wtorek, 29 marca 2016

Krótka notka o "Supergirl" 1x18

Jedno ze zdjęć z sesji do wywiadu
z Gregiem Berlantim.
I stało się. Dwa seriale na podstawie komiksów DC i tworzone przez Grega Berlantiego (ale należące do różnych stacji - CW i CBS) nareszcie połączyły się w jednym crossoverze. Wiele osób spodziewało się, że kiedyś do niego dojdzie - w końcu już w pewnym wywiadzie z Berlantim zrobiono sesję zdjęciową z Melissą Benoist i Grantem Gustinem w kostiumach - ale ja, na przykład, zakładałam, że crossover nastąpi w drugim sezonie Supergirl. Toteż fakt, że zdarzyło się to tak szybko, był miłą niespodzianką.


Pierwotnie myślałam czy by nie poświęcić temu crossoverowi artykułu takiego jak ten o crossoverze Arrow i Flasha, ale nie jest tego aż tak dużo, jak w przypadku współpracy między Oliverem i Barry'm. Może więc zanim przejdę do samej fabuł odcinka, to opiszę pokrótce, co poprzedziło spotkanie Supergirl i Flasha.


Przede wszystkim trzeba tu zaznaczyć pewną rzecz - trudno osadzić Supergirl i Flasha w jednym uniwersum, z tej prostej przyczyny, że w pierwszym serialu działa Superman, a co za tym idzie - jest on znany i ludzie zdają sobie sprawę z tego, że kosmici istnieją. Tymczasem w Arrowverse nie ma ani Supermana, ani kosmitów - są metahumans, jest magia, jest Liga Cieni i podróże w czasie, ale kosmitów nima.

Supergirl w odcinku Flasha
Welcome to Earth-2
Na szczęście drugi sezon Flasha eksploruje motyw multiwersum - możliwości, że jest kilka alternatywnych światów. I Barry nawet jeden z tych światów odwiedził. Co więcej - w odcinku 13, w którym Barry przenosi się do Ziemi-2, w samym momencie przechodzenia na drugą stronę, widzimy kilka nawiązań do DC jako takiego. Miga nam kawałek serialu o Flashu z lat 90., Jonah Hex (który pojawi się w Legends of Tomorrow), pierścień z "L" (takie pierścienie nosiły nastoletnie wersje Ligi Sprawiedliwych w League of Superheroes), Zielona Strzała z przyszłości (jego też widzimy w Legends of Tomorrow) i Supergirl. I właśnie uczynienie z serialu o Karze Zor-El oddzielnego uniwersum, do którego Barry Allen mógłby wpaść, było najlepszym rozwiązaniem problemu braku Supermana i kosmitów w Arrowverse.

Plakat do crossovera nawiązuje do okładki, w której
Flash i Superman się ścigają w celach
charytatywnych.
Tak czy inaczej odcinek 18 Supergirl zasadza się na tym, że chowająca urazę do Kary Siobhan Smythe odkrywa u siebie zdolność do wywoływania fali uderzeniowej krzykiem. Ponieważ przy samym odkryciu obecny jest przyjaciel Kary i chłopak Siobhan, Wynn, zabiera on ją do siedziby DEO, aby tamtejsi naukowcy zbadali jego dziewczynę i powiedzieli, co jej jest. Naukowcy nic nie znajdują, więc puszczają Siobhan wolno, a ona po drodze podsłuchuje rozmowę władającej elektrycznością Livewire ze strażnikiem. Dowiaduje się, że przestępczyni pała nienawiścią do Supergirl i Cat Grant. Później Siobhan decyduje się na śmiały krok, idzie do redakcji CatCo Worldwide Media i używa swojej mocy, aby wyrzucić Karę przez okno. Zanim jednak Supergirl uderzy o ziemię, ratuję ją Flash, który podczas treningu trochę się zagalopował i trafił do innej rzeczywistości. Teraz musi wrócić, jednak pojawia się problem - Siobhan wyzwala Livewire i obie przestępczynie z supermocami łączą siły. Aby je więc pokonać Supergirl prosi Flasha o pomoc.

Flash i Drużyna Supergirl
Powiem szczerze, że bardzo mi się podobała współpraca między Karą i Barry'm. Barry bardzo płynnie wyjaśnił najważniejsze rzeczy - jak zyskał swoje moce i jak działa multiwersum - ale także wtrącił tu i tam informacje o tym, że, na przykład, raz przez przypadek cofnął się w czasie i że pracuje w CSI. Z drugiej strony nowa znajoma, która jest kosmitką, go fascynuje. W ogóle jest między Flashem i Supergirl chemia - widać, że świetnie się dogadują, już choćby przez to, że oboje mają supermoce i chcą pomagać ludziom. Poza tym Berlanti wspaniale korzysta z tego, że Barry w poprzednim sezonie też był pod wpływem czegoś, co wyciągnęło na wierzch jego wewnętrzne frustracje i wyzwoliło w nim agresję. Tak więc mógł doradzić Karze, która straciła nieco na reputacji po przygodzie z czerwonym kryptonitem.

Ale interakcje Flasha z Supergirl to jeszcze nie wszystko. Jego relacje z Wynnem, Jimem Olsenem i Cat Grant też są niesamowite, zwłaszcza, że Wynn ma z kim geekować na temat nauki, Jim wydaje się zazdrosny, a Cat stwierdza: "Wasza stojąca i nic nie robiąca czwórka przypomina rasowo zróżnicowaną grupę bohaterów z serialu CW." (taki przytyk do drużyn z Arrowverse).

Livewire i Silver Banshee
Ten odcinek mi się podobał, jednak może podobałby mi się o wiele bardziej, gdyby nie kilka rzeczy. Przede wszystkim fajne by było jeszcze zobaczyć Drużynę Flasha, choćby na początku albo na końcu, a tak to przez cały czas byliśmy tylko w uniwersum Supergirl (ale rozumiem - i tak dużo się działo). Livewire i Siobhan zamieniająca się w Silver Banshee były takie sobie, ale w pewnym momencie Silver Banshee udaje się uderzyć Supergirl w twarz (a nie sądzę, aby supermoce obu pań tak działały). Poza tym sama Siobhan jest dość antypatyczna i zdaje się nie dostrzegać, że nie zostałaby wylana, gdyby nie świństwa, których się dopuściła.

Trochę też żal, że nie można zrobić z tego pełnego crossovera, który obejmowałby również odcinek Flasha, a nawet Arrow. Jestem ciekawa jak Kara poradziłaby sobie w Arrowverse i jak dogadywałaby się np. z Cisco i Caitlin.

Muszę jednak zaznaczyć, że w pilocie Legends of Tomorrow, kiedy Rip Hunter mówi o potędze Vandala Savage'a i o tym, jak zła może okazać się przyszłość, wypowiada taką kwestię: "Widziałem jak ginie Człowiek ze Stali i jak upada Mroczny Rycerz." Z kolei, kiedy w ubiegłym sezonie Barry i Cisco znajdują tajny pokój Harrisona Wellsa/Eobarda Thawna, włącza się sztuczna inteligencja z przyszłości - Gideon - i nie tylko rozpoznaje Barry'ego Allena, ale też mówi, że Barry będzie jednym z założycieli... tu Gideon urywa, bo coś jej przeszkadza, ale w domyśle jest, że Flash założy wraz z innymi bohaterami Ligę Sprawiedliwych. Czyli daje się widzom do zrozumienia, że teraz nie ma Supermana i Batmana w Arrowverse, ale w przyszłości mogą się pojawić, tak jak reszta Ligi. Obecnie CW nie ma praw do Batmana i Supermana (co nie przeszkadza Guggenheimowi zrzynać z Batmana, ale to inna sprawa), a i DC pewnie wolałaby bardziej z panami coś robić w departamencie filmowym, a seriale powinny być najwyżej około-batmanowie/około-supermanowe (vide: Supergirl i Gotham). Niemniej jednak Arrowverse co chwila wyciąga jakiegoś członka Ligi Sprawiedliwych - poczynając od Flasha, Black Canary i Zielonej Strzały, a kończąc na Vixen i Atomie - więc może kiedyś stworzy własną, niezależną od budowanego właśnie przez DC filmowego uniwersum, Ligę.

(Ja mam tylko nadzieję, że ta plotka jakoby postaci z Arrowverse były zabijane, bo mają pojawić się ich odpowiedniki w filmach, okaże się nieprawdziwa.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz