piątek, 26 lutego 2016

Krótka notka o tym, czy Autor zasługuje na karę

Zanim przejdę do sedna tego tekstu, przestrzegam, że jest on ściśle związany z finałem Wodogrzmotów Małych, a więc zawiera SPOILERY.

Kiedy pisałam artykuł o Fordzie, starałam się, aby był on wyważony - aby to, że lubię tę postać nie sprawiło, że zignoruję jego wady albo wybielę go kosztem pozostałych postaci. Wydaje mi się też, że popełniłam wielki błąd, bo skończyłam i przesłałam Opowieść o pewnym Autorze tuż po obejrzeniu finału Wodogrzmotów Małych. Gdybym odczekała kilka dni, na pewno pojawiłyby się jakieś fanowskie analizy, do których mogłabym się odnieść w artykule.

I rzeczywiście - jeszcze w tym samym tygodniu, w którym miała premiera ostatniego odcinka Gravity Falls, tumblr zasypany był nie tylko wrażeniami z tego, co się działo w samym odcinku, ale również interpretacjami poszczególnych gestów, zachowań i zdarzeń z finału. Potem zaś Alex Hirsch udzielił wywiadu TV Insiderowi i rozpętała się burza.



Ale o co chodzi? Zacznijmy od tego, że w finale tymi, którzy ostatecznie pokonują Billa Ciphera, są Stanley i Stanford Pines. Udaje im się to, bo zamieniają się ubraniami i Stan, udając swojego brata, pozwala demonowi wejść sobie do głowy. Następnie przebrany za Stana Ford używa pistoletu wyczyszczającego wspomnienia i kasuje bratu pamięć. Szybko jednak udaje się rodzinie i przyjaciołom pobudzić wspomnienia Stana i na przyjęciu urodzinowym Dippera i Mabel jest już sobą. Co więcej - Stanowie otrzymują swoje własne, szczęśliwe zakończenie i podróżują po świecie na łódce.

Mija tydzień od finału i dziennikarz z TV Insidera przeprowadza wywiad z twórcą Wodogrzmotów Małych, Aleksem Hirschem. Wszystko jest dobrze, dopóki Alex nie stwierdza, że Ford jest arogancki i postrzega Stana jako "nieudolną pijawkę"; i dopóki na pytanie czy Stan nie odzyskał pamięci zbyt szybko, Alex nie odpowiada:

If Stan's memory had been fully erased, it wouldn't punish him so much because he'd be gone, but it would punish Ford, Dipper and Mabel most. Even though Ford might deserve that punishment, Dipper and Mabel do not. Ultimately, I felt it would be unfair for them to go through that. As an audience member, I wanted to see that final goodbye.

Każdy fan Forda, czytając ten wywiad, czuł się albo zasmucony, albo wściekły, ponieważ sam twórca serialu zdaje się nie tylko ignorować cały rozwój tej postaci, ale również podzielać sentyment wielu fanów.

Bo widzicie, od chwili, kiedy zostało wyemitowane A Tale of Two Stans, zaczęła się taka polaryzacja między fanami Stana a fanami Forda (choć byli też ludzie lubiący obu panów) i raz po raz trafiały się opinie demonizujące Forda, nieraz przypisujące mu także bycie prawdziwym antagonistą serii. Zarzucano mu arogancję, manipulację Dipperem, deprecjonowanie Mabel i Stana, współpracę z Billem, aktywne próby rozdzielenia bliźniąt i wiele, wiele innych rzeczy. Przy czym ignorowano przy tym jego własne doświadczenia i te momenty, kiedy wydaje się miły i żałuje swoich błędów.

Ostatecznie najbardziej wyważona opinia, jaka panuje w fandomie, jeśli chodzi o Forda, jest taka, że jest on złożoną postacią - nie jest pozbawiony wad, ale przeszedł bardzo dużo i wina za wiele rzeczy nie stoi tylko po jego stronie.

Nic więc dziwnego, że po przeczytaniu wywiadu Hirscha, podniosło się larum. Jak to, Ford został oszukany przez Billa, wrzucony do portalu, próbował bezskutecznie powstrzymać Apokalipsę, torturowano go, i jeszcze ma cierpieć? To coś, co powiedziałby jakiś hejter Forda, a nie jego twórca.

Ja sama na początku nie mogłam uwierzyć w to co czytam, ale potem zrozumiałam, co Alex miał na myśli. Ford nie interesował się swoim bratem, kiedy Stan został wyrzucony z domu; ani po powrocie z portalu. Właściwie to Ford myślał, że wszystko jest dobrze i nie zdawał sobie sprawy z tego, jak się czuje Stan. Tak więc gdyby Stan nie odzyskał pamięci, Ford zostałby ukarany za to, że nie podziękował bratu, że nie wtajemniczył go w sprawę Pęknięcia Międzywymiarowego i że go nie docenił (chociaż znalazłyby się argumenty przeciw temu stwierdzeniu).

O wiele bardziej zabolało mnie określenie Forda jako aroganckiego, chociażby przez to, że w samym serialu znajdą się dowody przeciw temu (ktoś nawet napisał o tym długi esej). Potem jednak przypomniało mi się, że na którymś konwencie Hirsch powiedział, że Bill Cipher jest dla Forda białym wielorybem. Dodajmy do tego stwierdzenie z wywiadu, że Autor wyobraża sobie siebie samego jako samotnego bohatera i mamy jako-takie wytłumaczenie, co Alex rozumie w tym przypadku za arogancję. Ford uważa, że pokonanie Billa i powstrzymanie końca świata jest przede wszystkim jego misją, toteż nikt poza nim (i być może Dipperem, który też został przez Billa oszukany) nie ma szans tego dokonać. Dlatego Ford trzyma Pęknięcie w tajemnicy przed Stanem, chociaż jest to wybitnie zły pomysł.

Natomiast gwałtowna reakcja fanów sprawiła, że miałam deja vu. Ludzie nagle zaczęli mówić o tym, że Alex Hirsch nie lubi Forda i że to się odbija nie tylko na serialu, ale i na materiałach promocyjnych. Tydzień przed premierą finału puszczono odcinek specjalny Between the Pines, który polegał na tym, że Alex Hirsch opowiadał o różnych rzeczach związanych z Wodogrzmotami Małymi. Rzecz w tym, że poświęcił całkiem spory segment postaciom... pomijając Forda. Inni ludzie zwrócili uwagę na to, że kwestia propozycji Autora, aby Dipper został jego pomocnikiem, nie została rozwiązana (ten wątek kończy się właściwie tym, że Dipper mówi siostrze, że odrzuci propozycję, ale z samym Fordem o tym nie rozmawia), a w scenie pożegnania bliźniąt, Ford stoi z boku i ich nie przytula. Ponadto podobno ilekroć ktoś na konwentach zadawał pytania o Autora, był zbywany.

Dlaczego wydaje mi się to znajome? No więc czytając te wszystkie skargi na Hirscha, zastanawiam się na ile są one uzasadnione; a sam Ford jest postacią, która nieraz pada ofiarą podwójnych standardów (bo wiecie - Stan jest święty). I to mi się kojarzy z Arrow i z tym jakie zarzuty Guggenheimowi stawiają fani Laurel Lance.

Z tym, że Alex Hirsch to nie Marc Guggenheim. Stworzył dobry serial, z genialnym humorem, fascynującą fabułą i wielowymiarowymi postaciami, a przy tym nie popełnił większości błędów Guggenheima. A jeśli chodzi o Forda, to jest to nadal skomplikowana postać, która wielokrotnie udowodniła, że zależy jej na rodzinie i świecie. Przecież w finale Stanowie działają razem, a sam Ford waha się przed użyciem pistoletu do wymazywania pamięci na własnym bracie.

Czy Alex nie lubi Forda? Może. Ale każdy pisarz nie lubi którejś ze stworzonych przez siebie postaci. Z tym, że nie sądzę, aby wiele z jego zachowań było podyktowane niechęcią do Autora. Przecież w Between the Pines Fiddleford McGucket także nie został omówiony (a jest to, mimo wszystko, bardzo ważna postać), a unikanie na konwentach mówienia o Autorze mogło równie dobrze być podyktowane unikaniem spoilerów. Może i Ford nie przytulił dzieci, ale pożegnał się z nimi, a to, że chciał wypłynąć na głębokie morze, świadczy o tym, że przyjął do wiadomości odmowę Dippera.

Właściwie jedna z rzeczy, które były wspaniałe w finale, to to, że Stanowie się pogodzili i że wyruszyli na własną przygodę. Ford dostał swoje szczęśliwe zakończenie, tak jak większość postaci Wodogrzmotów Małych, tak więc trudno mi uwierzyć, że jest traktowany jako ktoś gorszy. Może więc Alex go nie lubi, ale inni scenarzyści tak?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz