poniedziałek, 5 grudnia 2016

Krótka notka o trailerze "Serii Niefortunnych Zdarzeń"

O tak - pojawił się wreszcie (okej, 17 listopada, więc jestem trochę do tyłu) pełnoprawny trailer netflixowej adaptacji Serii Niefortunnych Zdarzeń.




To jedna z tych informacji, które by mi umknęły, gdyby ktoś na tumblrze nie zreblogował gifów ze scenami z trailera. A akurat tak się zdarzyło, że dzisiaj myślałam o odświeżeniu sobie książek i przygotowania na Planecie Kapeluszy jakiegoś wydarzenia wprowadzającego do tego uniwersum.

Wracając do trailera - wreszcie widzimy jak to ma mniej więcej wyglądać i kto będzie występować. Jak na adaptację serii zasadzającej się na koncepcie: "Na głównych bohaterów spadają nieustannie nieszczęścia.", świat przedstawiony jest bardzo kolorowy. Estetyka trochę nasuwa mi na myśl Gdzie pachną stokrotki. Ale dobrze - myślę, że przy adaptacjach późniejszych książek (tak od Akademii Antypatii wzwyż) będzie ona pasowała jak ulał.

Przejdźmy do postaci. Chyba najbardziej wybija się Neil Patrick Harris jako Hrabia Olaf... chociaż nie sprawia wrażenia jakoś specjalnie złowrogiego. Fakt, jest kilka scen, gdzie pokazano nam, że Olaf stanowi zagrożenie i w ogóle jest zły, ale sam Harris na razie nie wywiera na mnie takiego wrażenia, jak główny antagonista w książkowym pierwowzorze. Pocieszające jest też to, że jeśli już rzuca jakimś żartem, nie robi żenady jak Jim Carrey.

Dalej - same sieroty Baudelaire wyglądają... okej, jak przypuszczam. Podobają mi się ich ubrania - to, że Wioletka ma na sobie jasne sukienki, a Klaus nosi okulary. Podoba mi się też to, że w jednej scenie widzimy jak Wioletka używa jednego ze swoich wynalazków, Mimo wszystko jednak nie zrobili oni na mniej jakiegoś wrażenia. A to niedobrze.

Może to też dlatego, że mieliśmy w tym zwiastunie zasyp postaci, bo i Lemony Snicket się pojawił, i Montgomery Montgomery, i Sędzia Strauss, i Pan Poe, i Ciotka Józefina... Mignęła mi też przed oczami kobitka, która mogła być doktor Orwell. To, że pewnie mi coś umknęło tu i tam, tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że czas odświeżyć sobie serię.

Wyczytałam ze źródeł zewnętrznych, że odcinków pierwszego sezonu ma być osiem - po dwa na adaptację każdej z książek. Nie wydaje mi się to dobrym pomysłem. Zawsze wyobrażałam sobie, że - jeśli już - to każdy sezon Serii Niefortunnych Zdarzeń powinien odpowiadać jednej książce. Wtedy nie trzeba by było się spieszyć z fabułą. Na razie wygląda na to, że pierwszy sezon będzie adaptacją Przykrego Początku, Gabinetu Gadów, Ogromnego Okna i Tartaku Tortur, czyli tych książek, w których intryga jeszcze się nie zawiązała (aczkolwiek trailer zasugerował, że będzie ona grała jakąś większą rolę).

W każdym razie mam mieszane uczucia. Z jednej strony estetyka wydaje się interesująca i cieszę się, że wreszcie dostaliśmy jakiś większy trailer; a z drugiej - nie wzbudza on we mnie jakiejś większej ekscytacji. Mamy jednak czas do trzynastego stycznia. Potem przekonamy się, jak wyszło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz