czwartek, 21 lipca 2016

Lipiec z Lucky Lukiem - Siedem najciekawszych postaci historycznych w uniwersum Lucky Luke'a

Kiedy przy okazji poprzedniego Lipca z Lucky Lukiem pisałam Ze wspomnień fana… na temat samotnego kowboja, podzieliłam jego przygody na trzy kategorie: pionierskie (opowiadające o podboju i cywilizowaniu Dzikiego Zachodu), obyczajowe (dotyczące jakiegoś aspektu kulturowego tamtych rejonów) i osobowościowe (w których Luke spotyka jakąś postać historyczną). W rzeczy samej – Luke nie tylko poznał wiele postaci historycznych w ciągu siedemdziesięciu lat swojego istnienia, ale też wyrobił sobie o nich zdanie. Czasami byli to jego przeciwnicy, czasami ludzie, których musiał chronić, a czasami pewnego rodzaju ciekawostka.

I dzisiaj chciałabym poświęcić listę właśnie postaciom historycznym, które pojawiły się w uniwersum Lucky Luke’a (czyli wliczam nie tylko komiksy, ale też seriale). Aby jednak nie było za łatwo, wyłączyłam z niej wszelkiego rodzaju legendy Dzikiego Zachodu (z jednym wyjątkiem) – nie będzie więc tutaj Buffalo Billa, Belle Starr czy omawianych w wideo Billy Kida, Jesse Jamesa i Calamity Jane. Odpadły też wszelkiego rodzaju postaci fikcyjne wzorowane na historycznych, więc nie uświadczycie tutaj Cesarza Smitha, zainspirowanego Joshuą A. Nortonem, i rywali z Painful Gulch, których łączyła waśń na miarę Hatfieldów i McCoyów.

Mimo wszystko osoby, które pojawią się na tej liście, mogą być Wam mniej lub bardziej znane.


Miejsce siódme: Thomas Alva Edison (Daltonowie, odcinek Pali się)
Daltonom zdarzyło się spotkać Jesse Jamesa, a nawet asystować Darwinowi w badaniach, jednak najciekawszą postacią historyczną, z jaką spotkała się czwórka braci w swoim solowym serialu, był Thomas Alva Edison. Z jakiegoś powodu osadzony razem z nimi, Edison wprowadził do więzienia chaos, ciągle powodując wybuchy podczas eksperymentów. Na początku dyrektor Peabody podchodzi do jego zachowania ze zrozumiałą niechęcią, jednak kiedy panna Betty uświadamia mu, że nowy, rewelacyjny wynalazek Edisona może przynieść korzyści więzieniu, naczelnik zgadza się pomóc naukowcowi i zaopatrzyć go w odpowiednie laboratorium. Joe wpada zaś na pomysł, aby użyć wynalazku do ucieczki z więzienia, więc wraz z braćmi zgłasza się na asystenta. To zaś, nad czym pracuje Edison, to wielka żarówka.

Powiem szczerze, że oglądając ten odcinek Daltonów, trochę wkurzało mnie to, że wszyscy zdawali się traktować Edisona jako geniusza i dobroczyńcę ludzkości, a sami scenarzyści przedstawiali go na początku jako nieco roztargnionego, ale sympatycznego naukowca. Każdy, kto czytał cokolwiek na temat Thomasa Alvy Edisona poza tym, co się mówi o nim dzieciom, wie, że był to rasistowski łajdak, który większość swoich „wynalazków” ukradł asystentom, próbował zmonopolizować kinematografię, a do tego jeszcze doprowadził do załamania Nicola Teslę. (I też wypracowałam taki headcanon, że Edison siedzi z Daltonami, bo wreszcie komuś udało się go pozwać o plagiat i wygrać sprawę.) Pod koniec Pali się jest jednak taki fajny zwrot akcji, który jednak sugeruje, że Edison nie jest taki sympatyczny i altruistyczny, jak się wszystkim wydawało. I właśnie dlatego pojawił się on na tej liście.

Miejsce szóste: Roy Bean (album Sędzia)
Co prawda, miało nie być legend Dzikiego Zachodu, ale podejrzewam, że nie każdy z Was kojarzy kim był Roy Bean. Mimo wszystko to nie jest postać, którą się często wspomina.

Na początku Sędzi Luke właśnie spędza bydło do rancza oddalonego o kilka mil, kiedy nagle jeden z jego współpracowników ostrzega go, że niebawem będą przejeżdżać przez miasto Langtry, w którym prawo egzekwuje samozwańczy Roy Bean, zwany Wieszającym Sędzią, i dlatego trzeba uważać. Luke w pierwszej chwili nie przejmuje się za bardzo przestrogą, ale gdy wreszcie przybywa pod Langtry, zostaje posądzony o kradzież bydła, które przewozi. Na miejscu odkrywa też, że nie tylko sądy Roya Beana odbywają się w prowadzonym przez niego saloonie, ale też, że ludzie bardzo lubią się im przyglądać. Co więcej – proces przeciwko Luke’owi jest jedną wielką farsą, z niemym adwokatem i ustawioną ławą przysięgłych. Samotnemu kowbojowi udaje się uciec, a w mieście pojawia się nowy, wydawałoby się, bardziej praworządny kandydat na sędziego, Bad Ticket. Wkrótce jednak okazuje się być on o wiele gorszy od Beana.

Pewne fakty historyczne zostały zachowane. Jak na przykład to, że zanim Roy Bean został sędzią, skazano go na powieszenie, ale już z pętlą na szyi udało mu się uniknąć śmierci (jednak Goscinny pominął cały kontekst tego zdarzenia, a konkretnie – że Bean został skazany na śmierć za zabicie w pojedynku pewnego meksykańskiego oficera, który porwał i próbował zmusić do małżeństwa pewną kobietę; oraz to, że lina nie tyle pękła, co została odcięta przez człowieka, którego Beanowi udało się przekupić). Również to, że Roy Bean był barmanem, zanim został sędzią, jest prawdą – pracował najpierw w barze swojego brata, a potem, po „powieszeniu” obaj udali się do Silver City i kontynuowali działalność. Sprzedawanie whisky robotnikom na kolei, późniejsze przyjęcie roli sędziego pokoju przez Beana i jego osiedlenie się w Langtry także okazało się prawdą. Ponadto, ponieważ Langtry nie miało więzienia, większość przewinień było karanych grzywną (i w komiksie Morrisa i Goscinny’ego Bean rzeczywiście przeważnie skazuje swoich podsądnych głównie na grzywny).

Jednakże w Sędzi Roy Bean – za namową Lucky Luke’a – w końcu przestaje sprawować urząd i postanawia prowadzić saloon, w którym na starość opowiada historie o swoich przygodach. W rzeczywistości przez długi czas nadal sądził ludzi. Nie wydaje mi się też, aby miał zwyczaj przywiązywania aresztantów do drzewa i zmuszania ich do ucieczki przed goniącym ich w kółko niedźwiedziem. Sam Bean jest przedstawiony jako sędzia z lubością egzekwujący swoją władzę, choć nie do końca zły (zwłaszcza po tym jak pojawia się Bad Ticket). Prawo w jego wykonaniu jest rzeczywiście pewnego rodzaju spektaklem, on sam nieraz używa go, aby uzyskać jakieś materialne korzyści.

Roy Bean jest ciekawą postacią i też, gdy zwykle myślimy o Dzikim Zachodzie, przychodzą nam do głowy głównie – mniej lub bardziej zromantyzowani – bandyci. Właśnie dlatego pomyślałam, że tak oryginalna postać jak Roy Bean, powinna się znaleźć na tej liście, zwłaszcza, że miała bardzo kolorowy życiorys, który warto poznać.

Miejsce piąte: Lola Montez (Nowe przygody Lucky Luke’a, odcinek Lola Montes)
Obstawiając miejsce piąte, wahałam się pomiędzy Lolą Montez a Sarą Bernhardt. Zastanawiałam się nawet czy nie postawić ich ex aequo, bo w sumie obie były aktorkami i tancerkami, które przy okazji wzbudzały skrajne emocje. Jednak o ile w komiksie Sarah Bernhardt przybywa oficjalne do Stanów Zjednoczonych w ramach szerzenia kultury francuskiej na Dzikim Zachodzie, o tyle w Nowych przygodach… Luke spotyka Lolę Montes (i tak, w serialu jej nazwisko pisane jest przez „s”), kiedy bawi ona w Ameryce prywatnie.

Tak się bowiem złożyło, że kupiła wraz z pewnym bawarskim szlachcicem, Eugene’m, kopalnię złota, która okazała się być pozbawiona kruszcu już od lat. Ponieważ Lola i jej towarzysz wydali wszystkie pieniądze na kopalnię, muszą nie tylko wymyślić jakiś sposób, aby ją odsprzedać, ale też zdobyć trochę gotówki na dalszą podróż. Tak więc Eugene próbuje upchnąć komuś działkę, a Lola zaczyna śpiewać w saloonie piosenki, które śpiewała w Europie. Tymczasem Luke dba o to, aby nikt jej nie napastował, próbując jednocześnie oprzeć się jej umizgom.

Lola Montez była znana jako nie tylko aktorka i tancerka, ale też kurtyzana króla Bawarii, Ludwika I, który zresztą nadał jej tytuł księżnej. Ludność bawarska jej nie lubiła i po Wiośnie Ludów, kiedy Ludwik abdykował, Lola musiała umykać z kraju. Występowała na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, a pod koniec życia przeniosła się do Nowego Jorku i tam też zmarła na zapalenie płuc.

W Nowych przygodach Lucky Luke’a Lola Montez przedstawiona jest jako nieco oderwana od życia primadonna. Nierentowna kopalnia trafia w jej ręce tylko dlatego, że Lola wymarzyła sobie własną kopalnię złota. Na narzekania Eugene’a, że brakuje im środków na dalsze życie, Lola odpowiada, że rozmowa o pieniądzach jest trywialna. Kobieta podróżuje z grubym, białym kotem i w ogóle jest bardzo wygodnicka. Ku wielkiej rozpaczy Eugene’a (i Luke’a), imponuje jej samotny kowboj i marzy jej się romans z nim. Ostatecznie udaje się Luke’owi ją do siebie zniechęcić.

Prawdę mówiąc, Lola Montes jest jednym z moich najmniej lubianych odcinków Nowych przygód…, i o wiele bardziej odpowiada mi Sarah Bernhardt, już choćby przez to, że Sarah nie jest nieznośną, oderwaną od rzeczywistością elegantką. Jednakże po ponownym obejrzeniu tego odcinka, doszłam do wniosku, że Lola ma też swoje zalety, a w szczególności – niezłomność w obliczu przeciwności. Na końcu jest pokazane, że związała się z pułkownikiem Custerem, a Eugene powrócił do Europy i został malarzem. Próbowałam się dowiedzieć, czy Eugene był postacią historyczną, jednak nie znalazłam nic ani na jego temat, ani na temat jego najsłynniejszego dzieła, Loli w zieleni.

Miejsce czwarte: prezydent Ulysses Simpson Grant (Nowe przygody Lucky Luke’a)
W uniwersum Lucky Luke’a pojawia się wielu prezydentów. Ze dwa razy Luke spotyka się z Abrahamem Lincolnem (jeden z nich będziemy jeszcze omawiać na tej liście), a także kilku białowłosych panów, którzy nie są wymieniani z nazwiska. A w Nowych przygodach Lucky Luke’a mamy okazję przyjrzeć się innym głowom państw, m. in. królowej Wiktorii, carowi Aleksandrowi i cesarzowi Napoleonowi III.

Ulysses Simpson Grant znalazł się na tej liście, ponieważ pojawia się w wielu odcinkach Nowych przygód Lucky Luke’a i bywa nieraz powodem, dla którego ich fabuła ma miejsce. Na przykład, dowiadujemy się w Forcie Custer, że prezydent Grant wysłał pułkownika Custera (wysławionego w walce z Indianami) do Nothing Gulch, gdzie ludność żyje w pokoju z sąsiednim plemieniem Uczciwych. Z kolei odcinek Lucky Luke kontra Sherlock Holmes zaczyna się od tego, że goszczący w Białym Domu królową Anglii Grant zakłada się z nią o to, który bohater jest lepszy – Luke czy Holmes.

Grant przedstawiany jest jako prezydent, który trochę jest skoncentrowany na sobie, trochę nie za bardzo wie, co robi, trochę martwi się o to, czy zostanie ponownie wybrany. Być może taka interpretacja jego osoby pochodzi stąd, że Ulysses Grant był bohaterem wojny secesyjnej, dumnym generałem Południa; oraz z tego, że zawsze wybierał na sekretarzy ludzi, którzy nie posiadali odpowiednich kompetencji, a którzy byli jego krewnymi albo starymi przyjaciółmi. Jego pierwsza kadencja pełna była różnych skandali korupcyjnych. Z drugiej strony był to też prezydent, który usilnie zabiegał o odbudowanie Południa po wojnie i o przyznanie prawa wyborczego Afroamerykanom, i niestety to właśnie za jego rządów powstał Ku-Klux-Klan. Prawie stał się człowiekiem, który byłby kandydatem na trzecią kadencję, jednak opór ze strony rządu i niewystarczająca ilość głosów uniemożliwiły mu nominację.

Jeśli przyjrzymy się innym prezydentom w uniwersum Lucky Luke’a, to Abraham Lincoln jest pełen godności, choć popełnia błędy; a białowłosi bezimienni nie są dość wyraziści, aby poświęcać im czas. Jednak Ulyssesa Granta traktuje się jak satyrę na polityków. Z drugiej strony to, że pojawia się on w Nowych przygodach Lucky Luke’a, daje nam jako takie pojęcie o ramie czasowej, w jakiej serial może mieć miejsce (1869-1877).

Miejsce trzecie: Edwin Drake (album W cieniu wież wiertniczych)
W cieniu wież wiertniczych opowiada o początkach wydobywania ropy – od tego jak owa ciecz nagle stała się pożądanym paliwem, aż do tego jak ludzie zaczęli masowo wiercić w ziemi w nadziei na szybkie wzbogacenie się. Zaś „pułkownik” Edwin Drake był inżynierem, który wymyślił nowy, szybki i pewny sposób na wydobywanie ropy – wieże wiertnicze. Mimo pierwotnego sceptycyzmu wieże odnoszą sukces, a owładnięci gorączką czarnego złota ludzie zaczynają masowo sprowadzać się do miasteczka Titusville (gdzie wiercił Drake), a ponieważ wszyscy są zajęci poszukiwaniem szczęścia, potrzeba kogoś, kto zaprowadzi w Titusville porządek. Rząd zleca to zadanie Lucky Luke’owi – akurat w samą porę, aby uporał się z Barry’m Bluntem, który chce objąć we władanie wszystkie szyby naftowe.

W istocie „pułkownik” Drake został zatrudniony przez Seneca Oil Company, aby wymyślić dobry sposób na wydobycie ropy naftowej. Prawdą jest też, że jego pomysł na początku spotkał się ze sceptycyzmem i kpinami. Operacja długo nie dawała efektów, po jakimś czasie Seneca Oil Company przestało finansować Drake’a i inżynier musiał polegać na pomocy przyjaciół. W końcu 27 sierpnia 1859 roku udało mu się wydobyć ropę. Jednak mimo że był on inicjatorem tego pionierskiego sposobu, który przyczynił się do powstania wielkich fortun, sam Drake nigdy się nie wzbogacił, głównie z powodu braku zmysłu biznesowego. Nigdy też nie opatentował swojego wynalazku.

Komiksowy Drake postrzega wszystkich ludzi, którzy przybywają do Titusville, aby wiercić, jako szaleńców. Bo też są oni ogarnięci obsesją wydobywania ropy choćby nie wiadomo co. Jeden z bandytów, na przykład, próbuje zostać aresztowany, ponieważ podczas poprzedniej odsiadki odkrył, że ziemia pod celą posiada całkiem niezłe złoże. A już największym szaleńcem jest Barry Blunt, o czym przekonujemy się bardzo szybko. Problem w tym, że Blunt jest byłym prawnikiem, więc potrafi łatwo znaleźć kruczek prawny, który uniemożliwi Luke’owi aresztowanie go. Luke łączy siły z Drakiem, aby pokonać złoczyńcę. Jedną z rzeczy, którą robią, jest wybranie Drake’a na nowego sędziego, który będzie miał odwagę przymknąć Blunta.

W cieniu wież wiertniczych kończy się tym, że zanim kowboj wyruszy z powrotem na Dziki Zachód, Drake stwierdza: „Nadal nie wiem, czy wynalezienie wieży wiertniczej było dobrym czy złym pomysłem.”, na co Luke odpowiada: „Jestem pewien, że za sto lat zostanie pan uznany za dobroczyńcę ludzkości!” Drake stworzył innowacyjną, używaną do dziś metodę wydobywania ropy naftowej, ale – jak większość wynalazków związanych z przemysłem – przyczyniła się ona również do pewnych skutków negatywnych, zarówno dla społeczeństwa, jak i dla środowiska. I też W cieniu wież wiertniczych odnosi się do tego poprzez pokazanie jak wieże wpływają na powietrze i glebę.

Miejsce drugie: Allan Pinkerton (album Lucky Luke kontra Pinkerton)
Pinkerton National Detective Agency była jedną z pierwszych agencji detektywistycznych w historii, a także pierwszą agencją wywiadowczą w Stanach Zjednoczonych. Na początku jej głównymi pracodawcami byli przedsiębiorcy, którzy nie chcieli, aby strajkujący robotnicy wchodzili do zakładów (wtedy agencja była firmą ochroniarską). Przemianowana później na Agencję Pinkertona, w 1971 roku była jedną z firm prywatnych, z którymi rząd federalny zawarł umowę na wykonywanie pewnych usług.

Agentów Pinkertona wynajmowano też, aby szukali na Dzikim Zachodzie bandytów i też w Lucky Luke’u dwóch agentów Pinkertona ściga Jesse Jamesa, ale za bardzo się zdradza swoim wyglądem i zachowaniem, aby przeprowadzić akcję należycie. Jednak właściwy komiks opowiadający o spotkaniu Luke’a z tą organizacją to jedno z pierwszych dzieł Achde – Lucky Luke kontra Pinkerton.
Zaczyna się on od tego jak Daltonowie rabują pociąg. Wszystko idzie gładko, dopóki nie wchodzą do wagonu, który okazuje się być zastawioną przez agentów Pinkertona pułapką. Gazety trąbią o tym, że Pinkerton z sukcesem aresztował Daltonów i że oto nadchodzi schyłek ery Lucky Luke’a, który nie potrafił porządnie przymknąć nikczemnych braci (teraz, jak tak o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że ci ludzie są idiotami; bo Luke’owi w sumie zawsze udawało się Daltonów złapać i odstawić do więzienia, tylko oni zawsze potem uciekali). Tak więc Pinkerton jest traktowany jak bohater i przyszłość wymiaru sprawiedliwości, a Lucky Luke – jak przegraniec, który nie potrafi niczego zrobić dobrze. I też jakiś czas potem sam założyciel agencji, Allan Pinkerton, zaprasza do siebie Luke’a, aby pokazać mu swoje nowoczesne biuro i metody walki z przestępczością. Nie wywołuje to pożądanej reakcji u samotnego kowboja, więc Pinkerton próbuje jeszcze bardziej zdyskredytować Luke’a, aż do momentu, w którym udaje mu się zdobyć zaufanie prezydenta Lincolna, który wysyła naszego bohatera na emeryturę.

Z czasem agenci Pinkertona zaczynają zdobywać dane na temat wszystkich obywateli Stanów Zjednoczonych, a sam szef agencji tworzy fiszki na każdego z nich. W wyniku działań Pinkertona i pomówień do więzień trafia mnóstwo ludzi, co z kolei wkurza Daltonów do takiego stopnia, że Joe darzy Allana Pinkertona jeszcze większą nienawiścią niż Lucky Luke’a, i postanawia złożyć detektywowi wizytę. Odkrywszy jego fiszki bandyta wpada jednak na pomysł, aby szantażować ważne osobistości informacjami o ich skrytych tajemnicach.

Komiksowy Allan Pinkerton jest zarozumiały, przekonany o swojej wyższości, a do tego bezwzględny w zdobywaniu informacji i kompromitowaniu przeciwników (prawie doprowadza do tego, że Lucky Luke zostaje powieszony). Fakt, ma kilka innowacyjnych pomysłów rodem z serialu CSI (infiltracja środowisk przestępczych, profilowanie przestępców, badania balistyczne i patologiczne), jednak używa ich do złych celów.

W pewnych przypadkach Lucky Luke kontra Pinkerton jest zgodny z prawdą historyczną. Jeszcze podczas wojny secesyjnej Pinkerton doskonalił metodę infiltrowania wrogiego środowiska w przebraniu, a po wojnie secesyjnej jego agencja rzeczywiście wysławiła się rozpracowywaniem bandytów, napadających na pociągi. Również to, że pod koniec życia pracował nad systemem gromadzenia danych, jest prawdą. Jednak udaremnienie przez ludzi Pinkertona zamachu na Lincolna w Baltimore zostały przedstawione w komiksie Achdego jako jeden wielki przekręt, który miał zdyskredytować Luke’a i sprawić, że Lincoln powierzy swoją ochronę agencji. Zresztą wybieg Pinkertona polegający na tym, aby prezydent przemknął się przez Baltimore niezauważony skończył się tym, że Lincolna uznano za tchórza. Trzeba też zaznaczyć, że po śmierci Allana Pinkertona jego agencja była wynajmowania głównie do tłumienia strajków, przez co on sam źle się kojarzył.

Lucky Luke kontra Pinkerton powstał w 2010 roku. Mam takie wrażenie (ale mogę się mylić), że była to w pewnym sensie reakcja na to, co działo się po 11 września – zwiększoną czujność  i agencje wywiadowcze, które naruszały ludzką prywatność i szukały wszędzie terrorystów. Warto zaznaczyć, że według niektórych źródeł, Agencja Pinkertona prawie stała się agencją rządową, ale wielu ludzi, obawiając się, że zdobędzie ona za wielkie wpływy, się temu sprzeciwiło. Może więc coś w tym jest.

Miejsce pierwsze: August i Louis Lumiere (Nowe przygody Lucky Luke’a, odcinek Niech żyje Holly Woods)
Na koniec zostawiłam Wam coś wyjątkowego. Bo też Niech żyje Holly Woods jest bardzo ciekawym odcinkiem, z kilku powodów.

Oczywiście wszyscy wiemy, kim byli bracia Lumiere. Właściwie bez nich nie byłoby filmu, bo nie tylko stworzyli pierwszą kamerę, ale też organizowali pierwsze pokazy filmowe dla szerokiej widowni (wcześniejsze kinematografy mogły być oglądane tylko przez jedną osobę na raz).

W Niech żyje Holly Woods Lucky Luke spotyka braci Lumiere, kiedy goni ich niedźwiedź. Kiedy Luke przepędza zwierze i odwraca się, odkrywa, że Louis Lumiere go filmował. Co więcej – okazuje się, że Louis podróżuje po Ameryce z pokazami krótkich filmów robionych na kinematografie i liczy na to, że jego wynalazek przyniesie mu fortunę. August jest nieco bardziej sceptyczny z powodu wcześniejszych doświadczeń z widownią, ale mimo to bracia Lumiere wyruszają do miasta Holly Woods, aby tam poszukać szczęścia. Luke zabiera się z nimi, trochę z ciekawości, trochę, aby zadbać o bezpieczeństwo braci. Na miejscu kinematograf okazuje się natychmiastowym hitem, bo ludzie, znudzeni rozrywką w jednym z saloonów, interesują się nowinką przyniesioną przez Francuzów. Pech chce, że w wyniku sabotażu film z kinematografu zostaje zniszczony, ale Louis wpada na pomysł, aby nakręcić „sztukę” o napadzie na dyliżans.

Uderza w Niech żyje Holly Woods to w jaki sposób został przedstawiony August Lumiere. Przez prawie cały odcinek bije z niego pesymizm i chęć jak najszybszego powrotu do domu. Tymczasem prawda historyczna jest taka, że obaj bracia pracowali nad wynalazkiem, co więcej – tym, który pierwszy zajął się doskonaleniem aparatu Edisona, był właśnie August, dopiero potem Louis do niego dołączył. Ponadto w Nowych przygodach Lucky Luke’a postawa Augusta i wiele zdań, które wypowiada, sugeruje, że wcześniejsze pokazy kinematografu może i były sukcesami na początku, ale potem kończyły się oblaniem smołą i pierzem.

Niech żyje Holly Woods ma jednak pewne walory prawdy historycznej, a konkretnie – w opisie reakcji ludzi na ruchome obrazy. W rzeczy samej, widownia pierwszych pokazów kinematografu, zwykle myślała, że to co widzi, jest do pewnego stopnia prawdziwe. Jeżeli w filmie pojawiał się pociąg, ludzie chowali się w obawie, że zostaną przejechani. I też w Nowych przygodach Lucky Luke’a, kiedy kowboje widzą uwiecznione na filmie stado bizonów, zaczynają strzelać, aby je wystraszyć.

Obiecałam Wam jednak coś specjalnego, co pojawia się w tym odcinku. Otóż, jak tylko bracia Lumiere zostają wyrzuceni z jednego saloonu w Holly Woods, właściciel drugiego zgadza się zorganizować pokaz kinematografu na przekór konkurencji. Tak się składa, że ów właściciel saloonu ma kilkuletniego synka. Od tej chwili ten mały przewija się przez cały odcinek, pomagając przy filmie z aktorami, który próbują nakręcić bracia Lumiere, i udaje mu się nawet uratować sytuację szybkim myśleniem w finale. Na końcu zaś Louis mówi chłopcu, że daleko zajdzie w przemyśle filmowym i pyta go jak ma na imię. Malec przedstawia się jako: „Ford. John Ford.”

Dla tych, co nie znają historii kina – John Ford to reżyser westernów, między innymi Dyliżansu, który stanowi kamień milowy w historii gatunku. Niektórzy uważają Dyliżans za pierwszy „rewizjonistyczny” western. O czym jest film, który w Niech żyje Holly Woods próbuje nakręcić Louis Lumiere? O napadzie na dyliżans. Wprowadzenie małego Johna Forda do serialu o Lucky Luke’u w ogóle jest bardzo sympatycznym posunięciem.


I to było siedem najciekawszych postaci historycznych w uniwersum Lucky Luke’a! Jak widzicie, fakty historyczne zostały potraktowane bardzo luźno, ale to się zdarza bardzo często, kiedy postaci rzeczywiste pojawiają się w fikcji. Czasami ich charakter jest odpowiednio zmodyfikowany, aby pasował do opowieści, którą chce przedstawić autor. I tak też jest w tym wypadku. Mimo wszystko Lucky Luke ma przede wszystkim bawić. Przecież zawsze można poszukać informacji o jakiejś postaci historycznej samemu, nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz