niedziela, 19 lipca 2015

Króka notka o pierwszym odcinku "Spaced" (Wakacyjne Wyzwanie)

Dobra, poddaję się. Miała być porządna recenzja pilota Spaced, którego polecił mi Oscar, ale doszłam do wniosku, że nie jestem w stanie napisać dłuższego tekstu o tym serialu. Będziecie się musieli zadowolić krótką notką, do tego pisaną z działki.
 
(Ale postaram się w najbliższym czasie napisać coś większego, serio.) 

Fabuła Spaced wygląda tak:
 
Rysownik komiksów, Tim, zostaje wyrzucony z mieszkania przez swoją byłą dziewczynę. Przesiaduje więc w kawiarni, gdzie spotyka Daisy, początkującą dziennikarkę. W ciągu kilku dni zaprzyjaźniają się i spędzają ze sobą miło czas, aż pewnego dnia Tim znajduje w gazecie ogłoszenie wynajmu niedrogiego mieszkania. Jednakże jest haczyk - oferta obowiązuje tylko wobec par. A że tak się składa, że Tim i Daisy są w zasadzie bezdomni, postanawiają udawać zakochanych Dlatego podejmują odpowiednie przygotowania - uczą się różnych szczegółów o sobie nawzajem, ustalają historię ich wspólnej znajomości, a nawet fabrykują zdjęcia ze swoich wakacji (i właśnie ze względu na te sfabrykowane wakacje Oscar polecił mi ten serial podczas Wakacyjnego Wyzwania). Koniec końców, Tim i Daisy robią dobre wrażenie i dostają mieszkanie, ale muszą zachować pozory, co nie jest wcale takie łatwe (Daisy jest w związku na odległość). Jednocześnie mieszkanie pod naszymi bohaterami zajmuje ekscentryczny artysta, Brian, a ich gospodyni, Marsha, ma także swoje własne problemy i dziwactwa.
 
Mamy więc tutaj brytyjską komedię charakterów (poza Timem, Brianem, Marshą i Daisy dochodzi jeszcze zapalony militarysta i przyjaciel Tima, Mike, i przyjaciółka Daisy, Twist), pełną nawiązań do różnych gatunków filmowych i nie tylko (w pierwszym odcinku są to jump scare'y, montaże i zbliżenia, rodem z Hot Fuzz). Każdy odcinek to przygody tej grupki dziwnych ludzi.
 
Wspominam Hot Fuzz nieprzypadkowo, albowiem serial jest dziełem Eda Wrighta, Tima gra tam Simon Pegg, a Mike'a - Nick Frost. Spaced jest jednym z pierwszych projektów Wrighta i można się w nim doszukać stylistyki typowej dla Trylogii Cornetto. Mimo wszystko jednak pilot nie zachęcił mnie do bliższego zapoznania się z serialem.
 
Może po prostu rozpieściło mnie Community, także pełne nawiązań do motywów znanych z filmów i seriali, a przy tym również koncentrujące się na przygodach grupki specyficznych postaci; a może po prostu wiele rzeczy w Spaced widziałam już milion razy w innych serialach, filmach itd. (już samo udawanie pary jest motywem wytartym do cna). Nie twierdzę, że pilot był zły, miał dobre dowcipy, a i aktorsko dawał radę (duet Pegg-Frost zawsze się miło ogląda), ale jednak... no, bohaterowie wydawali mi się trochę wtórni i żaden mnie nie zainteresował.
 
Takie są moje odczucia. Jeżeli jesteście ciekawi, sprawdźcie sami z czym to się je, zwłaszcza, że to jeden z  pierwszych projektów tercetu Wright-Pegg-Frost i nawet zdobył kilka nagród w brytyjskiej telewizji. A nuż Wam się spodoba.

1 komentarz:

  1. Spoko, Meg - wiadomo, że z odcinka, który ma ok. 20-kilku minut nie napisze się długiej recenzji. Ten serial miał trochę wspólnego z później powstałym "Wysypem"

    OdpowiedzUsuń