sobota, 7 maja 2016

Artykuł: Lśnienie, psychoza i wampiry, czyli o piątym sezonie American Horror Story

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do American Horror Story: Hotel.

Tuż po zakończeniu American Horror Story: Freak Show, ja i Oscar zaczęliśmy spekulować nad tym, o czym będzie następny, piąty już sezon serialu Ryana Marphy’ego. Oscar pokazał mi podpowiedź, którą Marphy zostawił dla fanów – screen przedstawiający oszusta Stanley’a podającego swojej wspólniczce, Maggie, kubek z obrazkiem cylindra. Mój kolega blogger obstawiał, że piąty sezon American Horror Story będzie się dział w bazie wojskowej (z powodu Projektu „Top Hat”… a także kilku innych szczegółów, o których Oscar rozpisuje się tutaj), ja zaś stwierdziłam, że akcja będzie miała miejsce w hotelu. Powody takiego rozumowania były dwa. Po pierwsze – Maggie na tamtym screenie siedziała w samochodzie, co mi się skojarzyło z jakimś zabłąkanym wędrowcem, który zameldowuje się w znajdującym się na odludziu hotelu albo motelu (co jest częstym wątkiem w horrorach). Po drugie – sezon American Horror Story osadzony w hotelu wydawał mi się naturalną koleją rzeczy, bo jeśli chodzi o amerykańskie powieści i filmy grozy (a nawet thrillery i kryminały), to dość często pojawia się tam wątek właśnie odosobnionego hotelu/motelu, z którym coś jest nie tak.

Wkrótce pojawiła się informacja potwierdzająca moje podejrzenia, chociaż nie do końca. Zaraz do tego dojdę.

Fabuła American Horror Story: Hotel zarysowuje się tak: w środku Los Angeles znajduje się zabytkowy hotel „Cortez”, w którym dzieją się dziwne rzeczy – od czasu do czasu jego goście giną w bardzo krwawy sposób albo znikają nagle bez śladu. Jego właścicielka, Elizabeth (zwana również Hrabiną), kryje w sobie wiele tajemnic, między innymi upodobanie do orgii, apetyt na krew i grupkę bladolicych dzieci. Na korytarzach „Corteza” zaś można spotkać duchy narkomanki Sally, szczebiocącej bieliźnianej, pani Evers, i pierwszego właściciela hotelu, rozmiłowanego w morderstwach Jamesa Patricka Marcha. Tymczasem Los Angeles wstrząsa seria brutalnych morderstw. Nad sprawą pracuje detektyw John Lowe, który wraz z żoną wciąż opłakuje zaginięcie młodszego syna, Holdena, i z powodów osobistych przenosi się z domu do „Corteza”. Wkrótce odkrywa, że między morderstwami a hotelem jest związek.

Powiem szczerze, że pierwotnie zakładałam, że tytułowy hotel będzie się znajdował gdzieś na odludziu. To jest przecież o wiele częstszy motyw, niż piękny, staroświecki hotel w środku metropolii. Jednakże potem dowiedziałam się, że „Cortez” wzorowany był na prawdziwym hotelu „Cecil”, znajdującym się również w Los Angeles; i na „Zamku Morderstw” H. H. Holmesa, stojącym w Chicago. Pierwszy z nich zasłynął z tego, że kiedyś zatrzymali się w nim dwaj seryjni mordercy, Jack Underweger i Richard Ramirez; że było to ostatnie miejsce, w którym spała „Czarna Dalia” Elizabeth Short zanim została zabita; i że znaleziono tam nagie zwłoki Elisy Lam, a okoliczności jej śmierci są źródłem wielu, nieraz bardzo niezwykłych teorii. Drugi hotel zaś to miejsce, gdzie pierwszy seryjny morderca Ameryki, Herman Webster Mudgett, znany jako doktor Henry Howard Holmes, więził i mordował swoje ofiary. „Zamek Morderstw” był zresztą pełen różnych ukrytych miejsc, pułapek i dźwiękoszczelnych pomieszczeń.

„Cortez” przypomina „Zamek” w tym, że został zaprojektowany przez Jamesa Patricka Marcha, między innymi właśnie po to, aby można było w nim zabijać. Właściwie pierwszymi ofiarami Marcha są robotnicy i jeden z inżynierów. Z kolei w tak zwaną Noc Diabła w „Cortezie” meldują się duchy seryjnych morderców (i nawet jest powiedziane wprost, że duch Marcha pomógł im stać się tym, kim się stali). W ogóle w tym sezonie jest więcej nawiązań do seryjnych morderców, niż dotąd, i ma to sens, o którym opowiem później.

Jak już mówiłam wyżej, w wielu horrorach występuje motyw hotelu albo motelu. Zwykle w takich miejscach goście, którzy po długiej tułaczce wynajmują tam pokój, aby spokojnie przenocować, giną. Zwykle też to właśnie właściciele hotelu/motelu z jakiegoś powodu dybią na życie klientów. Nie jest to motyw, który wywodzi się z horrorów amerykańskich – był on swego czasu popularny w literaturze francuskiej, ale też słynni szkoccy kryminaliści (mylnie uważani za hieny cmentarne), Burke i Hare ofiarowywali przyjezdnym gościnę, po czym zabijali ich i sprzedawali ciała na sekcje. W Ameryce motyw hotelu, w którym dzieją się dziwne rzeczy, można zaobserwować już u Lovecrafta w Widmie nad Innsmouth, ale niewątpliwie najbardziej znanymi dziełami fikcji, które wykorzystują ten motyw, to film Hitchcocka Psychoza i adaptacja książki Kinga, Lśnienie. I też American Horror Story: Hotel czerpie z tych dwóch filmów inspirację.

Trzeba tu jednak zaznaczyć, że zwykle horrory dziejące się w hotelu nie ograniczają się do morderczych właścicieli. W istocie zagrożenie może być spowodowane przez duchy nawiedzające hotel (zwłaszcza, jeśli jest on stary) albo przez seryjnego zabójcę, który tak się składa, że postanowił schronić się w hotelu/motelu i zabawić się w zabijanie zameldowanych tam gości. Nie mówiąc już o tym, że bohater nieraz przed kimś lub czymś ucieka, a ten ktoś lub coś może nie być z tego świata. Tak więc zagrożenie może pochodzić zarówno z wewnątrz, jak i z zewnątrz.

W American Horror Story: Hotel mamy zarówno zagrożenia wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Hotel „Cortez” czerpie całkiem sporo z Lśnienia – to duży, przestronny budynek, z historią sięgającą lat dwudziestych XX wieku; pełen złych albo nieszczęśliwych duchów, a jeden z nich namawia głównego bohatera do mordowania. Ponadto raz na jakiś czas w korytarzach pojawiają się upiorne dzieci, a wiele rozmów toczy się w barze w stylu Art Deco. John Lowe ma też wiele wspólnego z Jackiem Torrance’m – jest kochającym mężem i ojcem, ale ma problem alkoholowy (a przynajmniej on tak uważa, bo wszyscy wokoło twierdzą inaczej), a potem popada w szaleństwo.
Detektyw John Lowe.

Biorąc pod uwagę to, co dzieje się z Johnem potem – to, że nie tylko traci rozum, lecz także wytwarza drugą osobowość, która staje się Mordercą od Dziesięciu Przykazań – ma on też sporo z Normana Batesa z Psychozy. W pewnym sensie to, że matka Batesa w jego wyobraźni była zazdrosna i oskarżała każdą kobietę, która zatrzymywała się w motelu, o rozwiązłość, niejako wpisuje się w to jak Morderca od Dziesięciorga Przykazań postrzega świat – jako pełen zepsucia i ludzi, których trzeba ukarać.

Tym razem Dennis O'Hare zagrał całkiem sympatyczną
postać transseksualisty.
I tutaj mamy pierwszy motyw przewodni American Horror Story: Hotel – dekadencję. Bądź co bądź, w kulturze amerykańskiej jest zwyczaj, aby para zdradzająca swoich małżonków spędzała noc w motelach albo hotelach. W pokojach hotelowych również narkomani zaliczają odloty (w piątym sezonie jest, zresztą, wiele postaci narkomanów – od Sally i Donovana, po dwie szwedzkie turystki z pierwszego odcinka). A ponadto w piątym sezonie American Horror Story możemy znaleźć rzeczy, które wiele osób uznałoby za upadek ludzkości: osobę transseksualną (Liz Taylor), geja z dzieckiem (Will Drake) i poliamorię (Rudolf Valentino, Natacha Rambova i Hrabina). Ba! – spora część historii poświęcona jest kobiecie, która nie zaszczepiła swojego dziecka, i ten wątek jest nie tylko krytyką ruchu anty-szczepionkowego, ale kończy się tym, że dzieci zabijają swoich rodziców i nauczycieli.

Warto też wspomnieć o tym, że John Patrick March w ogóle zbudował swój hotel, bo szukał podniet i jedyną rozrywką, która dawała mu dostateczną dozę adrenaliny, było zabijanie ludzi w efektowny sposób.

Ale jeszcze poza tym wszystkim mamy w piątym sezonie American Horror Story wampiry, które kojarzą się z seksualnością, poczuciem wyższości, niemalże nałogowym pragnieniem krwi i ogólnie dekadenckim podejściem do świata. Nie bez powodu Hrabina wspomina lata siedemdziesiąte, które postrzega się jako bardziej wyluzowane obyczajowo (tuż zanim w latach osiemdziesiątych nie pojawiło się AIDS); i nie bez powodu właśnie w latach dwudziestych Hrabina została przemieniona. (Co ciekawe, wampirem, który ją przemienił, był Rudolf Valentino, którego z kolei przemienił Friedrich Murnau, reżyser Nosferatu: Symfonii grozy). Samo słowo „wampir” rzadko pada w serialu. Wampiryzm jest tam nazywany „starożytnym wirusem krwi”. I właśnie poprzez krew – czy to pitą czy wstrzykiwaną – wirus wampiryzmu jest przenoszony.

Lady Gaga w swoim aktorskim debiucie.
Wyszła nieźle, ale nie powalała.
Sama Hrabina ma mnóstwo wampirzych (i nie tylko) dzieci i jak większość takich postaci, bywa wobec nich zaborcza. Nigdzie nie widać zepsucia Elizabeth bardziej, niż w sposobie, w jaki traktuje ludzi, których przemieniła i którym wskazała nową drogę. Wszystkie stworzone przez nią wampiry (a przynajmniej te dorosłe) są najpierw jej kochankami, a potem, gdy już jej się znudzą, wyrzuca je na bruk. Jeżeli zaś zechcą same przenieść wirusa albo się w jakikolwiek inny sposób usamodzielnić, Elizabeth szykuje im srogą karę, o czym przekonali się Donovan, Ramona Royale i Liz Taylor. Hrabina z jednej strony jest kobietą głęboko nieszczęśliwą i kochającą swoje dzieci, a  z drugiej – wyrachowaną, zazdrosną i nie wahającą się zabić, aby dostać to, co chce.

Powróćmy jednak do Mordercy od Dziesięciorga Przykazań. Łatwo się w nim doszukać inspiracji Siedem – ot, seryjny morderca karzący grzeszników i korzystający z religijnego motywu. Jednakże John Lowe właściwie kontynuował dzieło zapoczątkowane przez właściciela „Corteza” w latach dwudziestych. Dla Marcha była to forma nie tylko zabawy, ale też buntu przeciwko Bogu. Tymczasem dla Johna Lowe jest to misja – jako detektyw, napatrzył się na to, jak przestępcy unikają sprawiedliwości, a na świecie szerzy się grzech. Mamy więc tu przykłady obu rozróżnianych w psychologii typów seryjnych morderców – „maniaka” i „misjonarza”.
Moim zdaniem Evan Peters w tym sezonie był świetny.

Wspominałam, że w American Horror Story: Hotel jest więcej nawiązań do seryjnych morderców, niż w poprzednich czterech. W każdym sezonie American Horror Story musi pojawić się postać seryjnego mordercy, czy to fikcyjnego (jak Krwawa Twarz z Asylum i Dandy z Freak Show), czy to historycznego (Siekiernik z Coven). Biorąc pod uwagę to jak bardzo seryjni mordercy są wpisani w kulturę amerykańską i jak wiele horrorów i thrillerów ma taką postać jako głównego antagonistę, zrozumiałe jest, dlaczego jest ich tak dużo w American Horror Story. W Hotelu jednak mamy nie tylko oba wcielenia Mordercy od Dziesięciorga Przykazań, ale też gości Marcha podczas Nocy Diabła: Aileen Wuornos (zrobiono o niej film – Monster), Johna Wayne’a Gacy’ego, Jeffrey’a Dahmera, Richarda Ramireza i Zodiaka (a ponieważ do dzisiaj nie wiadomo, kim był tak naprawdę, w serialu występuje w czarnej masce na głowie i nic nie mówi). Ponadto synek pani Evers został porwany w Halloween i zamordowany na farmie kurczaków w Wineville, przez Gordona Stewarta Northcotta. Takie zatrzęsienie seryjnych morderców ma sens nie tylko z powodu pomysłu na Marcha jako duchowego mentora gości Nocy Diabła, ale także z powodu motywu seryjnego mordercy meldującego się w hotelu i zabijającego pozostałych rezydentów; który to motyw pojawia się w horrorach, thrillerach i kryminałach osadzonych w hotelach i motelach.

Kary, które alter ego Johna Lowe spuszcza na grzeszników, są okrutne i przerażają go, kiedy prowadzi sprawę Mordercy od Dziesięciorga Przykazań, nie wiedząc nawet, że sam w niej uczestniczy. Detektyw John Lowe jest zresztą człowiekiem o dobrym sercu, oddanym mężem i ojcem, który wybacza nawet żonie, Alex, to, że faworyzowała Holdena. Dodatkowo tragedia, która spadła na Lowe’ów, odcisnęła na nich piętno i wkrótce Alex wnosi pozew o rozwód, bo przebywanie w jednym domu z mężem jest dla niej zbyt bolesne.
Za to Alex Lowe w wykonaniu Cloe Sevigny
nie przypadła mi do gustu.

Ucieczka jest drugim motywem przewodnim piątego sezonu. Nie ma tam, co prawda, bohaterów, którzy uciekają dosłownie (może poza ostatnim odcinkiem), jednak jest sporo ucieczek w coś lub do kogoś. Liz Taylor ucieka od ułożonego życia jako mąż i ojciec, aby w „Cortezie” być kobietą. Alex ucieka od męża i córki, aby stać się wampirem i zamieszkać wraz z Holdenem. Donovan ucieka od matki, najpierw w narkotyki, a potem w ramiona Hrabiny. Ramona Royale ucieka od Hrabiny do rapera, który zostaje potem zabity przez Elizabeth. Model Tristan Duffy ucieka przed życiem, które dotąd wiódł, i przemienia się w wampira. Rudolf Valentino ucieka przed uciążliwością sławy i kontraktu z producentem, pozorując własną śmierć. John Lowe ucieka przed bolesnymi wspomnieniami czekającymi na niego w domu w sprawę Mordercy od Dziesięciorga Przykazań. W końcu sama Hrabina chce uciec z hotelu przed Marchem i cierpieniem, które doznała w „Cortezie”.

Bohaterowie Hotelu uciekają przed problemami, społeczeństwem, okrucieństwem i samotnością. Pracująca w recepcji Iris komentuje nawet to, jacy ludzie pojawiają się zwykle w „Cortezie” i poświęca szczególną uwagę parze staruszków, która postanowiła razem popełnić samobójstwo. Wkrótce sama Iris zawiera pakt z Liz Taylor, że razem się zabiją, jednak Liz zmienia zdanie po spotkaniu z synem i namawia recepcjonistkę, aby wzięły sprawy w swoje ręce i stanęły przeciwko Hrabinie.

Z oboma motywami – dekadencji i ucieczki – wiąże się jeden, o wiele mniej wyeksponowany, a mianowicie – motyw uzależnień. Wspominałam o narkomanii Donovana, o problemie alkoholowym Johna i o tym, że March szukał adrenaliny poprzez zabijanie, ale Donovan przed przemianą w wampira narkotyzował się wraz z (wtedy jeszcze żywą) Sally, a Alex lubiła wąchać główkę Holdena, kiedy ten był mały. Nie zapomnijmy też o tym, że wampiry są nieraz pokazywane jako metafora uzależnienia. Pierwszy odcinek zresztą kończy się piosenką „Hotel California” puszczaną w tle. (W pewnym sensie pani Evers uzależniona jest od Johna Patricka Marcha, bo jest w nim szaleńczo zakochana. Z chwilą jednak, gdy on każe jej iść precz, kobieta odzyskuje wolność.)

Właściwie to w serialu występuje postać nazywana Addiction Demon (Demon Uzależnień) – tajemnicza istota, która gwałci swoje ofiary. Jedną z nich była Sally, drugą – Gabriel. Addiction Demon stanowi zagadkę. Pierwsze opisy piątego sezonu niejako dawały do zrozumienia, że „Cortez” znajduje się na granicy naszego świata i Piekła. Czołówka i pierwszy odcinek, z Sally zaszywającą jakiegoś nieszczęśnika, który próbuje się wydostać z materaca, i pojawiającym się Addiction Demon, zdawały się potwierdzać tę teorię. To że Demon Uzależnień właśnie zadaje swoim ofiarom gwałt, można odczytać jako metaforę alkoholu i narkotyków niszczących przede wszystkim ciało. A to że dokonuje tego czynu świdrem… Mogę się mylić, ale podejrzewam, że chodziło o to, że nałogi są albo „narzędziami” naszego zniszczenia, albo o to, że substancje, które w siebie wlewamy albo wstrzykujemy, działają ze wzmożoną siłą i zostawiają ślady.

Aczkolwiek istnieje też taka interpretacja, że Addiction Demon jest tylko ucieleśnieniem zła hotelu w ogóle. Właściwie jest powiedziane wprost, że musi zostać ułaskawiony poprzez pochłonięcie ciemności tkwiącej w tych, którzy przekraczają próg hotelu. Poprzez akt gwałtu, Demon Uzależnień wzrasta w siłę, a tą, która sprowadza mu ofiary, jest Sally.

Im jednak akcja się rozwijała, tym bardziej rzekomy motyw Piekła zostaje porzucony, czy wręcz zapomniany… Chociaż można też powiedzieć, że „Cortez” jest piekłem dla dusz, które są skazane na wieczne przebywanie w nim. Donovan wręcz mówi duchom Szwedek, że powinny znaleźć sobie jakiś cel, który wypełni im wieczność w hotelu. Zwykle ten cel sprowadza się do straszenia w ten czy inny sposób, żywych rezydentów „Corteza”.

Tak jak Freak Show nawiązywał do Asylum poprzez postać Pepper, tak Hotel nawiązuje do Murder House i Coven. Z pierwszym sezonem łączy się poprzez postać agentki handlującej nieruchomościami, Marcy, która pokazuje „Corteza” Willowi Drake; poprzez medium Billie Dean Howard, która przybyła porozmawiać z mieszkającymi w hotelu duchami; i poprzez doktora Montgomery’ego, u którego Hrabina była swego czasu na zabiegu i w wyniku czego powiła swojego zdeformowanego syna Bartholomew. W ogóle to, że w „Cortezie” są duchy i że Dom Morderstw znajduje się w tym samym mieście (Los Angeles), co hotel, wskazywały na to, że crossover między sezonem piątym a pierwszym był bardziej prawdopodobny niż między sezonem piątym a jakimkolwiek innym. Co zaś się tyczy nawiązań do Coven, to do „Corteza” zameldowuje się Queenie, szykując się do występu w teleturnieju. Jej spotkanie z Ramoną i Marchem nie kończy się dobrze.

Wspomniałam o tym, że Hotel przypomina Lśnienie będące adaptacją powieści Stephena Kinga, ale piąty sezon American Horror Story nawiązuje do twórczości Kinga jeszcze w inny sposób, a mianowicie – poprzez pokój numer 64. Opowiadanie Kinga pod tytułem 1408 zasadza się na motywie, że w hotelu znajduje się jeden, jedyny pokój, który nie jest wynajmowany, bo podobno w nim straszy. Pokój 64 w „Cortezie” był gabinetem Marcha i miejscem, gdzie zginął, popełniając wraz z panią Evers samobójstwo. Teraz March rezyduje w nim jako duch. W pierwszym odcinku zdenerwowana nieuprzejmością Szwedek Iris przenosi je do pokoju numer 64, wiedząc, że czeka je tam nieprzyjemny los.

Sam „Cortez” i życie w nim się nie zmieniają. Owszem, mogą pojawić się nowi rezydenci (tak żywi, jak i ci nie do końca żywi), jednak hotel pozostaje taki sam. Will Drake, który ma zamiar kupić „Corteza”, chce zmienić jego wystrój w stylu Art Deco na coś bardziej nowoczesnego, jednak Hrabina się temu sprzeciwia. W ostatnim odcinku zaś Iris i Liz Taylor próbują unowocześnić hotel i sprawić, że będzie atrakcyjny dla turystów, jednak kiedy pojawiają się krytycy, którzy mogliby wydać „Cortezowi” dobrą ocenę, zostają oni zabici. Wtedy obie panie zwołują wszystkich mieszkańców – duchy i wampiry – i próbują ich zmobilizować do współpracy. I tutaj mamy ciekawą sytuację, bo choć większość z tych ludzi ma powody, aby się nawzajem nienawidzić, koniec końców stają się czymś na kształt jednej wielkiej rodziny.

Po pięciu miesiącach od zakończenia American Horror Story: Hotel nadal nie wiemy, o czym będzie następny, szósty sezon. Ryan Marphy powiedział tylko, że zaprosił do obsady Angelę Basset (Ramona Royale), Kathy Bates (Iris), Denisa O’Hare (Liz Taylor), Sarę Paulson (Sally i Billie Jean Howard), Finna Wittrocka (Tristan i Rudolf Valentino), Cheyenne’a Jacksona (Will Drake), Wesa Bentley’a (John Lowe) i Matta Bomera (Donovan); i że pojawią się tam dzieci i „motywy operowe”. Jedną ze wskazówek co do następnego sezonu miało być to, że Sally założyła sobie w ostatnim odcinku konto na Facebooku. Podejrzewam więc, że następny sezon będzie brał na warsztat legendy miejskie i creepypasty.

(Krąży też taka plotka, że to ma być ostatni sezon American Horror Story. Mam nadzieję, że to nieprawda, bo ja bym chciała zobaczyć sezon dziejący się w lesie i z motywem przewodnim człowieka wobec natury.)

2 komentarze:

  1. Uwagi na początek:
    "Nie ma tam, co prawda, bohaterów, które uciekają dosłownie (może"
    - którzy

    "poprzez postać handlarki nieruchomościami"
    - użyłbym "agentka" zamiast "handlarka"

    - nie jest to aktorski debiut Lady G. - nie wiem w jak dużych rolach, ale miała już styczność z aktorstwem

    - staraj się podawać mniej detali, wiele z nich to informacje nieistotne i niepotrzebnie wydłużają tekst.

    Sama treść wyczerpująca i ciekawa. Co do demona to idąc po najniższej linii oporu można po prostu uznać go za ohydny nałóg. Sam jego wątek bardzo mnie rozczarował - zapowiadał się fajnie, a niestety posłużył jako perfidny zapychacz, który nic nie wnosił.
    Podobnie byłem rozczarowany umiejscowieniem hotelu w centrum miasta. Liczyłem na jakiś mały motel na odludziu, a nie wielki budynek(zwłaszcza, że jedyną obsługą są tam Iris i Liz).
    Sam hotel oceniam przeciętnie.
    O następnym sezonie mało wiadomo. Mówiono, że Murphy pracuje nad 2 pomysłami. Szóstka ma być bardziej "mroczna", ale ciężko to widzę. Jeśli jej poziom będzie podobny do ostatnich sezonów to nawet cieszę się, jeśli okaże się ostatnim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawione!

      Demon - no, mogli coś z nim zrobić. Albo po prostu w ogóle go wywalić, bo nic nie wnosi.

      Już o tym rozmawialiśmy - hotel na odludzi pasowałby lepiej. Ale wiesz - chcieli z tego zrobić połączenie "Cecila" i "Zamku".

      No właśnie, co jakiś czas wpisuję w google "amercian horror story season 6" i wyskakują mi jakieś zdawkowe informacje. I chociaż Hotel mnie nie porwał (też uważam, że jest kiepski, ale przynajmniej nowi aktorzy mieli coś do roboty), to chciałabym jeszcze przynajmniej dwa sezony przed zakończeniem serii.

      Usuń