sobota, 12 marca 2016

Alas, Sir Terry, we must walk together...


Pierwotnie nie planowałam niczego specjalnego na pierwszą rocznicę śmierci Terry'ego Pratchetta, ale złamał mnie napływ wspominek kilku użytkowników tumblra.


Jako, że moje doświadczenia z Pratchettem i Światem Dysku mogliście poznać rok temu podczas Fantastycznego Kwietnia, pomyślałam, że zrobię coś innego.

Otóż ponieważ mamy dzisiaj dzień wspominania Sir Terry'ego i tego jak wielki wpływ na nas wywarł, pragnę zaprosić wszystkich moich widzów, którzy są jego fanami, aby opowiedzieli o tym jak zaczęła się ich przygoda ze Światem Dysku i jaki wpływ wywarły na nich dzieła Pratchetta.

1 komentarz:

  1. Wpis sprzed trzech dni, ale co tam. Na słowo ,,Pratchett" F. zareaguje zawsze.
    Ze Światem Dysku zapoznałam się jeszcze jaki wesoły dzieciaczek, kiedy to w łapki wpadło mi Czarodzicielstwo. Oczywiście, wesoły dzieciaczek był zachwycony, chociaż zapewne rozumiał co drugie słowo. Potem ten dzieciaczek troszkę podrósł, i wrócił do tej książki. Takie nagłe 'świadome'czytanie, to był szok i niedowierzanie. Książka czytana przez młodego człowieka, zdawała się być zupełnie inną, od tej, którą ongiś przeczytał dzieciaczek.
    I tak zaczęła się Farfoclowa miłość do tego wieloksiągu. Moją ulubioną postacią, jest - of kurz - Śmierć. A to dlatego, że uważam go za... najsłodszą postać serii.
    Wpływ na Farfocla był taki, że F. pokochał pisanie satyry i dostał manii parodiowania wszystkiego, co uzna za tego warte. I trochę zdziwaczał, ale cii...

    OdpowiedzUsuń