piątek, 27 lutego 2015

Artykuł: Groza w cyrkowych dekoracjach

Uwaga! Tekst zawiera spoilery!

Horror – jak większość gatunków literacko-filmowych – ma kilka pomniejszych podgatunków, które opierają się na swoich małych, łatwo rozpoznawalnych motywach – dzieją się w określonym miejscu, mają konkretne typy bohaterów (tak pozytywnych, jak i negatywnych) i stosują pewne szczególne chwyty fabularne do rozwoju akcji. Koncept American Horror Story zasadza się (między innymi) właśnie na poświęceniu każdemu podgatunkowi horroru jednego sezonu przy jednoczesnym nadaniu każdemu z nich akcentów typowych dla kultury amerykańskiej. I tak oto seria pierwsza opowiadała o nawiedzonym domu, seria druga – o zakładzie psychiatrycznym, a seria trzecia – o sabacie czarownic. Zakończona niedawno seria czwarta – American Horror Story: Freak Show – poświęcona jest wędrownemu cyrkowi „dziwolągów”.

Jakoś tak cyrk – a konkretnie wyobrażenie cyrku z XIX wieku i pierwszej połowy XX – wrósł w kulturę  amerykańską i europejską. Z cyrkiem kojarzymy pewną grupę postaci – łysego siłacza z wąsami, klauna w za dużym ubraniu, akrobatów skaczących na trapezie, magika wykonującego niesamowite sztuczki, poskramiacza zwierząt z pejczem, półnagiego połykacza noży, właściciela w cylindrze, Cyganki przepowiadającej przyszłość… a także „dziwolągi”, takie jak karły, kobieta z brodą, hermafrodyta, czy człowiek o dwóch głowach. I choć w fikcji cyrk występuje często jako miejsce pełne radości i przygody, o wiele częściej jest sceną wydarzeń dramatycznych, czy nawet przerażających. W rzeczy, samej motyw cyrku jest wykorzystywany często w horrorach, a to dlatego, że cyrk wywodzi się z tradycji średniowiecznego karnawału, który bazował na grotesce, czyli odwróceniu ról, przerysowaniu i występujących jednocześnie pierwiastków przeciwstawnych: brzydoty i piękna; komizmu i tragizmu, fantastyki i realizmu. Cyrk w horrorach jest zwykle kolorowy, gra tam muzyka, a trupa bardzo chętnie występuje przed publicznością, obojętnie czy jest to kilka osób, czy cała sala. Jednakże szybko bohaterowie zdają sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak; że ten cyrk wcale nie jest tak wesołym i miłym miejscem, jak można by się było spodziewać. Być może to morderczy klaun ma coś z tym wspólnego; być może magik, który zabija ludzi podczas wykonywania makabrycznych sztuczek magicznych; a może sam właściciel wydaje się mieć jakieś złe zamiary wobec ludzi, którzy do niego przychodzą. Tak czy inaczej, cyrk zmienia się w jeden wielki koszmar.

Opowieści o cyrkowych gabinetach osobliwości, pokazujących ludzi dotkniętych przez genetyczne deformacje jako potwory i „dziwolągi”, są taką oddzielną kategorią fabuł i zwykle rozgrywają się według mniej więcej podobnego schematu. We Freak Show ten schemat również zostanie mniej więcej zachowany. Zanim jednak przejdę do omawiania fabuły tego sezonu, muszę wspomnieć o pewnym filmie, klasyku amerykańskiego kina, który również wykorzystuje ten schemat (a wręcz można powiedzieć, że był jego prekursorem). Tym filmem był horror z 1932 roku pod tytułem Dziwolągi.  Zapisał się w historii kina dlatego, że nie tylko pokazywał tytułową trupę w bardziej pozytywnym świetle niż dotychczas, ale też dlatego, że występowali w nich po raz pierwszy ludzie z prawdziwymi deformacjami ciała, a nie ucharakteryzowani aktorzy. Freak Show tu i tam nawiązuje do Dziwolągów poprzez poszczególne sceny i wątek dwójki obcych, która dołącza się do trupy z zamiarem zabicia któregoś z jej członków. Poza tym – pomijając stałych aktorów American Horror Story (Petera Evansa, Sarę Paulsen, Kate Basset, Katie Bates i paru innych) – w „dziwolągi” wcielili się aktorzy z tymi samymi przypadłościami, co grane przez nich postaci.

Sara Paulsen tym razem występuje
w podwójnej roli.
Fabuła Freak Show zarysowuje się tak: Jest rok 1952. Syjamskie bliźniaczki, Bette i Dot Tattler, po latach życia w izolacji zabijają swoją matkę i – po odkryciu przez mleczarza – zostają zabrane do szpitala jako kuriozum. Tam znajduje je Elsa Mars, właścicielka cyrku dziwów, która obiecuje im sławę i dom w swojej trupie. Naiwna i zafascynowana show biznesem Bette zgadza się, cyniczna i małomówna Dot także, choć niechętnie. Tak oto siostry Tattler trafiają do cyrku Elsy Mars, gdzie poznają między innymi: dotkniętego syndaktylią Jimmy’ego Darlinga, zwanego Chłopcem Krabem; jego matkę, brodatą kobietę, Ethel; hinduską ofiarę karłowatości, Ma Petite, a także parę cierpiącą na mikrocefalię, Salty i – występującą także w drugim sezonie American Horror Story – Pepper. Cyrk nie ma się zbyt dobrze z powodu rosnącej popularności telewizji, nie mówiąc już o uprzedzeniach ludzi w sąsiednim mieście, Jupiter. Podejrzliwość obywateli wobec „dziwadeł” narasta, kiedy w Jupiter dochodzi do krwawego morderstwa pewnego małżeństwa, a ich syn zostaje uprowadzony (tak naprawdę zarówno tej zbrodni, jak i następnej dokonuje klaun Twisty). Trupą Elsy (zwłaszcza siostrami Tattler) interesuje się także rozpieszczony bogacz o psychopatycznych tendencjach, Dandy Mott; a także wędrowni oszuści Stanley i Maggie, którzy mają dostarczyć martwe „dziwolągi” w formie eksponatów do pewnego muzeum. Aby zapewnić bezpieczeństwo swoim pracownikom Elsa wchodzi w układ z byłym mężem Ethel i ojcem Jimmy’ego, siłaczem Dellem.

Tak jak poprzednie trzy sezony American Horror Story, tak i Freak Show ma swoje motywy przewodnie. Pierwszym z nich jest inność i – jak łatwo się domyśleć – odnosi się głównie do członków trupy Elsy Mars. Są traktowani jak wyrzutki, potworki, nieszczęsne namiastki istot ludzkich, którym lepiej by było, gdyby umarły za młodu. Samo ich pojawienie się w miasteczku jest postrzegane jako zakłócenie porządku (z drugiej strony – niektórzy z nich zachowują się w sposób, który wielu uznałoby za niesmaczny), a policja jest wobec nich podejrzliwa. Wielu z nich zostało nawet porzuconych przez własne matki. A przecież dziwny wygląd cyrkowców można wytłumaczyć naukowo, zwłaszcza dzisiaj, gdy wiadomo, że ma on medyczną przyczynę, jak: karłowatość, syndaktylia, małogłowie, czy nadmiar testosteronu. Właściwie jedną z nielicznych postaci, które okazują sympatię dla „dziwolągów” jest lekarz, badający Ethel i obecną żonę Della, Desiree.

Z drugiej strony, czwórka członków trupy Elsy – siostry Tattler, Desiree i Jimmy – w którymś momencie stają przed możliwością normalnego życia (a przynajmniej tak im się wydaje). I o ile operacja, która miała umożliwić Desiree zajście w ciążę, nie dochodzi do skutku z powodów od niej niezależnych, to Dot, która zyskała aprobatę Bette na to, aby zostały rozdzielone (a marzyła o rozdzieleniu od kiedy dowiedziała się o pierwszym w historii takim zabiegu), to ostatecznie siostry rezygnują z operacji i postanawiają pozostać złączone. Z kolei Jimmy, który traci swoje „krabie” dłonie i który do tej pory mówił, że chciałby mieć normalne ręce, prosi przyjaciela Elsy, aby wykonał dla niego protezy przypominające jego stare kończyny. W przypadku Dot i Bette w grę wchodzi więź między siostrami, które przez lata dzieliły ciało, a nawet umysł, zaś w przypadku Jimmy’ego – to, że jego „krabie” ręce były częścią jego tożsamości, zarówno przez to, że przeżył z nimi całe życie, ale też dlatego, że niedawno spędził wiele czasu ze swoim ojcem, który był synem Grady’ego Stilesa (historycznego Chłopca Kraba), więc „krabie” dłonie były dla Jimmy’ego czymś w rodzaju dziedzictwa. W obu przypadkach inność, choć uciążliwa i będąca źródłem wielu cierpień, mimo wszystko jest częścią bohaterów i gdyby miała zostać usunięta, straciliby oni coś ze swojej tożsamości.

Tutaj należy przytoczyć schemat opowieści o gabinetach osobliwości. Kiedy bohater – obojętnie czy jest „normalny”, czy nie – spotyka cyrkową trupę złożoną z samych „dziwadeł” i rozważa dołączenie do nich, uderzające jest to, że są oni boleśnie świadomi swojego statusu wyrzutków. Wiedzą, że żyją na peryferiach społeczeństwa. Właśnie dlatego jest między nimi silna więź i solidarność. Cyrk jest miejscem, które oferuje dom każdemu „dziwadłu”, miejscem, gdzie „dziwadło” jest wśród ludzi takich samych jak ono, a więc jest szansa, że znajdzie przyjaciół. Z drugiej strony, kiedy tylko ktoś skrzywdzi jednego z nich, wszystkie „dziwolągi” zemszczą się na nim. I też w trakcie trwania Freak Show trupa cyrkowa Elsy wielokrotnie bierze odwet na ludziach, którzy skrzywdzili ich przyjaciół.

Kolejnym elementem tego schematu jest to, że kiedy bohater z zewnątrz przyłącza się do gabinetu osobliwości, szybko zaczyna sympatyzować z jego członkami. Dot i Bette szybko odnajdują dom wśród „dziwadeł”, tymczasem pracujące dla Stanleya Maggie powoli przestaje postrzegać ich przedmiotowo, a bardziej jako ludzkie istoty. Dla jej szefa każdy kolejny „dziwoląg” do eksponat, za który właścicielka muzeum niesamowitości chętnie mu zapłaci. Maggie spędza z nimi dość czasu, aby nie tylko zobaczyć w nich ludzi, ale też do pewnego stopnia ich podziwiać (zwłaszcza Desiree), a nawet zakochać się w jednym z nich.

Ale inność we Freak Show nie ogranicza się tylko do fizycznych deformacji, ale również do tego, co na pierwszy rzut oka nie jest widoczne; tego, co jest ukrywane przed światem. Obarczeni taką innością są Dell Toledo, Dandy Mott i klaun Twisty (dwaj ostatni stanowią zaś wobec siebie ciekawy kontrast, do którego jeszcze wrócę).

Inność Della polega na tym, że jest on homoseksualistą. Jego przypadek jest o tyle ciekawy, że jedna z teorii na temat homoseksualizmu głosi, że najwięcej kryptogejów jest w zawodach kojarzonych z męskością – w wojsku, budownictwie, straży pożarnej itd. Kim jest z zawodu Dell Toledo? Jest siłaczem i podchodzi pod ten cyrkowy archetyp (swego czasu nosił charakterystyczne wąsy). Kiedy Elsa sprowadza go do swojego cyrku, mówi, że przyda jej się silny mężczyzna. Przez pierwsze odcinki poznajemy go jako człowieka bezwzględnego, czasem nawet brutalnego. Dell nie tylko zamienił narodziny swojego syna, Jimmy’ego, w widowisko, w którym publiczność mogła oglądać „poród potworka”, ale też próbował zabić chłopca, kiedy ten był niemowlęciem (a potem robił jeszcze gorsze rzeczy). W kolejnych odcinkach jednak wychodzi na jaw to, że ma problemy z erekcją (co denerwuje Desiree, która pragnie mieć dzieci) i że nocami wymyka się do klubu dla gejów, gdzie ma nawet kochanka. Właśnie w tym barze rozpoznaje go Stanley (który też jest homoseksualistą, ale zdeprawowanym) i zaczyna siłacza szantażować. Generalnie rzecz biorąc, Dell z jednej strony próbuje sprostać pewnemu wzorcowi męskości (musi być silny, musi być sprawny seksualnie i musi bronić swojej męskiej dumy), a z drugiej strony widać, że jest to człowiek zagubiony i naznaczony przez własne, smutne dzieciństwo. Syndaktylia, którą odziedziczyli po ojcu jego bracia i którą Dell przekazał Jimmy’emu, jego samego nie dotknęła, toteż był odrzucany przez rodzinę za swoją normalność.

Z czasem Dell zmienia swoją postawę, a to za sprawą Jimmy’ego. Ich ojcowsko-synowskie relacje z odcinka na odcinek polepszają się, Dell odnajduje się w roli ojca – bądź co bądź również związanej z męskością (bo mężczyzna powinien przecież spłodzić syna i nauczyć go jak być prawdziwym facetem) – i nagle zaczyna okazywać bardziej troskliwą twarz, tak wobec Jimmy’ego, jak i innych… jednakże z powodu szantażu Stanleya jest zmuszony zabijać „dziwolągi”. Aczkolwiek, o ile wcześniej zabijał w szale czy nawet bez mrugnięcia okiem, o tyle zabójstwo, którego się dopuszcza dla swojego szantażysty, nie przychodzi mu łatwo. Poczucie winy i skrywany homoseksualizm popychają go do próby samobójczej, która się nie udaje.

Inność Dandy’ego Motta z  kolei zasadza się w jego umyśle. Wysoko urodzony Dandy przejawia objawy psychopatii, którą odziedziczył po ojcu, będącym w dodatku kuzynem jego matki, Glorii. Sytuację pogarszała tendencja Glorii Mott do umilania życia synowi i spełniania wszystkich jego zachcianek (poza zgodą na to, aby Dandy został aktorem, ponieważ Mottowie to szanowana rodzina, wręcz arystokracja). W rezultacie Dandy zachowuje się jak rozkapryszony dzieciak i reaguje przemocą za każdym razem, kiedy nie dostaje tego, czego chce. Ponadto już od najmłodszych lat lubił znęcać się nad zwierzętami i Gloria wspomina nawet psychiatrze, że bawiący się z Dandy’m syn kogoś ze służby pewnego dnia zaginął w dziwnych okolicznościach. Dandy jest zręcznym manipulatorem, a to, że posiada spory majątek, tylko działa na jego korzyść. Zaczyna zabijać, kiedy spotyka Twisty’ego – mordercę w stroju klauna, terroryzującego okolicę (o którym sobie jeszcze powiemy). Jego ofiarami padają między innymi: jego gosposia, córka tejże gosposi, ukochany Della z baru dla gejów, a także sama Gloria, której Dandy doszywa głowę przypadkowej kobiety, aby stały się lalkami w jego małym teatrzyku i odgrywały rolę sióstr Tattler. Mimo że Dandy wygląda całkiem zwyczajnie, już w swojej pierwszej scenie, kiedy przygląda się z chorą fascynacją występowi cyrku Elsy, widzimy, że nie jest normalny; że jest w nim coś niepokojącego. Najstraszniejsze jest to, że Dandy to rozpieszczone, brutalne, pozbawione empatii dziecko w ciele dorosłego mężczyzny.

Twisty również jest w pewnym sensie mordującym ludzi dużym dzieckiem, ale jest między nim a Dandy’m istotna różnica. Na początku Twisty wydaje się typowym zabójczym klaunem, który zamordował małemu chłopcu rodziców, a jego samego przetrzymywał w zamknięciu wraz z pewną dziewczyną, a potem zmusił ich oboje, aby patrzyli na jego pokaz sztuczek. Maska, noszona przez Twisty’ego i zakrywająca jego dolną część twarzy, tylko dopełnia jego wizerunku zabójczego klauna.

W zasadzie trudno się spodziewać, aby w horrorze o cyrku nie było takiej postaci. W końcu popkultura pełna jest demonicznych klaunów – od Buggy’ego z One Piece, poprzez Pennywise’a, a na Jokerze skończywszy – a i koulrofobia (lęk przed klaunami) jest realnym schorzeniem. Klauni kojarzą się zazwyczaj z radością, więc zabójczy klaun staje się tym bardziej upiorny poprzez ten kontrast. Poza tym klauni mają często kontakt z dziećmi, więc klaun budzi ich zaufanie (o ile akurat się go nie boją) i mogą pójść za nim wszędzie. Jest w tym jakaś metafora nieznajomego, który wabi naiwne dzieci, aby zrobić im jakąś krzywdę.

W chwili, kiedy Edward Mandrake – duch arystokraty z dwiema twarzami, przyzwany w Halloween i szukający duszy, która kryje w sobie wielki wstyd – przybywa do Twisty’ego i wyjawiona zostaje historia klauna, nagle okazuje się, że jest to właściwie postać tragiczna. Podczas gdy Dandy jest po prostu sadystycznym psychopatą, Twisty w okresie niemowlęcym doznał urazu głowy, przez co ma umysł kilkulatka. Przez całe życie pragnął tylko nieść dzieciom radość, ale jego opinia została zszargana, musiał więc szukać innej pracy, wszędzie napotykając przeszkody. Doszło nawet do tego, że próbował popełnić samobójstwo, ale ta próba skończyła się tylko rozszarpaną szczęką. Co więcej – Twisty tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, że to, co robi jest złe. Myśli, że zabiera chłopca i jego piękną opiekunkę na przygodę.

Dandy chciał dokonać tych wszystkich zabójstw. Twisty nie był świadomy swoich czynów. To zaś dopełnia jego wizerunku, jako postaci bardziej tragicznej, niż złej.

I tutaj mamy drugi motyw przewodni Freak Show – winę i niewinność. W świetle morderstw dokonywanych przez Dandy’ego i Twisty’ego, ludność Jupiter patrzy na „dziwolągi” podejrzliwie i kilka razy zdarza się, że członkowie trupy Elsy zostają wtrąceni do aresztu, niesłusznie skazani za zbrodnie, których nie dokonali (jednego z nich – Meepa – nawet zabijają w policyjnej celi inni aresztanci). I choć wielu członków trupy Elsy ma coś na sumieniu, jest też tam wielu, którzy stanowią uosobienie niewinności, choćby Ma Petite, czy Pepper.

Pepper jest szczególną postacią, gdyż pojawia się również w Asylum. Właściwie jeżeli ktoś oglądał drugi sezon American Horror Story, wie, jaki los czeka dziewczynę w czwartym – Pepper zostanie wrobiona przez szwagra i siostrę w zabójstwo ich dziecka i umieszczona w Briarcliff. We Freak Show odcinek Sieroty poświęcony jest właśnie historii Pepper, która była pierwszym „dziwolągiem” Elsy Mars, a sama Elsa postrzega ją jako osobę czystą, niezdolną do zrobienia komukolwiek krzywdy. Dość często widzimy w fikcji taki obraz osób niepełnosprawnych umysłowo – obraz istot, które są zdolne tylko do bezinteresownej miłości bliźniego. Jednocześnie są to osoby postrzegane z jednej strony z lekkim lękiem, a z drugiej – jak głupki śmiejące się bez przyczyny. W domu swojej siostry Pepper jest traktowana jak bezużyteczna idiotka, która nie potrafi zająć się dzieckiem (a trzeba tutaj zaznaczyć, że sama siostra po porodzie całe dnie leży w łóżku i każe sobie robić drinki). Rzecz, którą oboje z mężem robią krewnej, która nie tylko nigdy nie zrobiła im nic złego, ale też kocha siostrzeńca bardziej niż oni kiedykolwiek kochali, pokazuje, do czego są zdolni ludzie postrzegani jako normalni.

Wspominałam wyżej, że „dziwolągi” w fikcji charakteryzuje solidarność i że jest to jedna z wielu rzeczy, które zauważa protagonista spotykający trupę cyrkową. Inną z takich rzeczy jest to, kim okazuje się być właściciel cyrku (po angielsku ringmaster). Na początku postać ta wydaje się być wręcz rodzicielska wobec pozostałych członków trupy. Zachowuje się tak jakby cyrk był dla niej jedną wielką rodziną, którą zamierza chronić i którą lubi powiększać. Z czasem jednak wychodzi na jaw, że ringmaster ma jakiś ukryty motyw – władzę, sławę albo pieniądze – i tylko wykorzystuje swoich podwładnych, czasem nawet traktując ich jak niewolników.

Elsa Mars również podchodzi pod ten schemat. Na początku broni „dziwolągów”, jakby uważała ich za lepszych od ludzi „normalnych”, bawi się z Ma Petite i robi wiele innych rzeczy, przez które sprawia wrażenie przywiązanej do swojej trupy. Szybko jednak pokazuje, że pragnie sławy i poklasku, i jeżeli ktoś ją przyćmiewa na scenie, Elsa jest zdolna do wszystkiego, aby tego kogoś odsunąć (posuwa się nawet do tego, że sprzedaje siostry Tattler Dandy’emu). Próbując zdobyć eksponaty do muzeum dziwów, Stanley podszywa się pod łowcę talentów i przekonuje pannę Mars, że uczyni z niej gwiazdę telewizji. Od tego czasu Elsa skoncentrowana jest na tym jednym celu. Mimo wszystko, jak większość postaci granych przez Jessicę Lange w American Horror Story, Elsa Mars jest bohaterką niejednoznaczną. Są sceny, w których ma się wrażenie, że naprawdę zależy jej na ludziach, z którymi pracuje, a i jej historia przedstawia ją w bardziej sympatycznym świetle. Warto też zaznaczyć, że Elsa traktowana jest równie podejrzliwie, co członkowie jej trupy, ponieważ pochodzi z Niemiec (a na przedstawicieli tej narodowości patrzyło się w Ameryce krzywo od wybuchu pierwszej wojny światowej). W tym względzie Elsa również podpada pod powtarzający się przez cały sezon motyw inności.

Poza klaunem Twisty’m i właścicielką cyrku Elsą, Freak Show korzysta jeszcze z dwóch typów postaci ściśle związanych z motywem cyrku. I tak się składa, że te dwa typy łączą się w jednej osobie, czyli Chesterze Crebie – tajemniczym sprzedawcy świerszczy, który przybywa do cyrku Elsy i pragnie do niego przystać jako magik i/lub brzuchomówca. Traktuje swoją lalkę brzuchomówcy, Marjorie, jak prawdziwą (bardzo zazdrosną i zaborczą) osobę. Zwykle w horrorach (ale nie tylko) taka lalka jest albo opętana przez jakiegoś złego ducha, albo jest narzędziem przez które brzuchomówca mówi to, co naprawdę myśli (często ociera się to o rozdwojenie jaźni). W przypadku Chestera w grę wchodzi ta druga opcja. Chester właściwie jest niezrównoważony psychicznie i to sprawia, że naprawdę przecina kobietę na pół.

Tak czy inaczej, wszyscy członkowie trupy Elsy, którzy przeżyli do ostatniego odcinka, zdążyli ułożyć sobie życie (no, może poza Pepper, ale jej los w Asylum z czasem ulega poprawie), a i los samej panny Mars układa się bardzo dobrze, zwłaszcza pod sam koniec odcinka.

Niedawno ogłoszono tytuł kolejnego sezonu American Horror Story. Otóż piąty sezon nosi nazwę… Hotel i będzie w nim grać między innymi Lady Gaga. Szykuje się więc przynajmniej nawiązanie do Psychozy Hitchcocka.

2 komentarze:

  1. Super artykuł, aż nie wiem, co mam powiedzieć. Nigdy się nie zastanawiałam, dlaczego cyrk jest tak często "konwertowany" do czegoś przerażającego, skąd u tak wielu ludzi bierze się lęk przed klaunami... No, może domyślnie przyjmowałam, że wystarczające jest do tego nagromadzenie patologii - dla takich karłów i kobiet z brodą mogło to być kiedyś niekiedy jedyne miejsce, w którym mogli zarobić na chleb, w bajkach trupy cyrkowe często zbierały różnych wyrzutów z ulicy, właściciel był chciwym sadystą, no i zwierzęta... Do dziś, choć czasem oglądam takie przedstawienia w telewizji, cyrki kojarzą mi się dziwnie depresyjnie. A tu - karnawał, groteska i przeciwstawność. Ostatecznie to dobra wiadomość :)
    Najciekawszy był początek, ale że nie znam serialu, to i miło go poznać. Pięknie opisujesz te schematy.

    Hotel i będzie w nim grać między innymi Lady Gaga. Szykuje się więc przynajmniej nawiązanie do Psychozy Hitchcocka.
    Hehe, to brzmi tak, jakby tym nawiązaniem do Psychozy była Lady Gaga, a nie motyw hotelu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, trochę to tak wygląda XD. *zastanawia się jak wyglądałaby "Psychoza", gdyby występowała w niej Lady Gaga*.

      Serial polecam jest naprawdę świetny (ewentualnie mogę dać ci linka do mojego artykułu na temat pierwszych trzech sezonów, ale lepiej, żebyś obejrzała je na własne oczy).

      Usuń