poniedziałek, 6 lipca 2015

Krótka notka o zapowiedziach Netflixa

Generalnie rzecz biorąc Netflix, który jeszcze niedawno był tylko serwisem, na którym można było oglądać filmy i seriale, od jakiegoś czasu zajmuje się produkowaniem własnych seriali. Jednym z nich jest Daredevil, na którego wciąż mam fazę, jednak dzisiaj chciałabym zająć się tym, co Netflix zapowiada już od dłuższego czasu.

Bo tak się składa, że jest wśród nich kilka seriali, na które czekam.

Na początek - Netflix jakiś czas temu wypuścił ten oto teaser:

 
Otóż tak się składa, proszę państwa, że Netflix chce zrobić serial na podstawie książek Lemony Snicketa Seria Niefortunnych Zdarzeń. Jeżeli pamiętacie tę listę, wiecie, że bardzo lubię tę serię i nadal uważam ją za jedną z najlepszych dzieł literatury dziecięcej. A że byłam zawiedziona filmową adaptacją, z radością zajmę się za oglądanie serialu, zwłaszcza, że format odcinkowy daje możliwość właściwego rozwinięcia fabuły i postaci.
 
(Swoją drogą, czyżby Netflix postawił sobie za cel naprawienie tego, co zepsuły złe adaptacje? Najpierw Daredevil, teraz Seria Niefortunnych Zdarzeń. Co jeszcze nas czeka?)
 
Teraz przejdźmy do Marvela. Bo tak się składa, że Daredevil był pierwszym z seriali, które mają prowadzić do wielkiego team-upu w Defenders. Tytułowi Obrońcy to grupka superbohaterów, która - w przeciwieństwie do bardziej mainstreamowych Avengersów czy agentów T.A.R.C.Z.Y. - ma walczyć z przestępczością w jednym miejscu: dzielnicy Nowego Jorku, zwanej Hell's Kitchen. Poza Mattem Murdockiem w skład tej drużyny mają wchodzić:
 
- Jessica Jones - była superbohaterka, która po traumatycznym przeżyciu (niejaki Purple Man wyprał jej mózg i zmuszał do różnych rzeczy) postanowiła porzucić superbohaterstwo i została prywatnym detektywem (specjalizującym się w sprawach związanych z superbohaterami). Już sam pomysł na fabułę jest ciekawy, ale tak się składa, że w roli Purple Mana obsadzono Davida Tennanta, czyli Dziesiątego Doktora. Zdjęcia do serialu zaczęły się w lutym. Chciałabym jednak znać już datę premiery. Wiedziałabym jak długo muszę czekać na panią detektyw.
 
- Luke Cage - czarnoskóry mężczyzna, niesłusznie skazany na więzienie, poddany w tymże więzieniu eksperymentowi, który dał mu supersiłę i twardą skórę; i prowadzący dość nietypowy interes. Otóż tak się składa, że Luke Cage jest... bohaterem do wynajęcia. Ludzie dają mu zlecenia, a on je wykonuje. Wydaje mi się, że ci wszyscy fani narzekający na to, że Marvel Cinematic Universe obsadza w głównych rolach tylko białych mężczyzn, i chcący, aby podjęte zostały ostatnio bardzo aktualne problemy dyskryminacji rasowej, mieliby wreszcie bohatera, który wypełniałby tę niszę. (Ostatecznie byłoby to o wiele lepsze niż racebending).
 
- Iron Fist - Daniel Rand, mistrz starożytnych sztuk walki, potrafiący używać swojego chi do leczenia ran. Iron Fist był zainspirowany filmami kung fu. On i Luke Cage mieli tak jakby swój ekranowy debiut w Mega Spidermanie, gdzie ich nastoletnie wersje były częścią drużyny Petera Parkera. Poczyniono tam pewne ustępstwa co do zgodności z komiksowym pierwowzorem, ale zachowano m. in. motyw K'un Lun i to, że Luke i Danny zwykle walczą ramię w ramię, bo są bliskimi przyjaciółmi. I tak szczerze, to tamten Iron Fist mi się trochę podobał - był kimś w rodzaju filozofa, mędrca, który osiągnął spokój ducha. Chciałabym, aby coś z tego zostało zachowane w poświęconym mu serialu.
 
A tak poza tym, to Netflix zapowiedział niedawno drugi sezon Daredevila i to, że pojawi się w nim Punisher. To samo w sobie daje sporo ciekawych możliwości, bo Punisher jest - tak jak Daredevil - vigilante, ale w przeciwieństwie do Matta Murdocka, nie ma oporów przed zabijaniem. Fani chcą też, aby w drugim sezonie pojawiła się Elektra Nachios (zwłaszcza, że serial nawiązał do niej we flashbacku Matta i Foggy'ego z czasów studenckich).
 
Tak czy inaczej, zapowiedzi wyglądają zachęcająco i już nie mogę się doczekać. A Wy co myślicie?

2 komentarze:

  1. W sumie chyba muszę nadrobić Serię Niefortunnych Zdarzeń, bo Jim Carrey to mój ulubiony aktor. Najpierw książka/i, czy film?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No chyba sobie jaja robisz. Najpierw przeczytaj książki (chociaż nie wiem, czy dostaniesz wszystkie tomy). Dopiero potem możesz się brać za tę abominację, którą był film.

      Usuń