czwartek, 22 stycznia 2015

Podręcznik fanfikowca cz. 23 - Interpretacja

Rzecz, o której dzisiaj mówimy, jest właściwie jednym z istotnych elementów bycia fanem czegoś, co posiadała fabułę i postaci. Niezależnie od tego, czy czytamy, czy oglądamy coś; niezależnie od tego, czy jest to zamknięta historia, czy ciągnąca się seria, siłą rzeczy interpretujemy to. Czasami interpretacje dotyczą jakiejś sytuacji, czasami jakiejś postaci, a czasami relacji pomiędzy poszczególnymi bohaterami, dość często jednak w obrębie jednego fandomu panuje kilka interpretacji. I znajdują one odzwierciedlenie w pisanych przez fanów fanfikach.

Panuje opinia jakoby wszystkie interpretacje były równie prawdziwe. Każdy jest uprawniony do swojej opinii i głoszenia tej opinii. Problem w tym, że interpretację trzeba również umieć uzasadnić. A uzasadnienia interpretacji bywają tak pokręcone, że nie trzymają się kupy, są przerażające i stoją w sprzeczności z tym, co zostało ustalone w kanonie. Nie trzeba też mówić, że dwie różne interpretacje potrafią być zaczynem do (często ostrej) dyskusji w fandomie.

Tak czy inaczej, interpretacja w fandomie odnosi się do trzech rzeczy:

1.      Postaci. Obserwując jednego bohatera można wyrobić sobie o nim opinię negatywną i pozytywną. Fani wyrabiają sobie tą opinię na podstawie tego, co zobaczyli lub przeczytali w dziele macierzystym. Jeden bohater może być postrzegany jako dobry, szlachetny przywódca… i jako durny, przekonany o swojej wyższości moralnej harcerzyk (Superman, na przykład, często jest interpretowany na oba te sposoby); jako kompletny potwór i jako postać tragiczna (Ojej, od czego by tu zacząć? Od Lokiego z MCU? Od Rosji w Hetalii? W każdym fandomie jest przynajmniej jedna taka postać); jako najlepszy bohater w materiale źródłowym (obecnie w fandomie Arrow panuje kult Felicity) i jako ktoś, kogo równie dobrze mogłoby nie być. Niemniej jednak bywa tak, że fan ignoruje albo wyolbrzymia pewne fakty zawarte w dziele macierzystym na temat danej postaci – a to scenę, w której bohater wykazał się jakąś cechą; a to jakiś element z przeszłości, a to interakcje między nim a innym bohaterem (trochę już o tym mówiłam tutaj). Dodajmy też, że czasem uwielbienie do jednej postaci powoduje niechęć do innej, zwłaszcza, gdy w grę wchodzi jakiś pairing… Ale o tym jeszcze powiem.

2.      Sytuacji. Jakaś scena (zwłaszcza w filmie albo serialu, gdzie widać także pracę aktorów) może być odczytywana na wiele różnych sposobów. Czasami jest to wyraźną intencją twórcy, a czasami nie. Przy interpretacji fan bierze pod uwagę całość dzieła macierzystego (szczególnie jeśli chodzi o stan psychiczny postaci), prawdopodobny symbolizm, przebieg dialogu (jeżeli, oczywiście, ma miejsce jakiś dialog) i słowa wypowiedziane przez postaci; a także gestykulację i mowę ciała. (Ja, na przykład, jestem przekonana, że po wydarzeniach z odcinka Things You Can’t Outrun, Henry Allen wie, że jego syn jest Flashem.) Duży wpływ na interpretację ma to, na czym fan się skupia, bo dość często szukamy czegoś konkretnego, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą jakieś relacje między dwiema postaciami.

3.      Pairingów. Teoretycznie jest tak, że są pairingi kanoniczne, znajdujące potwierdzenie w dziele macierzystym; i pairingi niekanoniczne, będące wymysłem fanów… Jednak zdarza się, że fan uparcie twierdzi, że jakiś pairing niekanoniczny jest właśnie elementem kanonu. Jest to szczególnie widoczne, gdy jeden z bohaterów ma kilka potencjalnych love interestów i łączy go z wieloma osobami silna więź albo nawet antagonizm. (Weźmy, na przykład, Tony’ego Starka i Steve’a Rogersa. Obecnie Iron Man „parowany” jest z: Pepper Potts, Bruce’m Bannerem, Steve’m Rogersem i Lokim. Z kolei Kapitan Ameryka znajduje swoją prawdziwą miłość w osobach: Peggy Carter, Bucky’ego Barnesa, a nawet młodego Howarda Starka.) Wspominałam, że uwielbienie dla jednej postaci skutkuje nieraz niechęcią do innej i że jest to szczególnie widoczne przy pairingach. Bywa, że fan aprobujący jeden pairing nie poprzestaje na tym, że nie przepada za pairingiem konkurencyjnym, ale wręcz pała nienawiścią do rywala swojego faworyta do serca danej postaci. Dotyczy to zwłaszcza kobiet, i to zarówno jeśli chodzi o pary heteroseksualne, jak i homoseksualne (samo w sobie jest to dość niepokojące; w końcu zrzuca się pomyje na postać kobiecą nie dlatego, że jest jaka jest, tylko dlatego, że stoi na przeszkodzie do Jedynego Prawdziwego Pairingu). Co więcej – jeżeli preferowany pairing nie jest kanoniczny i (co gorsza) para kanoniczna jest już szczęśliwym małżeństwem z dziećmi, autorzy fanfików posuwają się do zabicia rywala tylko po to, aby ich ukochana para zawsze była razem. (Podobno dość często ofiarą takiego zabiegu pada żona Sama Vimesa, Sybil, ponieważ ludzie shippują komendanta z Patrycjuszem Vetinarim. Jeżeli czytaliście serię Pratchetta o Straży Miejskiej i wiecie, kim jest Sybil, zwłaszcza dla Vimesa, rozumiecie zapewne, dlaczego wielu fanów buntuje się przeciwko takim praktykom.)

Kończę tę część podręcznika pewną piosenką, związaną z ostatnim punktem. A tymczasem w następnej części opowiem Wam o zastosowaniu realizmu w fanfikach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz