sobota, 10 września 2016

Meg ogląda "Stranger Things" - Rozdział ósmy: "Po drugiej stronie"

Ostatni odcinek, ludzie. Będzie się działo.

Od razu mówię, że będą spoilery.

Szeryf Hopper i Joyce zostają pojmani przez ludzi z laboratorium, ale szeryfowi udaje się przekonać doktora Benneta, aby pozwolił jemu i Joyce wejść do Odwróconego Świata i uratować Willa. Tymczasem Jonathan i Nancy przygotowują w domu Byersów pułapkę na potwora, a chłopcy i Nastka ukrywają się w szkole.

I tyle mogę wyjawić, aby nic Wam nie zaspoilerować.

Ostatnie ostrzeżenie dla tych, co nie widzieli ósmego odcinka - dalej jadę spoilerami, więc jak chcecie ich uniknąć, lepiej zajrzyjcie pod spodem, kiedy już będziecie po finale serii.

No to jedziemy...



Zanim przejdę do omawiania tych najistotniejszych zdarzeń, warto by wspomnieć o dwóch momentach w stylu: "Co ty, do jasnej cholery, robisz, pozytywny bohaterze?" i jednym: "Łał, nie wiedziałam, że taki z ciebie kozak."

Po pierwsze - szeryf Hopper zdradził naukowcom położenie Jedenastki. Co prawda, zrobił to tylko dlatego, że Bennet zgodziłby się wtedy na wysłanie Hoppera i Joyce do Odwróconego Świata; i tylko wtedy, kiedy nasz szalony naukowiec obiecał, że zostawi Mike'a, Dustina i Lucasa w spokoju. Mimo wszystko jednak, po tym wszystkim, czego się o niej dowiedział, i w związku z tym, że sam kiedyś miał córkę, która umarła na raka, myślałam, że może Nastka mu tę córkę przypomina (zwłaszcza, że ma krótkie włosy). Zastanawiałam się nawet, czy czasem szeryf nie miał jakiegoś planu w stylu: "Podajmy wrogowi fałszywą informację, aby błąkał się bez celu/został zjedzony przez monstrum." W końcu do tej pory Hopper był w zasadzie bardzo bohaterski.

Po drugie - sposób, w jaki Jedenastka załatwiła agentów z laboratorium. Nie to, że nie uważam tego za psychologicznie uzasadnione (no bo wiecie - źli, uzbrojeni ludzie więżący przyjaciół Nastki to jednak zagrożenie, a dziewczynka już wcześniej zabijała, chociaż po pierwszym razie była wyraźnie roztrzęsiona), ale jednak jakby się nad tym zastanowić, mamy tu kilkuletnie dziecko, które dokonało masowego zabójstwa (i to takiego bardzo krwawego) na oczach trójki innych dzieci.

Po trzecie wreszcie - Steve. Ach, Steve w tym odcinku pokazał, że potrafi być bohaterski. Miał szansę odjechać, zostawiając dziewczynę i nielubianego kolegę na pastwę jakiegoś stwora, ale postanowił jednak zostać i w ostatecznej potyczce w domostwie Byersów przeciwko monstrum stają trzy osoby, a nie dwie.

No to teraz czas przejść do tego, co najważniejsze...

Nie płakałam, kiedy Mike zapewniał osłabioną Nastkę, że jak wszystko się skończy, to dziewczynka będzie miała własny pokój, dostanie dużo gofrów i pójdzie z Mikiem na potańcówkę. Nie płakałam, kiedy szeryf Hopper próbował reanimować Willa, mając przy tym przebłyski ze śmierci własnego dziecka. Nie płakałam, kiedy Jedenastka poświęciła samą siebie, aby ratować Mike'a, Dustina i Lucasa.

Wiecie kiedy płakałam?

Kiedy chłopcy odwiedzają Willa w szpitalu i nagle zaczynają mu opowiadać o Nastce i o jej niesamowitych mocach. Ta scena, choć z pozoru bardzo optymistyczna, miała w sobie taki słodko-gorzki posmak po tym wszystkim, co się wydarzyło - "Tak, Will, Jedenastka  była wspaniała, pokonała potwora, uratowała nas, ale ty jej nie poznasz, bo oddała za nas życie."

Kurde, przed tym odcinkiem wypracowałam headcanon, że kiedy już Will zostanie uratowany, chłopaki będą z Jedenastką grać w DnD. Ale jak już Mike zaczął mówić do Nastki tak jakby zaraz miała umrzeć, a on chciał jej dodać otuchy w ostatnich chwilach życia, miałam to przeczucie, że dziewczynka może nie przeżyć. A zaraz potem pojawił się potwór, a ona wykorzystała resztkę swoich mocy, aby ocalić przyjaciół, tym samym poświęcając się za nich.

Ale jest nam zasugerowane, że być może w jakiś sposób udało jej się przeżyć, więc jest nadzieja.

To była długa, męcząca bitwa, po której powinny zostać blizny psychiczne i emocjonalne. Ale jak już pokazano, jak nasi bohaterowie radzą sobie miesiąc po tej całej hecy, ma się wrażenie, że wszystko wróciło do normy. No, może Mike zerka ze smutkiem na namiot, w którym spała Nastka, a z Willem też zaczyna się dziać coś złego, ale tak poza tym chłopaki grają w DnD i śmieją się.

Wiem, wiem, pewnie się czepiam i tak naprawdę Odwrócony Świat odcisnął na naszych bohaterach jakieś piętno, tylko oni chcą przejść nad tym do porządku dziennego, zwłaszcza, że jest akurat okres świąteczny. Mimo wszystko jednak myślałam, że akurat gra w DnD, gdzie podczas sesji zabija się fikcyjne potwory za pomocą magii, mogłaby u nich wywołać skojarzenia z Nastką i z tym jak zginęła.

Wiecie, czasami zastanawiam się nad tym jak radzą sobie bohaterowie, którzy musieli zmierzyć się z czymś niezwykłym - walczyć z potworami, wydostać się z pętli czasowej etc. Przecież takie coś musi zostawiać ślady na psychice, toteż potrafię docenić, kiedy wszelkiego rodzaju kontynuacje albo sceny opowiadające o tym, jak bohaterowie się trzymają kilka tygodni później, pokazują, że jednak nie wszystko jest dobrze. Tutaj właśnie mi czegoś takiego zabrakło.

Nie zmienia to faktu, że Stranger Things jest dobrym serialem. Trzymającym w napięciu, fantastycznie skonstruowanym serialem z fantastycznie skonstruowanymi postaciami. Nic dziwnego, że tak wielu ludzi go lubi i że już zapowiedziano drugi sezon.

Mam nadzieję, że ta seria tesktów Wam się podobała. Chętnie dowiedziałabym się, czy chcecie, abym w przyszłości też coś takiego zrobiła.

(Matko, są jeszcze trzy tygodnie września. Co ja będę robić aż do Halloween?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz