poniedziałek, 12 października 2015

Krótka notka o serialach animowanych, które ostatnio oglądam

Jak zapewne wiecie, ostatnimi czasy interesuję się bardzo Wodogrzmotami Małymi. Będąc w tym fandomie już od dłuższego czasu, zdążyłam zauważyć, że ludzie zwykle crossoverują go w pracach fanowskich z kilkoma innymi serialami, poruszającymi czasem podobną tematykę, co Wodogrzmoty... I o nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.

Pomijając Za Bramą Ogrodu, które postanowiłam obejrzeć jak tylko zobaczyłam pierwszy zwiastun na Cartoon Network, zapoznałam się z większością z tych kreskówek w trakcie fazy na Wodogrzmoty Małe.

(Niestety, nie będzie tutaj Stevena Universe, ponieważ te kilka odcinków, które obejrzałam, zrobiło na mnie fatalne wrażenie, tak samo jak fandom. Ale słyszałam, że podobno później serial się rozkręca, więc może pewnego dnia się za niego zabiorę).
Nie przedłużając, oto kreskówki, które poznałam.


Za Bramą Ogrodu
No więc mamy październik, prawda, i udziela nam się trochę amerykańska tradycja oglądania i zapoznawania się ze wszystkim, co straszne. Ja zaś chciałabym, aby ten konkretny serial animowany stał się takim halloweenowym klasykiem.

Za Brama Ogrodu opowiada o dwóch braciach - Wircie i Gregu - którzy zabłądzili w ciemnym lesie, nazywanym Nieznandią, i próbują wrócić do domu. Po drodze spotykają mnóstwo dziwnych postaci, między innymi tajemniczego Drzewiarza, który szuka drewna do swojej latarni; mówiącego ptaszka, Beatrice, szkołę dla zwierząt i całe miasteczko ludzi z dyniami na głowach. Przy okazji Wirt i Greg muszą wystrzegać się Bestiusza, który czyha na niewinne dzieci w lesie.

Cały serial z jednej strony przypomina bardzo Czarnoksiężnika z Krainy Oz czy Alicję w Krainie Czarów (ponieważ mamy tutaj dzieci podróżujące przez dziwną, baśniową krainę z unikalnymi mieszkańcami), a z drugiej - ma bardzo halloweenowy klimat, już przez to, że rzecz dzieje się w okresie jesiennym. Ponadto główni bohaterowie stanowią ciekawą parę i dwie całkiem odmienne postawy wobec problemów, które przed nimi narastają. Wirt jest poważny, trochę pompatyczny i nerwowy, jego młodszy braciszek zaś pełen optymizmu i dziecięcego entuzjazmu. Dodajmy do tego podróżującą z chłopcami złośliwą i skrywającą własne tajemnice Beatrice i otrzymamy mnóstwo zabawnych i dramatycznych sytuacji.
Rick and Morty
Najpierw widziałam kilka gifów z tego serialu i powiem szczerze, nie zrobił na mnie zbyt dobrego wrażenia, tak pod względem fabuły, jak i kreski. Ale zapytałam potem na tumblrze o czym jest Rick and Morty i jedna osoba odpowiedziała mi: "O bólu i cierpieniu. I o nauce.", a druga odparła, że są to "Wodogrzmoty Małe dla dorosłych."

Rick and Morty to puszczany w paśmie [adult swim] serial animowany o Ricku Sanchezie - genialnym naukowcu, a przy tym alkoholiku i socjopacie - który skacze po wymiarach, buduje dziwne maszyny, eksperymentuje z nieznanymi formami życia i ciągnie na swoje eskapady swojego wnuka, Morty'ego. I w zasadzie Rick and Morty jest o przygodach tych dwóch facetów z kosmitami, dziwnymi formami życia, alternatywnymi rzeczywistościami i własną dysfunkcyjną rodziną.

Twórcą serialu jest Dan Harmon - człowiek odpowiedzialny za Community. Spodziewajcie się więc złośliwego, nieraz ocierającego się o czarną komedię, humoru, przerywanego momentami dramatycznymi, które sprawią, że nagle nie będzie Wam wesoło. No bo widzicie - osoba, która powiedziała mi, że Rick and Morty jest o bólu i cierpieniu, miała rację. Zwłaszcza jeśli chodzi o dwóch tytułowych bohaterów. Po jakimś czasie jesteśmy zmuszeni zatrzymać się i pomyśleć: "Kurde, nie da rady. Te wszystkie rzeczy, które na nich spadają, muszą odcisnąć się jakoś na psychice tych dwóch."
 
Star vs. Forces of Evil
Tutaj z kolei mamy wariację na temat tak zwanych Magical Girl. Księżniczka z innego wymiaru, Star Butterfly, dostaje na szesnaste urodziny magiczną różdżkę. Ze względu na swój brak odpowiedzialności i na czyhających na różdżkę złoczyńców, Star zostaje przeniesiona na Ziemię i zamieszkuje z "najbardziej ostrożnym dzieciakiem w szkole" Marco Diazem. Od tej pory Star i Marco muszą radzić sobie nie tylko z chcącym zdobyć różdżkę Ludo, wysyłającym za księżniczką swoich pomagierów, ale także z osobliwymi pozaziemskimi znajomościami Star i jej własnymi dziwactwami.

Kiedy obejrzałam pierwszy odcinek, doszłam do wniosku, że to nie dla mnie, bo serial był po prostu za dziwny. Potem dałam mu drugą szansę i w miarę szybko nadrobiłam go. Podobała mi się bardzo dynamika między Star a Marco oraz różne małe smaczki, typu Star rozmawiająca z Ludo jak ze starym znajomym, mały plot twist w odcinku ze studentem zagranicznym, oraz Marco Diaz PhD!

Humor jest... no cóż... randomowy, a i główna bohaterka może się niektórym wydać miejscami trochę denerwująca, ale kiedy to już się to przełknie, Star vs. Forces of Evil zabierze Was na szaloną przygodę pełną magii, demonów i dziwnych stworzeń. Poza tym serial ma bardzo fajną czołówkę.

I to były kreskówki, które niedawno poznałam. Jak najbardziej polecam wszystkie, choć podejrzewam, że nie są dla każdego. Mimo wszystko są to trzy zupełnie różne typy opowieści. Łatwo jest jednak zrozumieć dlaczego ktoś, kto lubi Wodogrzmoty Małe, może lubić te trzy seriale, i dlaczego dochodzi między nimi do fanowskich crossoverów. Wystarczy wziąć pod uwagę postaci, jakie tam występują i z czym owe postaci zwykle się stykają.

3 komentarze:

  1. Myślałem, że Megi prześpi cały październik, a tu niespodzianka. Jest wpis! Ogólnie nie oglądam takich rzeczy, ale "Za Bramą Ogrodu" ma ładną kreskę - trochę muminkowatą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ostatnio jakoś tak trudno mi pisać jakieś większe rzeczy. To chyba przez pogodę.

      Ale szykuję coś. Powoli idzie, ale niebawem powinno być gotowe.

      Usuń
    2. A "Za Bramą Ogrodu" polecam. Bardzo dobra kreskówka.

      Usuń