środa, 13 maja 2015

Moich pięciu ulubionych fikcyjnych katolików

Niektórzy z Was (głównie ci, którzy śledzą mnie w innych miejscach w sieci) pewnie już wiedzą, że jestem wierząca. Co za tym idzie, raz na jakiś czas czuję sympatię do postaci wierzących w fikcji, zwłaszcza jeśli są katolikami. A że moja faza na Daredevila nadal trwa w najlepsze i katolicyzm Matta Murdocka jest ważną częścią jego postaci, postanowiłam ułożyć tę mała listę.

Przyjęłam kryterium, że powinni się na niej pojawić bohaterowie, którzy nie tylko kiedyś tam wspomnieli, że są katolikami, ale przede wszystkim ci, których wiara pełni ważną rolę w ich życiu. Jest to poniekąd dziwny ranking, bo są na niej dwaj duchowni, dwaj detektywi i dwóch facetów o podobnie brzmiącym nazwisku. Pierwotnie miała być też ona tradycyjną już dla mnie top siódemką, ale siostra Jude z drugiego sezonu American Horror Story i ksiądz Downing z Detektywa w sutannie wydawali mi się wciśnięci do niej na siłę, tak więc przystanęłam na piątce.

Tak czy inaczej oto końcowy efekt.

Miejsce piąte: Ksiądz Piotr (Dziady, część III)
Wiem, jestem dziwna, lubię lektury szkolne. Ale akurat jeśli chodzi o Dziady Mickiewicza, patrząc tak obiektywnie, jest to dzieło literackie pełne monumentalnych scen i cytatów. A jak już ktoś oglądał Lawę

W każdym razie już w liceum moją ulubioną sceną w całym dramacie było Widzenie Księdza Piotra. Wielka Improwizacja wydawała mi się wtedy przekombinowana i naprawdę nie chciało mi się jej omawiać, za to analiza Widzenia Księdza Piotra z nawiązaniami do Nowego Testamentu i drogi krzyżowej sprawiała mi wielką przyjemność.

Generalnie rzecz biorąc, w trzeciej części Dziadów ksiądz Piotr jest z jednej strony kimś w rodzaju Tejrezjasza z dramatów Sofoklesa – człowiekiem, który przybywa, aby ostrzec bohaterów (zwłaszcza Nowosilcowa i jego świtę) o ich losie; z drugiej strony zaś to przede wszystkim człowiek Boga. Jego przepowiednie mają ten głęboko religijny wyraz, a on sam stara się przemawiać do Namiestnika, jakby chciał go nawrócić. Ksiądz Piotr zdaje sobie sprawę z tego, że ma do czynienia ze złymi ludźmi, ale podejmuje próby, aby przekonać ich do zmiany postępowania, nie tylko ze względu na panią Rollinsonową i jej syna, ale także ze względu na dusze Namiestnika i jego ludzi. I to, że działania Nowosilcowa i jego dwóch kompanów spełniają przepowiednię księdza Piotra, nie sprawia kapłanowi przyjemności.

Ksiądz Piotr to również człowiek, z którego bije pokora i miłość bliźniego, co widać zarówno w jego Widzeniu, jak i w scenie z Nowosilcowem. Z jednej strony miał stanowić kontrast do zadufanego w sobie Konrada, a z drugiej – apelować do dobrych stron antagonistów i przegrać, bo są oni już zepsuci do cna.

Miejsce czwarte: Herkules Poirot (Poirot)
To, że Herkules Poirot jest katolikiem nie powinno być jakimś wielkim zaskoczeniem, w końcu pochodzi z Belgii i przez długi czas był to bardzo katolicki kraj. Agatha Christie też nie kryła się z tym, jaką religię wyznaje jej najsłynniejszy detektyw, jednak w książkach katolicyzm Poirota nie gra jakieś większej roli.

Co innego w serialu ITV, zwłaszcza w późniejszych odcinkach. Katolicyzm jest ważnym elementem kompasu moralnego detektywa. Serialowy Poirot dość często jest też przedstawiany z różańcem ręce.

Kto z Was czytał mój artykuł o adaptacjach Morderstwa w Orient Expressie, wie, jakie znaczenie ten różaniec ma w tym konkretnym odcinku, jednak chciałabym również zwrócić uwagę na to, jak motyw wiary detektywa potraktowano w ostatnim odcinku serii – Kurtynie.

Schorowany i prawie że umierający Poirot walczy z tym, czy powinien ukarać mordercę, który może mu się wywinąć. Mały Belg zdaje sobie sprawę z tego, że nie może mu pozwolić uciec, ale ma też świadomość tego, że może go powstrzymać tylko w jeden sposób. Przez cały odcinek przygotowuje się do tego psychicznie, między innymi modląc się. Jakaś jego część boi się potępienia, jakie może spaść na jego duszę, ale z drugiej strony wisi nad nim to poczucie nieuniknioności. Być może Poirot wierzy, że to, co chce zrobić, jest też wolą Boga.

Choć mały Belg często przejawia skłonności narcystyczne, jest – koniec końców – człowiekiem pełnym empatii. I w serialu ITV wiara katolicka każe mu okazywać z jednej strony oburzenie wobec okrucieństwa i bezwzględności morderców, których napotyka, a z drugiej współczucie dla ofiar, czy to martwych, czy to żywych. Wielokrotnie podchodzi do postaci, które wydają się zagubione, i próbuje podnieść je na duchu.

Ale Herkules Poirot nie jest jedynym detektywem-katolikiem, albowiem jest jeszcze…

Miejsce trzecie: William Murdoch (Detektyw Murdoch)
Katolicyzm detektywa Murdocha jest… skomplikowany.

Z jednej strony William Murdoch jest jak najbardziej człowiekiem religijnym, traktującym swoją wiarę bardzo poważnie, zwłaszcza we wcześniejszych odcinkach. Za każdym razem, kiedy widzi ciało ofiary morderstwa, robi znak krzyża, a w odcinku, w którym traci pamięć, stwierdza, że w kościele czuje się jak w domu.

Z drugiej strony wielokrotnie spotyka się z sytuacjami, w których musi konfrontować nauki Kościoła katolickiego (a nawet dziewiętnastowieczną obyczajowość jako taką) z odcieniami szarości, i przeważnie wychodzi z jakąś nową perspektywą. Nie mówię, że to źle, ale po prostu jak na powieść osadzoną w dziewiętnastym wieku, William Murdoch wydaje się czasem być zbyt otwarty na nowe idee.

Poza tym jest jeszcze kwestia tego, że Murdoch jest katolikiem w Toronto – mieście zdominowanym przez protestantów. Poboczny wątek jednego z odcinków dotyczy tego, że detektywowi zaoferowano posadę na innym, bardziej prestiżowym posterunku. Wydaje się, że Murdoch ma już zapewniony awans – przecież jest policjantem odnoszącym sukcesy, o dobrej kondycji fizycznej, stale dokształcającym się w dziedzinie medycyny i technologii. Jednakże ostatecznie jego kandydatura zostaje odrzucona, ponieważ komendant tamtego posterunku nie chce w swoim oddziale „papisty”.

To, co szczególnie podoba mi się w wierze Murdocha, to to, że ani razu w serialu nie jest ona traktowana jak coś, co stoi w sprzeczności z nauką. Ba – detektyw fascynuje się paleontologią, a seanse spirytystyczne i teorie o kosmitach traktuje sceptycznie. Murdoch jest więc jednocześnie człowiekiem wiary i człowiekiem nauki, chociaż czasem jego poglądy są poddawane próbie.

Miejsce drugie: Matt Murdock (Daredevil)
Charakterystykę Matta Murdocka można oprzeć na czterech elementach – na tym, że jest niewidomy, że jest prawnikiem działającym bona fide, że jest vigilante i że jest katolikiem. Ba – jedna z pierwszych scen w samym serialu to Matt przystępujący do spowiedzi u księdza Lantoma. Daredevil wychowywał się w rodzinie katolików, potem, po śmierci ojca, trafił do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne, i tak po prawdzie, choć w scenie spowiedzi stwierdza, że dawno nie przystępował do sakramentu pokuty, ma się wrażenie, że katolicyzm zawsze był częścią jego życia.

Z jednej strony katolicyzm Matta jest traktowany trochę z przymrużeniem oka, a mianowicie – Daredevil twierdzi, że jest zdolny znieść niezłe cięgi bez słowa skargi, ponieważ został wychowany na dobrego katolika. Podczas pogrzebu jednego z bohaterów, kiedy ksiądz Lantom pyta Matta jak się trzyma, a on odpowiada, że jak dobry katolicki chłopak, duchowny stwierdza: „Aż tak źle?”

Z drugiej strony wiara Daredevila ma bardzo wzniosły charakter – rozmowy Matta z Lantomem na temat moralności (czy to na powietrzu, czy to w kościele) pomagają Mattowi nie zagubić się w jego krucjacie przeciwko Fiskowi. Wiara katolicka jest też jednym z powodów, dla których Matt nie jest zdolny do zabijania. Innymi słowy – jest to jeszcze jeden głos w ogólnej dyskusji na temat sprawiedliwości, dobra i zła, która przewija się przez cały pierwszy sezon serialu.

Ciekawe jest to, że kilka miesięcy przed premierą Daredevila, natknęłam się na tumblrze na dyskusję nad tym, czy Steve Rogers jest katolikiem czy protestantem. Wydaje mi się, że katolicka część tumblra chciała bardzo katolickiego reprezentanta w Marvel Cinematic Universe, a że były podobno jakieś przesłanki (bardziej w komiksach niż w MCU), że Kapitan Ameryka ma irlandzkie korzenie, wielu ludzi optowało za tym, że jest on jednak katolikiem. Potem pojawił się Daredevil i problem został rozwiązany – katolicy mieli swojego reprezentanta w MCU.

Miejsce pierwsze: Ksiądz John Patrick Francis Malcahy (M.A.S.H.)
Mam dwie ulubione postaci w M.A.S.H.-u. Pierwszą z nich jest optymistyczny i przemiły adiutant, Radar, a drugim – kapelan tytułowego wojskowego szpitala polowego, ojciec Malcahy.

M.A.S.H. jest, co prawda, serialem komediowym, ale ponieważ dzieje się w okresie wojny koreańskiej, nie ucieka od tematu cierpienia, jakie wojna przysparza cywilom i żołnierzom. Co za tym idzie – również sytuacja księdza Malcahy’ego jest dość szczególna. Jego zadaniem jest nieść duchowe wsparcie rannym i lekarzom w obliczu ogromu zła, które widzą i doświadczają na co dzień. To zadanie nieraz przychodzi mu z trudem.

W jednym odcinku ranny żołnierz oskarża Malcahy’ego o to, że śmie pouczać ludzi o nadziei i miłosierdziu, mimo że nie ma pojęcia o tym, co dzieje się na polu bitwy, bo siedzi w szpitalu. Dostrzegając słuszność w słowach pacjenta i chcąc do niego dotrzeć, ksiądz postanawia pojechać wraz z Klingerem do jakiegoś obozu i zyskać szerszą perspektywę. Na początku tylko pyta o to, jak wyglądają realia w obozie, ale w drodze powrotnej nagle chińskie wojsko zaczęło właśnie odstrzał, a jeden z żołnierzy został ranny i potrzebuje tracheotomii. Wobec tego ksiądz Malcahy musi – z pomocą Sokolego Oka, który dostarcza mu wskazówek przez radio – przeprowadzić operację, mimo że wokół niego rozpętało się piekło. Operacja udaje się, a Malcahy zyskuje szacunek żołnierza, który wcześniej nie chciał się na niego otworzyć.

W innym odcinku pokazane były sny nurtujące personel M.A.S.H.-a. Księdzu Malcahy’emu śni się, że jest papieżem, który przybywa do szpitala polowego i ma przemówić w polowej kaplicy do wiernych. Kiedy już otwiera usta, nagle zaczyna mu kapać na rękaw krew. Spogląda na górę i widzi zakrwawione ciało żołnierza na krzyżu. Interpretacja tego snu jest dość prosta – ksiądz Malcahy ma przemawiać w imieniu Boga, ale wobec całego cierpienia, które spotyka na swojej drodze, czuje ogromną presję i czasem jego rola go przytłacza (choć przeważnie jest też człowiekiem radosnym i pełnym nadziei). Poza tym w każdym rannym widzi ukrzyżowanego Chrystusa.

Do pewnego stopnia ojciec Malcahy jest też przeciwwagą dla świętoszkowatego hipokryty, jakim jest Frank Burns. Burns czyta regularnie Biblię, ale myśli o Koreańczykach i Chińczykach jak o poganach, tymczasem ojciec Malcahy stwierdza, że wszyscy są dziećmi bożymi.

I to była moja lista pięciu ulubionych katolików. Dla każdego z przytoczonych tutaj bohaterów katolicyzm jest źródłem siły moralnej, zwłaszcza wobec zła, które spotykają na swojej drodze. Każdy z nich musi też jakoś odnieść się do tego, co mówi jego wiara i do swoich doświadczeń. Ich postawy są nieraz bardzo różne. I ja, jako osoba wierząca, potrafię to docenić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz