piątek, 11 listopada 2016

Krótka notka niepoldegłościowa

Trzy lata temu świętowałam 11 listopada, tworząc listę ulubionych polskich akcentów w produkcjach zachodnich. Dwa lata temu napisałam artykuł o pierwszym polskim superbohaterze, Białym Orle. Rok temu nie przygotowałam nic, ponieważ życie się zdarzyło. W tym roku chciałam na początku przygotowując tekst o Jakubie Wędrowyczu, ale zdecydowałam się na coś zgoła innego.

My, Polacy lubimy narzekać. Co więcej, mamy tendencję do myślenia o sobie jak o kimś gorszym. Postanowiłam więc w tej krótkiej notce przedstawić rzeczy, z których powinniśmy być dumni I nie będą to tak sztampowe powody jak bitwa pod Grunwaldem albo Jan Paweł II. Tym razem będzie trochę bardziej... popkulturowo.


1. Polska fantastyka. Od Lema po Sapkowskiego, polska fantastyka kryje w sobie wiele wspaniałych skarbów. Mroczne alternatywne rzeczywistości u Piekary, bitwy aniołów u Kossakowskiej, potyczki wampirów Magdaleny Kozak, dystopie u klasyka polskiego sci-fi, Zajdla... a do tego zabawy historią Polski w Oku Jelenia czy Trylogia husycka. Komu zaś obrzydł już smutasowaty Geralt z Rivii, może się zapoznać z inkwizytorem Mordimerem Madderdinem Piekary, działającym na zlecenie Nieba Lokim Ćwieka, czy choćby cywilnym egzorcystą, Jakubem Wędrowyczem Pilipiuka.

2. Polskie gry komputerowe. Polacy potrafią robić dobre gry. Udowodniliśmy to Wiedźminem, którego zachwalało wielu zagranicznych recenzentów. Ale święcimy triumfy również w niezależnych grach horrorach takich jak Kolat czy Layers of Fear. Poza tym jest jeszcze naprawdę dobre i ciekawe Zniknięcie Ethana Cartera.

3. Polskie komiksy. Opowiadałam Wam o Białym Orle, ale przecież polska scena komiksowa jest bardzo rozległa i kolorowa. Mamy przecież Funky Kovala oraz Kajko i Kokosza, a także stripy, jak Antresolka profesorka Nerwosolka, bardziej komediowych Wilqa i Jeża Jerzego, czy komiksową adaptację przygód Klosa. Najbardziej znany polski komiks, który zdobył międzynarodową sławę, to Thorgal, łączący ze sobą elementy fantasy i sci-fi.

4. Polscy filmowcy. Okej, może obecnie polskie filmy rzadko kiedy są dobre (o ile, oczywiście, nie są też przy okazji depresyjne), ale co by nie mówić Mamy też mnóstwo dobrych, uznanych za granicą reżyserów, żyjących i nieżyjących; mamy Tomasza Bagińskiego, który robi zapierające dech w piersiach animacje; i mamy kompozytorów, których utwory muzyczne nadają obrazowi odpowiednią oprawę. Ponadto ostatnio zauważyłam pewną rzecz przy oglądaniu napisów różnych zagranicznych produkcji. Otóż trafia się tam dużo polskich nazwisk - głównie kamerzystów, animatorów i artystów wizualnych. Wiadomo - Hollywood szuka fachowców wśród różnych grup etnicznych. Ale miło wiedzieć, że taki Fabian Pawlak włożył swój wkład w Strażników Galaktyki.

5. Polska animacja. Wszystkie te Misie Uszatki i Pieski Reksie, które oglądaliśmy jako dzieci, wydają się bardzo proste, ale zyskują na zajebistości, kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że ich twórcy musieli uczyć się animacji samodzielnie, bez żadnych wzorców z zewnątrz. Studio, które dawało nam dobranocki, musiało samo wynajdywać najlepsze sposoby na animację poklatkową i klasyczną. To, co dostaliśmy, przetrwało do naszych czasów i do dzisiaj ma grono fanów. A jest jeszcze wspomniany wyżej Bagiński, co oznacza, że właściwie radzimy sobie całkiem nieźle we wszystkich trzech rodzajach animacji - poklatkowej, klasycznej i komputerowej (która ma też związek z punktem drugim).

Oczywiście zawsze się znajdą ludzie, którzy będą marudzić i doszukiwać się jakiegoś drugiego dna, aby wyciągnąć wniosek, że nie mamy nic z czego, można by być dumnym. Powinniśmy jednak wierzyć w to, że Polak potrafi - gdy się przyłoży i gdy będzie się rozwijał. Powinniśmy mieć wiarę w swoje możliwości. Nie pozwólmy sobie wmówić, że jesteśmy tylko biednym, małym krajem w Europie Środkowo-Wschodniej.

3 komentarze:

  1. To jeden z twoich najlepszych tekstów. Bije z niego pozytywna energia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Propo polskiej animacji (konkretniej: dla dzieci)... kiedyś rozmawiałam na Fejsie z Internetowym znajomym, który wychowywał się w Pakistanie, na ten temat. Powiedział mi wtedy, że powinniśmy się cieszyć, że mamy jakieś własne produkcje animowane dla młodej widowni, bo oni mieli tylko rzeczy z innych krajów (z USA i trochę z Japonii).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też bym chciała, żeby Polacy jako naród nabrali do siebie trochę dystansu i nauczyli się śmiać z samych siebie.

    OdpowiedzUsuń