wtorek, 29 grudnia 2015

Gwiezdnowojnowe Wyzwanie - Przebudzenie Mocy

Uwaga! Tekst zawiera spoilery (i prawdopodobnie streszczanie tu i tam; wybaczcie).

A więc stało się. Jakieś trzy godziny temu wróciłam z seansu najnowszej części Gwiezdnych Wojen.

Zanim przystąpię do opisywania moich wrażeń, chciałabym zaznaczyć pewną rzecz. Mając w pamięci wiele rozważań, które nasunęły mi się w trakcie oglądania poprzednich części, specjalnie unikałam wszelkich wideo i wpisów na blogach, gdzie ludzie dzielą się wrażeniami z Przebudzenia Mocy. Nie oglądałam ani Nostalgii Critica, ani Midnight Screenings, ani Ichaboda i Uncle Mroowy. Wszystko po to, aby nie mieć w głowie spoilerów i mieć takie same odczucia podczas wielkich reveali i plot twistów, które mieli swego czasu ludzie oglądający pierwsze Gwiezdne Wojny, kiedy wchodziły one do kina. Tumblr, niestety wyjawił mi tożsamość jednej postaci, ale mimo wszystko udało się Przebudzeniu Mocy sprawić, że... ale o tym potem.

Tak czy inaczej - jedyne, co wiedziałam o tym filmie, to to, że są tam starzy Han, Chewbacca, Leia i Luke (ten ostatni na wygnaniu); protagonistami zaś są jakaś dziewczyna Jedi, czarnoskóry mężczyzna w roli szturmowca, jeszcze jakiś facet, no i mały robot-kulka; a antagonistą syn Lei i Hana. Nic więcej... no, może poza zachwytami nad tym, że to pierwsza część Gwiezdnych Wojen od trzydziestu lat, która jest dobra.

czwartek, 24 grudnia 2015

Aktualności: Życzenia na szybko

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia życzy Planeta Kapeluszy!

W tym roku mogę Wam tylko życzyć, aby filmy, na które czekacie, spełniły nasze oczekiwania, seriale osiągały coraz wyższe poziomy (nadal w ciebie wierzę, Arrow!), książki i komiksy były w miarę dostępne, a pisane przez Was blogi zyskiwały czytelników i komcie.

Na koniec zostawiam Wam na szczęście fioletową choinkę (bo tradycja to tradycja):

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Gwiezdnowojnowe Wyzwanie - Prequele

Wspominałam kiedyś, że ilekroć oglądam film, o którym wcześniej słyszałam, że jest okropny, głupi i po prostu nie do oglądania, zazwyczaj wydaje mi się on nie do końca taki zły. Tak miałam z Wolverine'm: Genezą, tak miałam z Człowiekiem ze Stali, tak było z Indianą Jonesem i Królestwem Kryształowej Czaszki. I podejrzewałam, że tak właśnie będzie, jak wezmę się za drugą trylogię Gwiezdnych Wojen, których okropieństwo było omawiane na wszelkie możliwe sposoby i właściwie do dzisiaj postrzega się ją jako najgorszą rzecz, jaka przydarzyła się całej sadze.

Akurat premiery prequeli przypadły na moje czasy szkolne i do dzisiaj pamiętam ten wielki wybuch fascynacji Gwiezdnymi Wojnami. Nagle Gwiezdne Wojny były na ustach wszystkich. Kiedy do kin wchodziło Mroczne Widomo, pojawiły się nowe produkty promocyjne, ludzie znów interesowali się Jedi i światem stworzonym przez George'a Lucasa. Ten powrót Star Warsów po niemal dwudziestu latach był oczekiwany z wielkim entuzjazmem. Jednak kiedy emocje już opadły i zdążyliśmy przyjrzeć się lepiej tej nowej trylogii, zdaliśmy sobie sprawę z tego, że nie jest ona tak wspaniała, jak oryginał, a wręcz zaczęliśmy traktować ją jak jedną wielką porażkę Lucasa.

Mając w pamięci najczęściej powtarzane zarzuty względem prequeli, zasiadłam do oglądania i oto moje wrażenia.

sobota, 19 grudnia 2015

Aktualności: Jak to będzie z tym wyzwaniem?

Jako, że już nadchodzą pierwsze relacje na temat najnowszej części sagi George'a Lucasa, a u mnie cichosza, postanowiłam powiedzieć Wam jak stoję z Gwiezdnymi Wojnami.

Obejrzałam już Mroczne widmo i Atak klonów, tak więc pozostała mi tylko do nadrobienia Zemsta Sithów. Tak jak w przypadku oryginalnej trylogii, prequele będę omawiać w jednym poście. Powodem, dla którego tak się z tym ociągam, jest to, że pochłania mnie obecnie czytanie pierwszej części Trylogii Hana Solo.

Jeśli chodzi o Przebudzenie Mocy, to nie wiem jeszcze kiedy się wybiorę, ale będzie to albo przed, albo po Bożym Narodzeniu (dah!).

środa, 16 grudnia 2015

Gwiezdnowojnowe Wyzwanie - Oryginalna Trylogia

Ponieważ zakładałam, że obejrzę Nową Nadzieję, Imperium kontratakuje i Powrót Jedi w trakcie pobytu w Szkocji i po jednym na dzień, już na początku grudnia stanęłam przed problemem, kiedy wziąć się za opisywanie moich wrażeń z seansów. Czy powinnam od razu po obejrzeniu filmu, zasiąść do komputera Pobe, zalogować się na Google+ i na świeżo napisać, co mi się podobało, a co nie? A może powinnam po powrocie do Polski w przeciągu pierwszego tygodnia opowiedzieć o każdym filmie z osobna w oddzielnych segmentach?

W końcu zdecydowałam się, że po prostu całą oryginalną trylogię załatwię w jednym poście, ale z podziałem na sekcje. I to, że postanowiliśmy z Pobem obejrzeć ją jednego dnia, dało mi wrażenie pewnej całości opowiadanej historii. Chociaż podejrzewam też, że wiele elementów fabuły, które znałam niejako z innych źródeł (nie łudźmy się - duża część wiedzy powszechnej na temat Gwiezdnych Wojen to spoilery), nie wywarło na mnie takiego wrażenia, jak powinny.

czwartek, 10 grudnia 2015

Sprawozdanie z wyjazdu do Szkocji

No cóż, najwyższy czas napisać co też porabiałam przez te cztery dni. Zacznijmy może od tego, że Szkocja była jednym z krajów, które zawsze chciałam odwiedzić, zwłaszcza po przeczytaniu Strrasznej Historii na temat tego kraju (Krwawa Szkocja może i jest książką przeznaczoną dla młodszych czytelników, ale to nie zmienia faktu, że dzięki niej pokochałam szkocką kulturę). A że się tak zdarzyło, że od kilku miesięcy jestem w związku na odległość z Pobem, Polakiem mieszkającym w Glasgow, kwestią czasu stał się mój przyjazd do Szkocji.

Miałam kilka planów na ten wyjazd. Chciałam osiągnąć jeden z moich wielkich celów życiowych i zjeść haggis. Chciałam wieczorem, po całym dniu zwiedzania, obejrzeć po jednej części z oryginalnej trylogii Gwiezdnych Wojen. Chciałam wreszcie przyjrzeć się temu pięknemu krajowi, poczuć jego atmosferę. Jak udało mi się to wszystko zrealizować, zaraz Wam opowiem.

czwartek, 3 grudnia 2015

Krótka notka o "The Flash" 2x8 i "Arrow" 4x8

Od kiedy w drugim sezonie Arrow pojawił się po raz pierwszy Barry Allen, niejako stało się tradycją dla Arrowverse, aby ósmy odcinek był takim crossoverem zarówno jeśli chodzi o Arrow jak i o Flasha. I tak oto rok temu mieliśmy pierwszą prawdziwą współpracę obu bohaterów, okraszoną pojedynkiem Strzały i Flasha. Tegoroczny crossover zaś miał być podbudową pod Legends of Tomorrow.
Właściwie oba seriale już we wcześniejszych odcinkach kładły podwaliny pod nowy spin-off - Kapitan Cold zaczynał mieć bardziej ludzkie odruchy, Ray Palmer i Sara Lance powrócili do świata żywych (on - metaforycznie; ona - dosłownie), a mimo problemów z początku drugiego sezonu The Flash, również Firestorm stał się bardziej stabilny. Pozostało więc tylko wprowadzić do historii Hawkgirl i Hawkmana, oraz złoczyńcę, który byłby Big Badem dla Legend Jutra. I na tym właśnie polegał tegoroczny crossover.

środa, 2 grudnia 2015

Aktualności: Plany grudniowe

No więc grudzień 2015 na Planecie Kapeluszy wygląda tak:

- Przede wszystkim czeka mnie Gwiezdnowojnowe Wyzwanie. Postaram się w przeciągu tego miesiąca napisać krótkie notki o każdym filmie z sagi Lucasa (a być może nawet uda mi się zahaczyć o seriale albo o Przebudzenie Mocy). Z tym, że od piątego do ósmego grudnia będę w Szkocji i tam też najprawdopodobniej obejrzę oryginalną sagę. nie jestem jeszcze pewna czy będę na bieżąco pisać notki zaraz po seansie, czy też może wezmę się za to po przyjeździe.

- Odcinki ósme drugiego sezonu Flasha i czwartego sezonu Arrow mają być wstępem do spin-offu obu seriali, czyli The Legends of Tomorrow. Toteż postanowiłam, że wypowiem się również na ich temat, kiedy tylko je obejrzę.

- Nadal wisi nade mną recenzja Jessiki Jones. Z tym że pewnie napisze ją gdzieś w przyszłym tygodniu, po powrocie ze Szkocji.

- Jak już mowa o wyjeździe, to spróbuję również przygotować jakąś relację z niego, choć niczego nie obiecuję.

To tyle. Do widzenia!

niedziela, 22 listopada 2015

Aktualności: Meg ogląda "Jessikę Jones" (także wiadomości z Wodogrzmotów Małych)

I może to nie jest tak wielka faza, jak w przypadku jej poprzednika, niemniej jednak serial tak mnie wciągnął, że planuję napisać w niedalekiej przyszłości jakiś tekst o niej. A konkretnie - chcę napisać recenzję Jessiki Jones.

Tymczasem niedawno Alex Hirsch poinformował fanów, że do końca Wodogrzmotów Małych pozostały nam jeszcze dwa odcinki. Tak więc niebawem będę mogła wreszcie wziąć się za artykuł, który obiecuję Wam już od jakiegoś czasu.

sobota, 14 listopada 2015

Krótka notka rocznicowa

Trzy lata. Planeta Kapeluszy ma już trzy lata.

Jak ten czas szybko leci. W ciągu tego roku założyłam temu blogowi facebooka, przeprowadziłam wywiad z Vampircią, zrobiłam kilka video, poświęciłam Fantastyczny Kwiecień Terry'emu Pratchettowi, osiągnęłam kolejny kamień milowy, wraz z Oscarem podjęliśmy Wakacyjne Wyzwanie, a do tego jeszcze poprowadziłam moje pierwsze Q&A i świętowałam Dzień Powrotu do przyszłości.

W związku z tym, że mamy tak podniosłą chwilę, wypadałoby coś napisać. W końcu rok temu podzieliłam się swoimi ulubionymi komentarzami, a dwa lata temu opowiedziałam Wam co nieco o genezie tytułu mojego bloga.

czwartek, 12 listopada 2015

Aktualności: Pomysł na wyzwanie

Jakiś czas temu przyszedł mi do głowy pewien pomysł. I jest on ściśle związany z Gwiezdnymi Wojnami.

Nigdy nie byłam wielką fanką sagi George'a Lucasa i tak po prawdzie to obejrzałam tylko jedną jej część (Nową Nadzieję, jeśli ktoś pyta). Ponieważ jednak hype na Gwiezdne Wojny robi się coraz większy w miarę jak zbliża się premiera najnowszego filmu, obudziła się we mnie wewnętrzna potrzeba, aby poznać i wciągnąć się w ten świat.

Dlatego pomyślałam, że w grudniu mogłabym nadrobić obie trylogie, a także napisać krótkie notki o moich wrażeniach z każdego filmu w oczekiwaniu na Przebudzenie Mocy. Nie wiem czy moje subiektywne odczucia by kogoś interesowały, ale możecie to potraktować jako eksperyment.

Co wy na to? Warto to robić?

środa, 4 listopada 2015

Aktualności: Do boju, Polsko?

Ma dla Was złe wieści.

Otóż wisi nade mną pewne zlecenie i zabiera ono całą energię, a w związku z tym, nie mam czasu przygotować żadnego specjalnego tekstu na Dzień Niepodległości. Zresztą jedyny pomysł jaki mi krążył po głowie, to Ze wspomnień fana... o Hetalii (bo kiedy byłam w tym fandomie, miałam okres nastrojów patriotycznych, które objawiały się w pisaniu fików z Polską w roli głównej). Dlatego pewnie spędzę 11 listopada zalewając tumblra swoją dumą narodową XD.

Jest jednak również trzecia rocznica powstania bloga, która przypada na 14 listopada. Może na tę okazję uda mi się coś przygotować, chociaż jeszcze nie do końca wiem, co.

wtorek, 3 listopada 2015

Krótka notka o drugim odcinku "Supergirl"

Jak zapewne pamiętacie z tej recenzji, ogólnie rzecz biorąc wiązałam wiele nadziei z serialem Grega Berlantiego o kuzynce Supermana, mimo że wątki feministyczne były tam przedstawione zdziebko łopatologicznie. Tak czy inaczej, postanowiłam, że jednak będę oglądać Supergirl i sprawdzę jak się to wszystko rozwinie.
A że tydzień temu była już oficjalna premiera pilota, a wczoraj wyemitowany został drugi odcinek Supergirl, postanowiłam go nie tylko obejrzeć, ale także zdać Wam relację z tego, jak wypadł w porównaniu z dość koślawym pilotem.

sobota, 31 października 2015

Uwaga! Nie czytajcie "Mrocznej Gwiazdy"!

Okej, to, o czym chcę Wam opowiedzieć, pewnie wyda Wam się szalone, ale muszę ostrzec tylu ludzi, ilu się da. W sumie jest kilka osób, które potwierdzą moje słowa, ale niestety nie mogę podać ich nazwisk czy nawet nicków, bo się na to nie zgodzili.

Tak cz inaczej, jeżeli zobaczycie fanfik pod tytułem Mroczna Gwiazda, a do tego jego autorką będzie VampireSlave404, nie czytajcie go. Ten fik jest zły. Ale nie „zły” w sensie: „okropna fabuła, zero interpunkcji i rozpasana Mary Sue”. Ten fik jest zły, bo… no, trudno to ująć w jednym zdaniu, żeby nie zabrzmiało głupio.

W sumie mogę zacząć od początku.

środa, 21 października 2015

Krótka notka o "Powrocie do przyszłości"

No dobrze, postanowiłam jednak poświęcić trylogii jakiś dłuższy tekst. Głównie dlatego, że po głębszym namyśle doszłam do wniosku, że trylogia zasługuje na coś więcej ode mnie (zwłaszcza, że kilka lat temu miałam na temat tej serii fazę).
 
Może nawet kiedyś poświęcę jej miesiąc albo chociaż jakieś Ze wspomnień fana.

Aktualności: Witajcie w przyszłości!

Według drugiej części Powrotu do przyszłości dzisiaj Marty McFly przybywa do naszych czasów, aby pomóc swojemu synowi nie wpaść w złe towarzystwo. Przy okazji zobaczy kilka rzeczy, które przyszłość ma do zaoferowania.

Aby uczcić na szybko tę sposobność znalazłam Wam kilka wideo:

- Jak powinna się zacząć druga część trylogii

- Co z wizji przyszłości Zemeckisa i Gale'a się spełniło (opowiadają Doktor Brown i Marty McFly)

- Recenzja gry Powrót do przyszłości 2 na Amigę

- Wspomnienia ERoda o trylogii

Być może powinnam przygotować coś na tę okazję, ale mam tak dużo rzeczy do roboty w tym tygodniu, że kiedy już zdałam sobie sprawę co to za dzień, nie bardzo miałam czas.

No cóż, zawsze możecie poczytać moje dwa artykuły.

poniedziałek, 12 października 2015

Krótka notka o serialach animowanych, które ostatnio oglądam

Jak zapewne wiecie, ostatnimi czasy interesuję się bardzo Wodogrzmotami Małymi. Będąc w tym fandomie już od dłuższego czasu, zdążyłam zauważyć, że ludzie zwykle crossoverują go w pracach fanowskich z kilkoma innymi serialami, poruszającymi czasem podobną tematykę, co Wodogrzmoty... I o nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć.

Pomijając Za Bramą Ogrodu, które postanowiłam obejrzeć jak tylko zobaczyłam pierwszy zwiastun na Cartoon Network, zapoznałam się z większością z tych kreskówek w trakcie fazy na Wodogrzmoty Małe.

(Niestety, nie będzie tutaj Stevena Universe, ponieważ te kilka odcinków, które obejrzałam, zrobiło na mnie fatalne wrażenie, tak samo jak fandom. Ale słyszałam, że podobno później serial się rozkręca, więc może pewnego dnia się za niego zabiorę).
Nie przedłużając, oto kreskówki, które poznałam.

czwartek, 1 października 2015

Krótka notka o Vixen

No więc udało mi się wreszcie - w przerwie między Wodogrzmotami Małymi, Star vs. Forces of Evil oraz Rick and Morty - nadrobić Vixen.
Przyznam szczerze, że kiedy pierwszy raz usłyszałam, że do Arrowverse ma być dołączony mini-serial animowany, nie byłam nim szczególnie zainteresowana. I też jak pojawiały się kolejne materiały promocyjne, raczej ich nie ruszałam. Ale doszłam do wniosku, że skoro już jestem w fandomie Arrow i Flasha, mogłabym - tak dla porządku - wziąć i obejrzeć Vixen.
I cóż - powiem, że warto było.

wtorek, 29 września 2015

Krótka notka o nowym zakupie

Tak więc wracałam dzisiaj od doradcy zawodowego i czekając na autobus, postanowiłam wybrać się do Matrasu. Od razu moją uwagę przyciągnęło stoisko poświęcone w dużej mierze Agacie Christie (którego obecność nie jest znowu taka dziwna, biorąc pod uwagę rocznicę urodzin autorki). Wzięłam się więc za jego przeglądanie. 
Było tam kilka kryminałów, kilka dramatów, które Christie pisała jako Mary Westmacott, kilka wydań kieszonkowych... ale było też kilka książek biograficznych. Oczywiście nie mogło zabraknąć dzieła Currana na temat notatników pisarki (a nawet jego druga część bardziej skupiona na ewolucji stylu Królowej Kryminału), a także jakiś ładnie ilustrowany album, ja jednak kiedyś, dawno temu widziałam na Merlin.pl jedną książkę biograficzną, która mnie bardzo zaciekawiła, toteż zaczęłam jej poszukiwania. Nie trwały one długo i tak oto weszłam w posiadanie tego dzieła:

sobota, 26 września 2015

Aktualności: Jest coś na październik?

Podejrzewam, że macie już dosyć postów oznaczonym jako "aktualności", zważywszy na to, że od wielu tygodni nie pojawiło się nic bardziej konkretnego. Problem jest taki, że w moim życiu wiele się ostatnio dzieje i nie chodzi mi tylko o fandomy (choć Wodogrzmoty Małe swoje zrobiły). Z powodu spraw osobistych miałam natłok obowiązków, więc nie specjalnie udawało mi się coś napisać.

Jednak najbliższy październik zapowiada się nieźle.

Po pierwsze - będzie mnóstwo premier seriali: drugi sezon Flasha, czwarty sezon Arrow, piąty sezon American Horror Story.... Może uda mi się przygotować chociaż krótkie notki w ramach Superpaździernika czy coś.

Po drugie - artykuł o Wodogrzmotach... się pisze. Doszłam do wniosku, że zamiast pisać ogólnie o serialu, skupię się na postaci Autora dzienników, zwłaszcza, że mam ostatnio mnóstwo przemyśleń na jego temat.

I to tyle jeśli chodzi o październik. Chociaż zawsze może coś wypaść.

wtorek, 22 września 2015

Krótka notka o pierwszym odcinku drugiego sezonu "Gotham"

Okej, prawdę mówiąc wciągnięcie się w superbohaterów, kiedy mój mózg jest jeszcze w Wodogrzmotach Małych, jest trudne. Zwłaszcza, że premiera drugiego sezonu naszego komiksowo-kryminalnego serialu o Batmanie bez Batmana miała miejsce tego samego dnia, w którym miało premierę Roadside Attraction.
Tak czy inaczej, właśnie obejrzałam pierwszy odcinek drugiego sezonu Gotham i oto moje wrażenia. (Przy okazji: będą spoilery)

piątek, 18 września 2015

Aktualności: No cóż...

Artykuł o Wodogrzmotach Małych się pisze, ale coraz bardziej dochodzę do wniosku, że lepiej by było poczekać do końca drugiego sezonu (mam nadzieję, że Alex Hirsch utrzyma tempo jednego odcinka na dwa tygodnie zamiast fundować nam dłuższy hiatus).


Tymczasem dzisiaj obejrzę sobie Następców i być może przygotuję recenzję albo jakąś notkę. Zaś w poniedziałek będzie miał premierę drugi sezon Gotham, więc może niebawem pojawi się też coś na ten temat.

Zastanawiam się też, czy by nie zacząć przesyłać tutaj Tysiąc żywotów Seta.

(W ogóle ostatnio mam taki dziwny okres, że pojawia się na horyzoncie nadzieja na możliwość zarobkom, a kiedy już przechodzę do rzeczy, potem nie otrzymuję w ogóle informacji o tym, czy coś z tego będzie, czy nie.)

środa, 9 września 2015

Aktualności: Testowanie nowego looku

Pamiętacie, ze zapowiadałam Wam remont na blogu? Na razie poczyniłam małe zmiany w wyglądzie i wstawiłam odstępy w pozycjach list.

Jednakże przede mną jeszcze dużo pracy, a nie jestem pewna, co jeszcze mogłabym zrobić. Podobno blog nie jest zbyt czytelny, ale nie wiem, jak mogłabym zrobić, żeby był, dlatego wszelkie sugestie i pomysły.

wtorek, 1 września 2015

Aktualności: A we wrześniu co?

Wciąż tkwię w fandomie Wodogrzmotów Małych, przeto artykuł na temat tego serialu powoli się klaruje.

Jednakże zastanawiam się czy może zamiast napisać o Wodogrzmotach... w ogóle, powinnam raczej poświęcić ten tekst tylko jednemu ich aspektowi - Autorowi. Z drugiej strony byłby to artykuł pełen spoilerów, a i tak musiałabym poczekać co najmniej do najnowszego odcinka, który zapowiada wielkie zmiany w status quo.

Co byście bardziej woleli?

Tak trochę z innej beczki - rozważałam zrobienie również Września z Agathą Christie, tak jak rok temu, zwłaszcza, że w tym roku mija 125 rocznica urodzin autorki. Tym, co stanęło na przeszkodzie tym planom, był fakt, że miałam na tę okazję tylko jeden pomysł (porównanie pierwszej i ostatniej powieści z Herkulesem Poirotem w roli głównej).

Czeka mnie także porządny remont bloga. Szykujcie się na zmiany ludzie.

niedziela, 30 sierpnia 2015

Aktualności: Podsumowanie Wakacyjnego Wyzwnia

No cóż, jutro ostatni dzień wakacji, wypadałoby więc wreszcie podsumować moją małą współpracę z Oscarem w przeciągu tych dwóch miesięcy.

A była to bardzo owocna współpraca. Oboje poszerzyliśmy nasze horyzonty i choć niekoniecznie to, co podobało się jednej osobie, zachwyciło drugą, to i tak bardzo dobrze się bawiliśmy. Być może powtórzymy to za rok.

A tymczasem małe przypomnienie jak przebiegało to Wakacyjne Wyzwanie.

środa, 19 sierpnia 2015

Krótka notka o pierwszym odcinku "Another" (Wakacyjne Wyzwanie)

Na finałowe Wakacyjne Wyzwanie Oscar wybrał mi anime z gatunku horroru (z elementami kryminału) - Another. W ogóle na początku była powieść Yukito Ayatsuji, potem na jej podstawie powstała manga, a na samym końcu dwunastoodcinkowe anime. Oscar uważa je za jedno ze swoich ulubionych animców, a występująca tam Izumi Akazawa trafiła nawet na jego listę ulubionych bohaterek z anime.

Ja zaś nie spodziewałam się po tym serialu niczego nadzwyczajnego, jednak po zapoznaniu się z pierwszym odcinkiem rozważam obejrzenie całej reszty.

piątek, 14 sierpnia 2015

Aktualności: Najnowsza faza i pomysły

Ci, którzy śledzą mojego tumblra, wiedzą, że ostatnio siedzę w fandomie Wodgrzomtów Małych. Krąży mi po głowie napisanie czegoś na temat tego serialu (najprawdopodobniej jakiegoś artykułu), ale zastanawiam się czy nie powinnam tego zrobić, kiedy skończy się drugi sezon (biorąc pod uwagę odstępy w wychodzeniu odcinków, podejrzewam, że musiałabym czekać bardzo długo).

Jednakże moja obecna faza zaowocowała również tym, że wiem już o czym będzie następna część Podręcznika fanfikowca, więc możecie się jej niebawem spodziewać.

A tymczasem wisi nade mną ostatnie zadanie Wakacyjnego Wyzwania, które tym razem dotyczy odpoczynku.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Recenzja: Batman (książka Craiga Shawa Gardnera)

Uwaga! Recenzja zawiera spoilery do Batmana z 1989.

Kiedy padają słowa „adaptacja”, „książka” i „film”, zakładamy, że chodzi o filmową adaptację książki. W rzeczy samej, literatura od zawsze była inspiracją dla kinematografii i dzisiaj każda bardziej popularna powieść prędzej czy później doczekuje się filmu (a nawet serii filmów) na swojej podstawie. O wiele trudniej wyobrazić sobie sytuację odwrotną – że jakiś film zostaje zaadaptowany w formie książkowej (no, chyba, że jest to kreskówka… chociaż takich książeczek będących ilustrowanym streszczeniem jakiejś animacji też dawno nie widziałam). Jednakże, wbrew pozorom, ma ona miejsce. Wszak trylogia Powrót do przyszłości doczekała się książkowych adaptacji, które (w przeciwieństwie do serialu animowanego i Back To The Future: The Game) są uznawane przez Roberta Zemeckisa i Boba Gale’a za kanoniczne, a nie za alternatywną rzeczywistość (jak wyżej wymienione dwa utwory).

I tak oto przechodzimy do dzisiejszej recenzji bardzo dziwnego tworu literackiego, którym jest Batman Craiga Shawa Gardnera. Dziwność ta nie oznacza, że z książką jest coś nie tak, ale no, popatrzcie tylko – mamy tutaj powieść na podstawie filmu Tima Burtona z 1989, który z kolei był ekranizacją komiksów (czy też raczej przeniesieniem na ekran konceptu komiksowej postaci). Ktoś przyzwyczajony do tego, że Batman występuje w mediach wizualnych, może być zdumiony, że istnieje dzieło, w którym Mroczny Rycerz, jego wyczyny, miasto i przeciwnicy są opisywane, a nie pokazywane.

Niemniej jednak ta książka powstała – była częścią marketingu promującego film Burtona, a podjął się jej autor, który zwykle pisze parodie heroicznego fantasy, ale ma też na koncie kilka podobnych projektów (między innymi wspomniane powieściowe adaptacje Powrotu do przyszłości). Jak więc Craigowi Shawowi Gradnerowi udało się odwzorować gotycki klimat Burtona i postać Batmana?

Aktualności: Poznajemy ISET

Vampricia stworzyła w krótkim czasie uniwersum science fiction z bogatymi kulturami i kolorowymi postaciami. Ja sama nie zostałam porwana przez ISET, ale uważam za niesamowite to, co udało się Vampi wymyśleć.

A że niedawno postanowiła zrobić bloga w całości poświęconego ISET-owi i jego uniwersum, dzisiaj prezentuję Wam śliczny link do tegoż bloga i zachęcam do zapoznania się z historią: http://isetverse.blogspot.com/

piątek, 31 lipca 2015

Q&A: Czas na odpowiedzi

A więc nadszedł czas, aby odpowiedzieć na pytania, które Was nurtowały przez cały ten miesiąc.

Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy zechcieli wziąć udział w Q&A i żal mi tylko, że nikt nie zadał mi obiecanego trollowego pytania.

Może w przyszłości będzie większa frekwencja (złudne nadzieje, wiem).

czwartek, 30 lipca 2015

Krótka notka o "Ciele za milion" (Wakacyjne Wyzwanie)

Na te dwa tygodnie przypada motyw słońca. Na początku Oscar zaproponował mi obejrzenie pierwszego odcinka Survivor, a po krótkich negocjacjach udało mi się zamienić go na jeden z ulubionych filmów Oscara - Ciało za milion - o którym on sam swego czasu też się rozpisywał.

środa, 29 lipca 2015

Aktualności: A sierpień tuż-tuż

Od niedzieli męczy mnie choroba, to jednak nie oznacza, że nic nie robię (no bo jeszcze kuruję się Theraflu i dogorywam, ale to swoją drogą). Poczyniłam kilka przygotowań na nadchodzący miesiąc:

- Pamiętacie moje niedawne odkrycie z działki? Właśnie kończę czytać książkę Craiga Shawa Garnera na podstawie Batmana Tima Burtona i podejrzewam, że niedługo wezmę się za pisanie recenzji.

- Tymczasem Wakacyjne Wyzwanie trwa, Oscar zajmuje się zleconym mu zadaniem, a ja tymczasem już zapoznałam się z tym, co on dał mi, więc teraz tylko ułożę to sobie w głowię i niebawem pojawi się odpowiedni tekst.

- Odpowiedzi na pytania moich czytelników (całe cztery!) pojawią się w piątek, czyli ostatniego dnia lipca.

- Wciąż zbieram materiały do artykułu, który zapowiadałam Wam niedawno, jednak podejrzewam, że i tak będę obsuwy.

Ponadto pomyślałam, że któregoś miesiąca mogłabym zrobić Miesiąc z Disneyem. Co Wy na to?

wtorek, 21 lipca 2015

Aktualności: Co z tym Q&A? (także inna sprawa)

Tak jak się spodziewałam, osób, które wzięły udział w Q&A było mało (tylko trzy... a żadne z pytań nie było obiecanym trollowym pytaniem). W związku z tym, nie wiem, czy powinnam jeszcze poczekać (do końca miesiąca, na przykład), czy też może odpowiedzieć jak najszybciej.

Tymczasem myślę, czy by nie napisać artykułu. Tym razem byłby to artykuł o czymś nie związanym z superbohaterami. Ale nigdy nie zgadniecie, czego ten artykuł dotyczy.

No cóż, to tyle. See ya later, falks!

poniedziałek, 20 lipca 2015

Krótka notka o "Ant-Manie"

A więc druga pozycja z mojej listy już została odhaczona.

Cóż mogę rzec? Czekałam na Ant-Mana bardzo długo (właściwie od chwili, w której zakochałam się w Hanku Pymie w Avengers: Potęga i moc, a potem dowiedziałam się, że jakiś film o Ant-Manie jest planowany) i mimo że wielu fanów MCU narzekało, że po co robić film o Człowieku Mrówce, przecież ma lamerską moc (kierowanie mrówkami, nie zmniejszanie się); i że zamiast niego powinien powstać film o kimś innym (taktownie przemilczę o kogo chodzi), bo nikogo nie obchodzi Ant-Man, ja i tak wciąż chciałam na niego iść. Kiedy wreszcie film wszedł do kin, ogólnie wrażenia widowni były pozytywne i właściwie pozostało mi tylko wybrać się na seans. I tak też dzisiaj zrobiłam.

Jak więc wypadł w moim odczuciu Ant-Man?

niedziela, 19 lipca 2015

Króka notka o pierwszym odcinku "Spaced" (Wakacyjne Wyzwanie)

Dobra, poddaję się. Miała być porządna recenzja pilota Spaced, którego polecił mi Oscar, ale doszłam do wniosku, że nie jestem w stanie napisać dłuższego tekstu o tym serialu. Będziecie się musieli zadowolić krótką notką, do tego pisaną z działki.
 
(Ale postaram się w najbliższym czasie napisać coś większego, serio.) 

wtorek, 14 lipca 2015

Aktulaności: Coś bardziej konkretnego?

Od jakiegoś czasu przesyłam tutaj głównie krótkie notki. I o ile jest to forma, która jest w miarę niewymagająca, Wy zapewne chcielibyście, aby pojawiło się tutaj coś bardziej konkretnego. Może więc wyjaśnię parę spraw.

- Wakacyjne Wyzwanie jest nadal w toku. Obejrzałam już pilota Spaced, który zadał mi Oscar i teraz zastanawiam się, w jakiej formie go ująć. Może to będzie recenzja, ale niezbyt długa.

- Różne wieści z Comic Conu również się pojawią, chociaż raczej sporadycznie.

- W sobotę zamierzam się wybrać na Ant Mana, więc krótka notka podsumowująca moje wrażenia z filmu, na pewno się pojawi.

- Wciąż chodzi za mną chęć napisania tego suplementu do artykułu o Daredevilu, ale jest on raczej w fazie przemyśliwania.

Ogólnie rzecz biorąc, mnóstwo rzeczy dzieje się ostatnio w moim życiu, więc trudno mi usiąść i napisać bardziej porządny tekst. Może się w końcu ogarnę, a do tego czasu Planeta Kapeluszy będzie w stanie lekkiej stagnacji.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Króka notka o Deadpoolu na Comic Conie 2015

Co prawda, był też panel dotyczący X-Men: Apocalypse, ale niczego większego, poza tym, że James McAvoy ogolił sobie głowę, nie udało mi się dowiedzieć.

Za to w maju 2016 wchodzi film o Deadpoolu, przeto dostaliśmy jego najnowszy zwiastun.

niedziela, 12 lipca 2015

Krótka notka o produkcjach DC na Comic Conie 2015

Prawdopodobnie powinnam jeszcze poczekać, bo może pojawią się wieści, na przykład, na temat takiego Gotham; albo w ogóle na koniec konwentu, aby zrobić jedną wielką notkę podsumowującą zdobyte przeze mnie w sieci informacje, ale napór wiadomości z soboty sprawił, że zapragnęłam już teraz opowiedzieć Wam, co słychać w ekranizacjach komiksów DC.

Będzie trochę o Batman vs. Superman: Down of Justice, będzie trochę o Arrow, będzie trochę o Flashu, i o Legends of Tomorrow też będzie, w dodatku wszystko przyprawię swoimi subiektywnymi uczuciami. Zostaliście ostrzeżeni.

środa, 8 lipca 2015

Krótka notka o Elektrze Nachios w netflixowym "Daredevilu"


Tak więc budzę się rano, przeglądam tumblra i co widzę? Otóż Netflix wreszcie wyjawił, kto będzie grał Elektrę Nachios w drugim sezonie Daredevila! Niejaka Elodie Yung została obsadzona w roli greckiej zabójczyni, czasem rywalki, czasem ukochanej Matta Murdocka.
Jest to wspaniała wiadomość, albowiem - jak już Wam mówiłam poprzednim razem - Elektra była wspominana we flashbacku Matta i Foggy'ego z czasów studenckich i od tego czasu fani spodziewali się, że pojawi się ona w drugim sezonie.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Krótka notka o zapowiedziach Netflixa

Generalnie rzecz biorąc Netflix, który jeszcze niedawno był tylko serwisem, na którym można było oglądać filmy i seriale, od jakiegoś czasu zajmuje się produkowaniem własnych seriali. Jednym z nich jest Daredevil, na którego wciąż mam fazę, jednak dzisiaj chciałabym zająć się tym, co Netflix zapowiada już od dłuższego czasu.

Bo tak się składa, że jest wśród nich kilka seriali, na które czekam.

niedziela, 5 lipca 2015

Aktualności: Zadaj Meg pytanie! Q&A na Planecie Kapeluszy

Pierwotnie planowałam zrobić Q&A tylko do Podręcznika fanfikowca (bo może w przeciągu lektury dotychczasowych 25-u części pojawiły się jakieś niejasności), ale potem doszłam do wniosku, że można by to jakoś rozszerzyć. Co prawda, mam pewne wątpliwości co do tego, czy ktokolwiek będzie chciał wziąć w tym udział... No ale koleżanka obiecała mi trollowe pytania, więc się skusiłam.

Pytania możecie zadawać pod tym postem i na facebooku (ba! - możecie nawet na tumblrze). Możecie pytać mnie zarówno o moją działalność na blogu i na fanfiction.net, jak i o rzeczy bardziej ogólne, zanim jednak zapytacie, pamiętajcie o tym, co zostało napisane tutaj; no i nie pytajcie mnie o zbyt osobiste rzeczy, okej?

W zależności od tego, jak dużo pytań się pojawi w przeciągu najbliższego tygodnia, odpowiem na nie albo w jednym poście, albo będę odpowiadać w kilku mniejszych segmentach w jakimś określonym odstępie czasu (co tydzień, na przykład).

Nie przedłużając, zapraszam do zadawania pytań.

środa, 1 lipca 2015

Krótka notka o "Naszej Ameryce" (Wakacyjne Wyzwanie)

No cóż, znając  nietypowy gust Oscara, mogłam się spodziewać, że zapoda mi jakiś ambitny, niszowy film. Zwłaszcza, że motyw podróży często się w takich produkcjach pojawia (filmy drogi, anyone?).
 
Nasza Ameryka zawiera wiele elementów, które widziałam już w innych tego typu utworach - ot, jest sobie rodzina dotknięta tragedią (tutaj jest to śmierć najmłodszego syna).  Rodzice próbują uporać się ze stratą i żyć dalej, jednak co jakiś czas coś im o tym przypomina; z kolei dzieci - dwie córki - trzymają się całkiem nieźle poprzez myślenie magiczne (starsza z córek twierdzi nawet, że jej zmarły brat może spełnić jej trzy życzenia). Rodzina Sullivanów przenosi się w inne miejsce, aby zacząć nowe życie. Przyjeżdża więc z Irlandii do USA, zamieszkuje w lekko szemranej dzielnicy, pełnej oryginalnych osobników, i po jakimś czasie zaprzyjaźnia się z samotnikiem Mateo. Wszystko kręcone kamerą z ręki i przeplatane scenami rodzinnymi, które niby są o niczym, ale jednak są o czymś. Standard.
 
Z tego krótkiego wstępu pewnie wnioskujecie, że film mi się nie podobał. Prawda jest taka, że był... no trochę wtórny, ale nie powiem - miał takie elementy, które mi się spodobały.

niedziela, 28 czerwca 2015

Aktualności: Meg i Oscar podejmują Wakacyjne Wyzwanie

Może coś Wam się obiło o uszy dzisiaj popołudniu. Tak czy inaczej, ja i kolega Oscar, zwany również Skorpionem, podjęliśmy się współpracy na przyszły miesiąc.

Tak jak powiedział Oscar - co dwa tygodnie każde z nas musi napisać coś o poleconym przez drugą osobę filmie, serialu, książce albo komiksie z określonym motywem. Najbliższe "polecanki" będą musiały wiązać się z podróżą.

Mam nadzieję, że nasze zmagania zainteresują Was na tyle, aby nasi stali czytelnicy mieli przyjemność z ich oglądania.

czwartek, 25 czerwca 2015

Aktualności: Planów blogowych jak na razie brak

Co by nie mówić, fandom Daredevila pochłonął mnie doszczętnie i od dłuższego czasu mam wenę tylko na fanfiki z Mattem Murdockiem i spółką (przy okazji pochwalę się, że pewien agnostyk pochwalił to, jak opisałam agnostycyzm Foggy'ego Nelsona), a także robię research do jednego z nich, w związku z ludobójstwem w Rwandzie.

W każdym razie z powodu pracy nad fanfikami nie mam siły, aby napisać jakiś tekst na bloga. Chciałam, co prawda, przygotować coś na Dzień Ojca, ale utknęłam w drugim opisywanym punkcie. Trudno, może zostanie na przyszły rok.

Generalnie rzecz biorąc, trochę mnie to niepokoi, no bo pewnie chcielibyście wreszcie przeczytać cos nowego. Na pewno postaram się przygotować krótką notkę o Ant-Manie, a może uda mi się napisać recenzję Obcej, którą teraz czytam (a z którą chciałam się zapoznać od kiedy obejrzałam kilka odcinków powstałego na jej podstawie Outlandera), ale nic poza tym nie planuję na ten lipiec.

Jestem strasznie wypompowana.

środa, 10 czerwca 2015

Krótka notka o Guilty Pleasures

Wielokrotnie rozważałam napisanie listy swoich Guilty Pleasures - ulubionych filmów, seriali, książek itd., których jakość pozostawia wiele do życzenia.
 
Problem w tym, że aby coś kwalifikowało się jako Guilty Pleasure, odbiorca musi być świadomy tego, że dany produkt nie jest zbyt dobry; a ja o okropności wielu moich ulubionych serii jestem niejako informowana przez osoby trzecie. Krótko mówiąc - wszyscy dookoła uważają, że ten konkretny film, serial itd. jest zły, tylko ja nie. Dotyczy to w szczególności filmów.
 
Zwykle mają miejsce dwie opcje. Albo:

niedziela, 7 czerwca 2015

Aktualności: Patrzcie co znalazłam na działce!

Już dawno odkryłam tę książkę w dzałkowej bibliotece.

Wygląda na to, że dawno temu, kiedy wchodził do kin Batman Tima Burtona, ktoś z mojej rodziny kupił jego powieściową adaptację. Czyli mamy tutaj książkę na podstawie filmu na podstawie komiksu. Ale to dziwne.

Może ją wkrótce przeczytam i zrecenzuję.

(PS. Skipper, Piramidy już przeczytane.)

czwartek, 4 czerwca 2015

Krótka notka o filmie o Czarnej Wdowie

Zacznijmy od tego, o co tak właściwie chodzi. Otóż jakoś tak od premiery Kapitana Ameryki: Zimowego Żołnierza (a na pewno od Strażników Galaktyki) fani Marvel Cinematic Universe zaczęli wyrażać pragnienie, aby powstał film o Czarnej Wdowie. Wszyscy mniej więcej wiedzą, jaką ten film miałby mniej więcej fabułę - byłby to prequel pokazujący najpierw szkolenie małej Natashy Romanoff, potem jej pracę jako szpiega, a w końcu spotkanie z Clintem Burtonem, które było przecież punktem zwrotnym w życiu Czarnej Wdowy. Kiedy ten pomysł krążył po internecie, Marvel Studios jeszcze nie ogłosiło swoich planów na Trzecią Fazę, więc wszyscy myśleli, że film o Czarnej Wdowie byłby takim wspaniałym i, och, bardzo przełomowym filmem z kobiecą postacią w MCU jako protagonistą, walczącej z patriarchatem (serio, ktoś tak napisał)...
Z czasem jednak - a konkretnie gdzieś tak, kiedy w kinach święcili triumfy Strażnicy Galaktyki - fani, którzy optowali za powstaniem filmu o Czarnej Wdowie, zaczęli być trochę... zgorzkniali. Coraz częściej widziałam posty typu: "Marvel właśnie zrobił film na postawie mało znanego komiksu i okazał się on sukcesem, ale filmu o kobiecym szpiegu nie chce im się zrobić." albo (kiedy już ogłoszono plany na Trzecią Fazę MCU): "Nikogo nie obchodzi Ant-Man! My chcemy Czarną Wdowę!". A jakiś czas temu w sieci zaczął lecieć ten trailer, mający dowodzić, że Marvel nie potrafi robić filmów dla kobiet.
I to wszystko już zaczęło mnie denerwować. Oto dlaczego:

środa, 27 maja 2015

Aktualności: Takie pomysły na czerwiec

Zacznę od tego, że miałam mały pomysł na Dzień Dziecka - listę siedmiu ulubionych postaci dziecięcych. Jednak już widzę, że nie uda mi się z tym sprężyć, bo mam mnóstwo rzeczy na głowie (głównie na fanfiction.net XD). Mimo wszystko mam kilka pomysłów, nad którymi chciałabym się pochylić w najbliższym miesiącu.

- Suplement do artykułu o Daredevilu - jest kilka rzeczy, o których zapomniałam wspomnieć w samym artykule, i kilka, które przyszły mi do głowy w przeciągu całego mijającego miesiąca.

- Krótka notka o filmie o Czarnej Wdowie - chciałabym również tutaj wypowiedzieć się na temat ogólnego pragnienia fanów MCU, aby powstał film o Czarnej Wdowie.

- Q. opublikowała dzisiaj tekst na temat tego, co serialowy Hannibal robi źle. Drugi punkt, poświęcony bezsensownemu symbolizmowi sprawił, że zachciało mi się obejrzeć poprzednie sezony serialu Fullera i doszukać się sensu w nachalnej symbolice. Pomysł byłby taki, że analizowałabym po jednym odcinku. Szczerze mówiąc nie jestem do końca przekonana do tego pomysłu, bo nigdy nie lubiłam Hannibala, no ale - rozkminy to moja specjalność.

I to chyba tyle.

sobota, 23 maja 2015

Recenzja: Supergirl (pilot)

O tym, że czekałam na serial o Supergirl mówiłam Wam już wielokrotnie. Spodziewałam się, że będę musiała czekać do oficjalnej premiery w listopadzie, ale okazało się, że pilot serialu wyciekł do sieci. Korzystając więc z uprzejmości piratów, postanowiłam pierwszy odcinek Supergirl ściągnąć i obejrzeć. Widać w nim rękę Grega Berlantiego, głównego producenta The Flash, ale czy serial zapowiada się dobrze?

środa, 20 maja 2015

Krótka notka - podsumowanie "Gotham", "Flasha" i trzeciego sezonu "Arrow"

Uwaga! Mogą się trafić spoilery!

W październiku zeszłego roku zaczęła się moja przygoda z dwoma serialami na podstawie komiksów DC - Gotham i, będącego spin-offem Arrow, The Flash. Pierwsze odcinki obu seriali zrecenzowałam w trakcie trwania Superpaździernika, a tymczasem premierę miał również trzeci sezon Arrow. I tak w okresie od października od maja śledziłam z zapartym tchem wszystkie trzy seriale.
No i tak jakoś około Sylwestra przyszło mi do głowy, że mogłabym je podsumować, kiedy już bieżące sezony dobiegną końca. A muszę przyznać, że sporo przemyśleń mi się nazbierało przez cały ten okres czasu. Niektórymi z nich dzieliłam się na tumblrze, więc co poniektórzy już wiedzą, co mi się podobało, a co nie. Tak czy inaczej, będzie subiektywnie, więc się przygotujcie.

piątek, 15 maja 2015

Krótka notka o "Supergirl"

Napomknęłam ostatnim razem o tym, że czekam na zapowiadany już od dłuższego czasu serial o Supergirl (zachęciła mnie do tego główna aktorka w kostiumie, który prezentuje się bardzo fajnie).
Dowiedziałam się też wczoraj, że już od jakiegoś czasu dostępny jest... no nawet nie tyle zwiastun, co "pierwszy wgląd" w to, co nas czeka. A wygląda on tak:



czwartek, 14 maja 2015

Krótka notka o "Legends of Tomorrow"

O tym, że The Flash jest spin-offem Arrow pewnie wiecie (choćby z moich licznych tekstów na temat tych dwóch seriali), ale możecie nie wiedzieć, że już od jakiegoś czasu planowany był kolejny spin-off. Na początku, kiedy wspomniano o nim po raz pierwszy, CW i Marc Guggenheim byli bardzo tajemniczy, nie zdradzając żadnych szczegółów, ani co do bohaterów, ani co do fabuły. Fani próbowali więc dociec, kto miałby być bohaterem tego nowego elementu Arrowverse. Niejako naturalne wydawało się przyjęcie, że byłby to Atom, bo Ray Palmer pojawił się w Arrow (ba, był nawet jedną z ważniejszych postaci w trzecim sezonie), a przecież podobnie było z Flashem - najpierw Barry pojawił się w dwóch odcinkach drugiego sezonu, a potem ogłoszono, że to zapowiedź jego własnego serialu.

Potem jednak CW uchyliło rąbka tajemnicy i okazało się, że najnowszy spin-off ma być właściwie serialem o drużynie superbohaterów. A ta drużyna zapowiadała się bardzo dziwnie.

środa, 13 maja 2015

Moich pięciu ulubionych fikcyjnych katolików

Niektórzy z Was (głównie ci, którzy śledzą mnie w innych miejscach w sieci) pewnie już wiedzą, że jestem wierząca. Co za tym idzie, raz na jakiś czas czuję sympatię do postaci wierzących w fikcji, zwłaszcza jeśli są katolikami. A że moja faza na Daredevila nadal trwa w najlepsze i katolicyzm Matta Murdocka jest ważną częścią jego postaci, postanowiłam ułożyć tę mała listę.

Przyjęłam kryterium, że powinni się na niej pojawić bohaterowie, którzy nie tylko kiedyś tam wspomnieli, że są katolikami, ale przede wszystkim ci, których wiara pełni ważną rolę w ich życiu. Jest to poniekąd dziwny ranking, bo są na niej dwaj duchowni, dwaj detektywi i dwóch facetów o podobnie brzmiącym nazwisku. Pierwotnie miała być też ona tradycyjną już dla mnie top siódemką, ale siostra Jude z drugiego sezonu American Horror Story i ksiądz Downing z Detektywa w sutannie wydawali mi się wciśnięci do niej na siłę, tak więc przystanęłam na piątce.

Tak czy inaczej oto końcowy efekt.

poniedziałek, 11 maja 2015

Krótka notka o Avengers: Wieku Ultrona

Oto niespodzianka, którą wam zapowiadałam - postanowiłam zacząć pisać "krótkie notki", podobne do tej o postgikizmie. Tzn. będę się w nich dzielić swoimi spostrzeżeniami, które są zbyt osobiste lub za krótkie na recenzje, artykuły itd. (a wolę je napisać tutaj niż na tumblrze), więc ujmuję je w takiej formie luźnych wpisów. Ten pomysł chodził mi po głowie od kwietnia, ale chciałam go wprowadzić w życie albo poprzez opis moich wrażeń z seansu Wieku Ultrona, albo poprzez podsumowanie Gotham, Flasha i trzeciego sezonu Arrow (to podsumowanie nadejdzie, cierpliwości).

niedziela, 10 maja 2015

Aktualności: Problem z nową listą

No więc tak - przyszedł mi dziś do głowy pomysł na nową listę: "Moich siedmiu ulubionych fikcyjnych katolików" (zgadnijcie kto jest temu winien, hehe). Zaczęłam już tę listę układać, ale nagle pojawił się pewien problem.

Problem ten jest właściwie taki sam, jak przy artykule o Pomniejszych bóstwach - martwię się, że powstanie pod spodem jeden wielki flame war, bo temat tak jakby religijny. Z drugiej strony jakaś część mnie wierzy, że trochę popadam z tymi obawami w paranoję.

Nie wiem, może tę listę zrobię, może nie. Zobaczy się.

sobota, 9 maja 2015

Artykuł: Daredevil - Temida i Nemezis w jednym

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do pierwszego sezonu Daredevila.

Jest takie angielskie słowo, które jest wykorzystywane w wielu ekranizacjach komiksów jako określenie danego superbohatera (zwłaszcza przez policję i prasę). Tym słowem jest vigilante. Zwykle tłumaczy się je jako „mściciela”, aczkolwiek polska Wikipedia podaje „straż obywatelską” jako nasz odpowiednik tego słowa. Vigilante definiuje się jako: „członka ochotniczego komitetu zorganizowanego w celach zduszenia i ukarania zbrodni (kiedy procesy prawne są postrzegane jako nieskuteczne)” albo „człowieka, który sam siebie mianował do wyznaczania sprawiedliwości” (obie definicje pochodzą ze słownika Merriam-Webster… i wybaczcie moje kulawe tłumaczenie). Tak więc vigilante to ktoś, kto postanowił sam wyznaczyć sprawiedliwość, bo uważa, że organy prawa – policja, sądownictwo itd. – nie są w stanie spełniać swoich podstawowych zadań; to ktoś działający poza prawem, aby ukarać zbrodniarzy albo zapobiec zbrodniom mającym miejsce na co dzień. Oczywiście, może się zdarzyć, że przekazuje przestępców policji i szuka dowodów, które można by przedstawić przeciwko nim w sądzie, jednak przeważnie sam rozprawia się z większością swoich przeciwników w ten czy inny sposób.

Naturalnie, jeżeli ekranizacja jest utrzymana w mrocznym klimacie, a bohater jest vigilante, wielokrotnie poruszana jest kwestia tego, czy ma moralne prawo do tego, co robi; czy jako samozwańczy mściciel obijający mordy przestępcom i wyciągający od nich informacje za pomocą siły, nie jest od nich lepszy; czy może ufać własnemu, bądź co bądź, ludzkiemu osądowi na temat tego, kogo może karać, a kogo nie; czy w końcu – gdy dojdzie co do czego – ma prawo odebrać życie komuś innemu, bo uważa, że świat bez tej osoby byłby lepszy.

Daredevil – najnowszy serial wyprodukowany przez Netflix i będący częścią Marvel Cinematic Universe – moim zdaniem porusza te tematy najobszerniej. Żaden inny film ani serial z motywem vigilante, jaki oglądałam, nie omówił wszystkich problemów związanych z „mścicielami” tak dokładnie, jak Daredevil. Ja zaś postanowiłam poddać ten serial małej analizie.

poniedziałek, 4 maja 2015

Aktualności: Meg ogląda "Daredevila"

A mówiąc "ogląda", mam na myśli: "obejrzała i się jara". Serio, jestem świeżo po ostatnim odcinku i nie mogę przestać myśleć o tym serialu. Jest to zasługa po części aksamitnego głosu Charliego Coxa, który odtwarzał tytułową rolę; zajebistej czołówki, jak wspaniałych postaci (nie mówiąc już o tym, że moja fantazja w stylu: "Bohaterowie Marvela urządzają sobie Wieczór Filmowy" zyskała nowe postaci).

Wiedziałam, że po nadrobieniu Daredevila (na który to serial czekałam od chwili, kiedy doszły do mnie wieści o tym, że ma być) coś o nim napiszę. Na początku miałam go podsumować razem z innymi serialami o superbohaterach, które oglądam. Potem pomyślałam, że mogłabym poświęcić mu osobną recenzję. W końcu doszłam do wniosku, że motywy występujące w Daredevilu zasługują na oddzielną analizę, więc najpewniej pojawi się tutaj niebawem artykuł poświęcony Mattowi Murdockowi i spółce.

Choć nie obiecuję, że artykuł pojawi się szybko.

środa, 29 kwietnia 2015

Aktualności: Plany na maj

Zacznijmy od tego, że od jutra aż do niedzieli będę spędzać majówkę na działce. Jednakże mam dwa blogowe pomysły, które przyszły mi do głowy jeszcze w mijającym właśnie Fantastycznym Kwietniu.

Jeden z nich to niespodzianka, ale niekoniecznie jakaś wielka.

Drugi polega na tym, że przyjmuję teraz wyzwania, na przykład memy na temat książek albo filmów. Mam nadzieję, że kiedy wrócę z majówki, już jakieś będą na mnie czekać.

Na razie życzę Wam wesołej majówki.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Osiem powodów, dla których uwielbiam Terry'ego Pratchetta

28 kwietnia 1948 roku urodził się twórca Świata Dysku. Z tej okazji, tak jak w przypadku Astroni, kociary i Agathy Christie postanowiłam przygotować osiem powodów, dla których uwielbiałam (i wciąż uwielbiam) Terry’ego Pratchetta.

Dlaczego osiem? Ponieważ liczba ta ma w Świecie Dysku szczególne znaczenie. Dysk ma osiem pór roku (dwie wiosny, dwa lata, dwie jesienie i dwie zimy). Ósmy syn ósmego syna rodzi się jako mag, a ósmy syn maga może stać się czarodzicielem. Jest osiem stopni wiedzy magicznej. Ósmy kolor tęczy na Krawędzi Dysku to oktaryna – kolor magii. Liczba między siedem a dziewięć to również liczba przyzywająca wielkiego przedwiecznego, Bel-Shamharotha. Dlatego właśnie postanowiłam, że ósemka będzie najodpowiedniejsza.

Nie przedłużając, oto osiem powodów, dla których uwielbiam Terry’ego Pratchetta jako pisarza.

piątek, 24 kwietnia 2015

[FF: Świat Dysku] Śmierć w garści cz. 3 - Nie ma powodów do obaw

Oniemiali przyglądali się pustemu krzesłu jeszcze przez kilka sekund. Przez te kilka sekund umysł Alberta przeszedł od paniki (O, bogowie, teraz ta dziewucha się domyśli! Co robić? Co robić?) do nagłej epifanii (Zaraz, przecież ona wie o rytuale. Równie dobrze mogła pomyśleć, że pana wezwali znów Niewidoczni Akademicy…). Albert postanowił więc przejść nad tym do porządku dziennego, jakby nigdy nic.
Susan z kolei znów poczuła, że coś jest nie tak. Wciąż miała przed oczami pełen obaw wzrok dziadka.
NIE! NIE, TO ZA WCZEŚNIE! – Jego głos dudnił jej w pamięci. Z tego co sama wiedziała, rytuał AshkEnte nie był ani bolesny, ani straszny. Co najwyżej wywoływał irytację, ponieważ zawsze zdawał się mieć miejsce w nieodpowiednim momencie. Dlaczego więc dziadek zareagował właśnie w taki sposób? Dlaczego wyglądał tak, jakby się czegoś obawiał? Co takiego czekało po drugiej stronie, że napełniło Śmierć lękiem?
Albert zebrał talerze i odłożył je do zmywaka, wyciągając Susan z jej rozmyślań. Przyglądała się, jak starzec szykuje się do mycia naczyń, nawet na nią nie spoglądając. Tylko raz odwrócił się do niej i rzucił jej chłodne spojrzenie.
- Ty jeszcze tutaj? – odezwał się, powracając do swoich zajęć. – Zajmij się sobą. Nie chcę cię w swojej kuchni.
- Nie dziwi cię ani trochę to, co się właśnie stało? – zawołała za nim, podnosząc się z krzesła. – Przecież sam widziałeś!

sobota, 18 kwietnia 2015

(Mini) Recenzja: Smoki na zamku Ukruszon

Niedawno doszłam do wniosku, że powinnam podczas tego Fantastycznego Kwietnia przeczytać coś autorstwa Pratchetta, co nie jest związane ze Światem Dysku. Wzięłam więc na warsztat Smoki na zamku Ukruszon. Co prawda jest jeszcze Dywan… i trylogia Nomów… i trylogia o Johnie Maxwellu… i Spryciarz z Londynu… No, tak…

Tak czy inaczej, padło na Smoki z zamku Ukruszon, bo słyszałam jakiś czas temu o tej książce i szczerze mówiąc, mnie zaciekawiła.

piątek, 17 kwietnia 2015

[FF: Świat Dysku] Śmierć w garści cz. 2 - Burza wisi w powietrzu

Pimpuś wylądował na szarawej trawie Siedziby Śmierci. Susan – z pomocą dziadka – zeszła z konia, a chwilę potem Śmierć również stał na ziemi. Albert wyszedł im na spotkanie, trzymając w ręku patelnię.
- Obiad jeszcze nie gotowy – oświadczył – więc jeśli jesteś głodna, musisz poczekać.
- Ciebie też miło widzieć, Albercie – odparła Susan.
MUSISZ BYĆ ZMĘCZONA PO TAK DŁUGIEJ PODRÓŻY. TWÓJ POKÓJ JUŻ NA CIEBIE CZEKA.
- Dziękuję, dziadku. – Susan uśmiechnęła się i ruszyła wraz z Albertem w stronę domostwa.
Śmierć również się uśmiechnął, po czym chwycił uzdę Pimpusia i zaprowadził go do stajni. Radość z wizyty wnuczki zakłóciła mu myśl o tym, że nie wiedział, gdzie znajduje się jej życiomierz. Śmierć był dobry w szukaniu, jednak potrzebował jakiegoś pomysłu co do tego, gdzie zacząć. Domyślał się, co prawda, profesji złodzieja, jednak na Niewidocznym Uniwersytecie w Ankh-Morpolk szwędało się mnóstwo magów. Potrzebował jeszcze jednej wskazówki, która zmniejszyłaby grono podejrzanych. Śmierć nie zamierzał czekać, aż złodziej wykona rytuał AshkEnte. Dlatego zaraz ze stajni Śmierć ruszył do gabinetu.
Zasiadł przed modelem Dysku i zamyślił się. Chwilę potem drzwi do gabinetu się otworzyły i wszedł Albert. Śmierć spojrzał na niego ze zdumieniem.
NIE POWINIENEŚ ROBIĆ OBIADU, ALBERCIE? zapytał.
- Właśnie się gotuje, więc postanowiłem skorzystać z tego, że mam kilka minut dla siebie i sprawdzić, jak sobie radzisz, panie – odparł starzec i usiadł na pobliskim krześle.
WSZYSTKO DOBRZE. PO PROSTU MYŚLĘ NAD DZISIEJSZYM WYDARZENIEM.
- Ja też nad tym myślałem – oświadczył Albert i przechylił się nieco do przodu, w stronę swego pana – i doszedłem do wniosku, że powinniśmy najpierw zacząć od zastanowienia się qui bono, panie.
QUI BONO”, ALBERCIE? Oczy Śmierci przyjrzały się z zainteresowaniem słudze.
- Starożytne powiedzenie, które oznacza tak naprawdę: „Kto na tym korzysta?” – wyjaśnił Albert. – To pytanie zadaje się zawsze, gdy popełnione jest przestępstwo, a sprawcy są nieznani. Co chcę powiedzieć, to to, że musimy ustalić motyw naszego złodzieja. Bo, jak rozumiem, wiesz, panie, jak się tutaj dostał?
JEST TYLKO JEDEN SPOSÓB, ABY KTOŚ Z ZEWNĄTRZ SIĘ TUTAJ DOSTAŁ BEZ POMOCY ŻADNEGO Z NAS. JUŻ RAZ KTOŚ TEGO DOKONAŁ, ALE TY WTEDY BYŁEŚ ZAJĘTY, WIĘC NIE ZAUWAŻYŁEŚ.
Twarz Alberta ułożyła się w wyraz nagłego zrozumienia.
TAK WIĘC ALBO TO, ALBO KTOŚ GO ZAPROSIŁ DO ŚRODKA.
Albert poczuł jak serce podskakuje mu do gardła. Ścisnął mocno oparcia krzesła.
- Chyba nie podejrzewasz, panie, że mógłbym to zrobić? Wiesz przecież, że jestem ci wierny. Zresztą jak mógłbym stąd wyjść, skoro…

niedziela, 12 kwietnia 2015

Recenzja: Kolor magii (komiks)

Większość fanów kojarzy adaptacje Koloru magii głównie z miniserialem z 2006 roku, ale tak się składa, że o wiele wcześniej – bo już w 1992 roku – przeniesienia pierwszej powieści ze Świata Dysku na inne medium podjął się Scott Rockwell. Tym medium był publikowany przez wydawnictwo Innovative komiks, który był w przygotowaniach już w 1990, jednak ilustracje nie przypadły Pratchettowi do gustu i autor Świata Dysku zatwierdził dopiero ich późniejszą wersję. Kolor magii był pierwszą z wielu części cyklu, zaadaptowanych w formie komiksowej (pozostałymi były między innymi Straż! Straż! i Mort), które potem doczekały się zbiorowego wydania w tomie The Discworld Graphic Novels. Jak wyszedł komiksowy Kolor magii, niebawem się przekonacie.

piątek, 10 kwietnia 2015

[FF: Świat Dysku] Śmierć w garści cz. 1 - Życiomierz

Śmierć miewał przeczucia. Co mogłoby wydawać się dziwne, biorąc pod uwagę, że powszechnie uważa się, że Śmierć – z braku odpowiednich gruczołów – nie posiada zdolności do odczuwania. Jednak na przestrzeni jego długiej kariery antropomorficznej personifikacji znalazłoby się wiele argumentów przeczących tej tezie. Na przykład tego ranka wciąż prześladowało go uczucie, którego nie był w stanie nazwać, jednak wiedział, że nie jest ono uczuciem miłym. Ani komfortowym.
Właściwie czuł się tak od wczorajszej nocy. Miał bardzo dużo pracy, bo pięciu zagranicznych magów – niedawnych prelegentów na jakiejś konferencji w Ankh-Morpolk – w tym samym momencie padło na skutek trucizny w winie. Każdego z nich oddzielało od siebie pół Dysku, więc Śmierć musiał się spieszyć, aby w miarę szybko zebrać duszę każdego z nich (w takich momentach jeszcze bardziej nie znosił zasady, według której powinien przychodzić po magów osobiście). W rezultacie powrócił do domu nad ranem.
Oczywiście – mógł uznać, że wszyscy otruli się nawzajem dla awansu, ale było w ich masowym zgonie coś nienaturalnego (znaczy się – bardziej nienaturalnego niż śmierć od trucizny w kieliszku). Czy to możliwe, że zgraja chciwych magów wypiła w tym samym momencie tę samą, wybitnie rzadką truciznę, która miała zadziałać po ośmiu godzinach, dwudziestu minutach i trzynastu sekundach od wypicia? Czy przynajmniej jeden pretendent do stołka jakiegoś kwestora albo nadrektora nie wybrałby jakiejś bardziej przystępnej, nie wykraczającej cenowo poza ich pięcioletni dochód? To było dziwnie podejrzane.
Jednak było też coś jeszcze. Śmierć miał przeczucie czegoś niedobrego, czegoś… strasznego. Być może to jego pamięć kazała mu myśleć, że coś już się stało (albo nawet – że coś się stanie). Tak czy inaczej miał wrażenie, że powinien być uważny i przyjrzeć się życiomierzom.

czwartek, 9 kwietnia 2015

Aktualności: Słowo wstępnie do "Śmierci w garści"

Śmierć w garści pisałam, kiedy miałam za sobą Muzykę duszy i zapragnęłam napisać fanfika do Świata Dysku. Do tego bardzo zależało mi z jednej strony, aby to był fik skupiający się na relacjach Śmierci z jego wnuczką, Susan, a z drugiej - aby oboje mieli okazję się nawzajem uratować. Fabuła zarysowuje się tak: Z Siedziby Śmierci zostaje wykradziona pewna rzecz, a pozostawiona na miejscu wiadomość świadczy o tym, że złodziej chce coś u Śmierci ugrać. Dodatkową komplikację powoduje fakt, że akurat tego dnia Susan ma przyjechać do dziadka na wakacje (rzecz dzieje się po Muzyce duszy, więc Susan ma szesnaście lat). Po przyjeździe dziewczyny, zarówno jej dziadek, jak i Albert, Śmierć Szczurów i Miódrzekł starają się ukryć przed nią informację o całym zajściu, ale Susan i tak się czegoś domyśla. Potem zaś dochodzi do sytuacji, w której Śmierć znika i jego wnuczka musi się dowiedzieć, gdzie jest i co się z nim staje.

W pewnym momencie moja faza na Świat Dysku przygasła i nie wiedziałam, jak kontynuować tego fanfika, kiedy jednak wzięłam się za cykl o Straży Miejskiej, pomyślałam, że mogłabym wprowadzić do fika komendanta Vimesa i jego ludzi. Zwłaszcza, że Muzyka duszy została wydana zaraz po Zbrojnych. Tak więc wkrótce Straż Miejska miała prowadzić śledztwo w sprawie kradzieży w Siedzibie Śmierci i zniknięcia Kosiarza.

Przy czym bardzo starałam się, aby to, o czym pisałam w Śmierci w garści, było zgodne z prawami, którymi rządzi się Świat Dysku, więc musiałam zrobić research, wziąć pod uwagę różne szczegóły wspomniane i na tej podstawie zbudować tę całą intrygę i zagadkę. Mam nadzieję, że kiedyś wrócę do tego fika, bo scena konfrontacji Vimesa z czarnym charakterem często jest odgrywana w mojej głowie i chciałabym ją kiedyś napisać i ludziom pokazać.

środa, 8 kwietnia 2015

Ze wspomnień fana: Świat Dysku

Przez całe lata nie interesowałam się Światem Dysku. Wynikało to z tego, że książki z tej serii miały okładki przypominające malowidła Hieronima Boscha – dziwaczne, groteskowe i chaotyczne. Prawdę mówiąc miałam wtedy nikłe pojęcie na temat samej serii, nie wiedziałam o niej właściwie nic i miałam wrażenie, że jest to jakaś poważna seria science-fiction. Naprawdę tak myślałam! Zwłaszcza po tym, jak przeczytałam opis fabuły Kosiarza – Śmierć znika ze świata, bum! – jest chaos. Co prawda, słyszałam od różnych ludzi, że Świat Dysku jest niesamowity, ale im nie wierzyłam.

Dopiero, kiedy na studiach odkryłam Widelec.pl, to przekonanie zaczęło zanikać. Dość często redaktorzy tego geekowego portalu w swoich rankingach zamieszczali postaci ze Świata Dysku. To właśnie świętej pamięci Widelec.pl poinformował mnie pierwszy, że Bibliotekarz Niewidocznego Uniwersytetu został zamieniony w orangutana i cieszy się z takiego stanu rzeczy; że Paskudny Stary Ron ma zapach tak silny, że zyskał on własną świadomość; że koń Śmierci nazywa się Pimpuś. Te rzeczy sprawiły, że poznałam szaloną, humorystyczną stronę Świata Dysku i jakaś część mnie chciała się z nim zapoznać, jednak wciąż coś mnie przed tym hamowało.

I tak naprawdę tym, co ostatecznie przekonało mnie do Świata Dysku, był miniserial produkcji SkyOne na podstawie Piekła pocztowego. Wszystko mi się w nim podobało: przedstawiona w niej historia oszusta, który nie tylko przywraca do dawnej świetności Urząd Pocztowy, ale też zdaje sobie sprawę z dokonanych przez siebie krzywd; poszczególne postaci, jak owładnięty obsesją szpilek Stanley, walcząca o prawa golemów Adora Belle Dearheart, czy Patrycjusz Vetinari; i estetyka świata przedstawionego, gdzie obok okutej w zbroje Straży Miejskiej chodzili ludzie ubrani jak z wiktoriańskiej powieści; a na ulicach Ankh-Morpolk można było spotkać, zarówno zwykłych ludzi, jak i golemy, wampiry i magów. Piekło pocztowe było pełne akcji, humoru, dramatu i kapitalnych pomysłów. Pokazało mi, o czym tak naprawdę jest Świat Dysku – przedstawiło mi Wielkiego A’Tuina, czyli ten cały koncept żółwia płynącego przez kosmos i dźwigającego cztery słonie, które z kolei dźwigają na swoich grzbietach cały wielki, płaski świat; a także lekki klimat, w jakim zachowane są historie opisywane przez Terry’ego Pratchetta. Jeszcze nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale również sam Moist von Lipwig był moim wprowadzeniem do tego, jakich protagonistów ma przeważnie Świat Dysku – bohaterów pełnych wad i cynicznie patrzących na świat, ale jednak zdolnych do heroizmu.

sobota, 4 kwietnia 2015

Aktualności: Wesołego jajka! I pewna informacja

Wesołych Świąt Wielkiej Nocy, ludzie! Oto moja tegoroczna święconka:


Właśnie dlatego, że wczoraj był Wielki Piątek, nie przesłałam Wam piątkowego fika (poza tym pojawił się problem słowa wstępnego, które musiałoby się pojawić w czwartek, a nie chciałam odwracać uwagi od artykułu o Wiedźmach z Lancre). Tak więc fanfik będzie za tydzień.

Tymczasem życzę Wam wszystkim pogodnych świąt, dobrego jedzenia i dużo radości!

czwartek, 2 kwietnia 2015

Artykuł: Babcia Sama Zarąbistość

Uwaga, tekst zawiera spoilery do Trzech wiedźm, Wyprawy czarownic, Panów i Dam oraz Carpe Jugulum.

Był taki czas, kiedy słyszałam, że niektórzy twórcy potrafią pisać wspaniałe, pełnokrwiste postaci kobiece. Wśród tych twórców nieodmiennie wymieniane były dwa nazwiska: Joss Whedon i George R. R. Martin. O ile moja znajomość twórczości tego pierwszego jest zbyt nikła, abym to mogła ocenić, o tyle lektura Pieśni Lodu i Ognia, oraz serial na jej podstawie sprawiły, że trudno mi się nie zgodzić w związku z drugim z panów. I tak się jakoś złożyło, że od jakiegoś roku zaczęłam zwracać uwagę na kreację postaci kobiecych w fikcji i w pewnym momencie pomyślałam sobie, że do tych wielkich, piszących wspaniałe kobiety twórców powinien dołączyć Terry Pratchett.

Kobiety Pratchetta – tak jak zresztą inne jego postaci – są ciekawe, czasem trochę dziwne, nieraz wielowarstwowe. Tam nie ma kobiet, które byłyby tylko love interestami. Tam jest przemiła, masywna lady Sybil, żona komendanta Vimesa, która przy okazji tak się składa, że hoduje smoki. Tam nie ma silnych heroin, których jedynym celem życiowym jest udowodnienie czegoś mężczyznom. Tam jest córka Cohena Barbarzyńcy, Conena, która czuje przymus, aby być taka jak ojciec, choć tak naprawdę chciałaby zostać fryzjerką. Tam nie ma denerwujących Mary Sue. Tam jest wnuczka Śmierci, Susan Sto Helit, która już w pierwszej swojej książce okazuje się nie tylko nie mieć racji, ale być też w stanie przyznać się do błędu. A to dopiero początek wyliczeń!

Niejako wychodząc od tych refleksji, chciałabym poświęcić dzisiejszy artykuł pewnej postaci kobiecej, a właściwie grupce takich postaci, czyli Wiedźmom z Lancre, ze szczególnym uwzględnieniem Babci Weatherwax.

środa, 1 kwietnia 2015

Aktualności: Inauguracja trzeciej edycji Fantastycznego Kwietnia

No więc, Panie i Panowie, oto zaczyna się zapowiadany już od jakiegoś czasu Fantastyczny Kwiecień, który w tym roku poświęcony będzie głównie Światowi Dysku (z małymi przerwami na Wielkanoc). Jeśli chodzi o rozkład jazdy na najbliższy miesiąc, pozwoliłam sobie wezwać na pomoc kilku postaci, które Wam o wszystkim opowiedzą. Ciekawe, czy zgadniecie, kto jest kto.

1. "Kweeeeeeeeeeeestorzeeeeeee! Gdzie mój tekst?! Ekhm... dziękuję, młody człowieku. Tak więc, drodzy przyjaciele ze Świata Kuli, Fantastyczny Kwiecień zaczynie się od artykułu na temat Wiedźm z Lancre.... Co samo w sobie może nie byłoby zbyt ciekawe, gdyby nie to, że artykuł traktowałby głównie o mojej ukochanej Esme."

2. NA PEWNO ZAINTERESUJE WAS, MOI DRODZY, ŻE NA TEN MIESIĄC POWRÓCI NA PLANETĘ KAPELUSZY PIĄTKOWY FANFIK. NIESTETY, NIE JEST ON DOKOŃCZONY, ALE JEST O MNIE, WIĘC NA PEWNO WAM SIĘ SPODOBA.

3. "Następnie, tak się złożyło, że dwudziestego ósmego kwietnia Pratchett miał urodziny. Cóż, moja droga Sybil zwykła przesyłać mu kartki z życzeniami, jednak tym razem lista ośmiu rzeczy, które RedHatMeg najbardziej uwielbia w jego twórczości, musi wystarczyć. Wy to macie szczęście, biedaki."

4. "Pod sam koniec autorka tego uroczego bloga podzieli się z Wami swoją historią związaną ze Światem Dysku. Być może nawet porobi obrazki, jak ja podczas ostatnich wakacji w Ankh-Morpolk."

5. "Jeśli wystarczy RedHatMeg czasu i weny, może uda się jej przygotować także coś innego. Tymczasem nie pozwólcie nam was zatrzymywać, Drodzy Czytelnicy."

Panie i panowie, Fantastyczny Kwiecień z Terry'm Pratchettem uważam za otwarty!

piątek, 27 marca 2015

Aktualności: Kolejny kamień milowy!

30000 odsłon już za nami. Tym razem nie uczczę tego specjalnym tekstem, bo zaraziłam się jakąś infekcją, a chora nie nadaję się do pisania czegokolwiek (ale nie martwcie się - już pracuję nad pewnym artykułem na Fantastyczny Kwiecień). Dlatego od razu podziękuję wszystkim, którzy regularnie wchodzili na mojego bloga i sprawdzali, co nowego. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy świętować kolejny kamień milowy i że wtedy będę miała coś więcej do powiedzenia.

środa, 25 marca 2015

Krótka notka o "postgeekizmie"

O co chodzi? Podobno wszystko zaczęło się od notki inauguracyjnej niejakiego Marcina Zwierzchowskiego, na którą niejaki Michał Radomił Wiśniewski odpowiedział w tym wpisie, wygłaszając opinię, że obecnie panuje "postgeekizm" - postrzeganie popkultury powierzchownie, bez wczytywania się w to, co dane dzieło chce powiedzieć. Wkrótce potem Mistycyzm popkulturowy wprowadził własną, w sumie podobną perspektywę, tymczasem Rusty Angel stanęła po przeciwnej stronie dyskusji.
 
Jako że (teoretycznie) Planeta Kapeluszy jest blogiem o fanostwie, doszłam do wniosku, że powinnam się tej sprawie przyjrzeć i wypowiedzieć na temat "postgeekizmu".

piątek, 20 marca 2015

Aktualności: Problemy ze sprzedawaniem się

Okej, więc może już niektórzy z Was wiedzą, że moje konto AdSense zostało wreszcie zatwierdzone (za co dziękuję gościom przybywającym tutaj z jestkultura.pl).

O, tak! Sprzedałam się! Teraz możecie odfajkować ten standardowy komentarz. Ponieważ jestem bezrobotna, AdSense miało być taką formą zarabiania na blogu. Miało być, bo nadal rozkminiam jak wstawiać kody reklam w okienkach. Problem polega na tym, że nie mam zielonego pojęcia, co reklamować.

Dlatego zwracam się do moich czytelników - może macie firmy albo znacie firmy, które potrzebują reklamy?

wtorek, 17 marca 2015

Aktualności: Dzień Świętego Patryka... sorta

Święto wszystkich Irlandczyków wyskoczyło mi trochę z nieniacka, ale ponieważ nie obchodziliśmy go dotąd na Planecie Kapeluszy, pomyślałam, że w tym roku chciałabym to zmienić. Niestety, nie udało mi się nic bardziej wartościowego przygotować, tak więc oto mój blog na zielono.

Aha, i Marty McFly jest Irlandczykiem. Colin Morgan, odtwórca roli młodego Merlina, w sumie też. I jeszcze Steve Rogers. Wiedzieliście o tym?

Ze spraw bardziej organizacyjnych, to najbliższy Fantastyczny Kwiecień już mi się powoli wyklarowuje. Szykuję też coś specjalnego na sam początek, tylko muszę jeszcze zdobyć odpowiednie materiały i rozkminić pewne różne problemy logistyczne.

niedziela, 15 marca 2015

Share Week z RedHatMeg

Od kiedy zobaczyłam wpis Ichaboda na temat Shere Weeku, pomyślałam sobie, że powinnam również zrobić coś takiego. Dlatego wybrałam się na stronę Andrzeja Tucholskiego, aby poznać lepiej zasady tej ciekawej akcji.

W dużym skrócie – Share Week to akcja polegająca na tym, że blogerzy i twórcy filmików w określonym czasie (w tym roku jest to okres 14-21 marca) polecają trzy blogi albo kanały, które regularnie śledzą. Najważniejszym kryterium wyboru jest jakość, znaczenie osobiste bloga/kanału dla polecającego itd. Przy czym pan Tucholski, ze względów analitycznych, prosi, aby każdy, kto bierze udział w akcji, przesłał mu w komentarzach link i wypełnił formularz zamieszczony na jego stronie.
Tak czy inaczej, stanęłam przed trudnym wyborem, bo spośród wszystkich fajnych rzeczy, które śledzę, musiałam wybrać trzy. Mam nadzieję, że nie zasmucę nikogo tym, że jego strona albo kanał nie pojawi się na tej liście.

Oto więc moi kandydaci na Share Week.

sobota, 14 marca 2015

Podręcznik fanfikowca cz. 25 - Erotyka w fanfikach

Wybaczcie, w tej części Podręcznika fanfikowca nie ma żadnych przykładów. Wszystkie fiki proponowane przez Vampircię już dawno zniknęły z Internetu.

Słynna trzydziesta czwarta zasada Internetu głosi: „Jeśli coś istnieje, jest do tego pornografia.” Nigdzie nie widać tego tak bardzo, jak w wytworach fanowskich.

Dzisiejszy temat jest dla mnie trudny, z dwóch powodów: Po pierwsze – fanfiki erotyczne nie leżą w sferze moich zainteresowań. Ma to poniekąd związek z tym, że erotyka wiąże się z pairingami, za którymi raczej nie przepadam. Krótko mówiąc: nie szukam erotyki, nawet w wersji złagodzonej. Relacje ojcowsko-synowskie, braterskie, między dwójką przyjaciół, czasem gore albo crack – tego zwykle szukam w fikach. Po drugie – nie mam doświadczenia w pisaniu erotyki. W swoim życiu napisałam trzy fanfiki, w których pojawiał się seks i wszystkie trzy oceniane były raczej miernie (chociaż, jak mi mówiono, trzeci z nich, będący yaoi, „jak na pierwsze yaoi, wyszedł całkiem nieźle”). Dlatego właśnie zależało mi, aby przy omawianiu tego tematu pomogła mi Vampircia, która nie tylko lubi erotykę w fanfikach, ale i sporo jej w życiu napisała. Dlatego też w trakcie pisania tej części Podręcznika fanfikowca konsultowałam się z nią, a także z Miryoku.

czwartek, 12 marca 2015

Aktualności: R.I.P. Terry Pratchett

Tak, moi drodzy. W wieku 66 lat zmarł twórca Świata Dysku. Było to dla mnie wielkie zaskoczenie, bo choć wiedziałam o jego chorobie i o tym, że przygotowywał się na śmierć (apelował nawet o prawo do eutanazji), ale mimo wszystko spodziewałam się, że jeszcze przez kilka lat z nami będzie i zaszczyci nas jeszcze kilkoma swoimi utworami.

Pocieszające są jednak dwie rzeczy. Po pierwsze - Pratchett będzie mógł się osobiście spotkać ze Śmiercią i przekonać się czy jest taki, jak Śmierć Świata Dysku; i po drugie - Świat Dysku nie zostanie porzucony, tylko będzie go kontynuować córką pisarza, Rhianna Pratchett.

Ja zaś postanowiłam, że uczczę pamięć pana Pratchetta, poświęcając tegoroczny Fantastyczny Kwiecień Światowi Dysku.

Edit:
Pozwoliłam sobie zrobić mały filmik.

niedziela, 8 marca 2015

Aktualności: Wpis na Dzień Kobiet

Okej, powiem Wam, ludzie, jakie dwa pomysły miałam na tegoroczny Dzień Kobiet. Pierwszy pomysł był taki: ponieważ rok temu pisałam o moich ulubionych postaciach kobiecych, w tym roku chciałam napisać coś o tych, które mnie najbardziej irytują, przy okazji omawiając tropy, których nie lubię, jeśli chodzi o postaci kobiece w fikcji.

Jednak jakoś tak miesiąc temu przyszedł mi do głowy inny pomysł - zrobienie listy podobnej do złotej dziesiątki bromansów, ale dotyczącej kobiecej przyjaźni (miałam tam, między innymi, Xenę i Gabrielę, Max i Caroline z Dwóch spłukanych dziewczyn, a także Babcię Weatherwax i Nianię Ogg ze Świata Dysku). Ten pomysł spełzł na niczym, bo zależało mi, aby lista zawierała pełną dziesiątkę, a udało mi się wykrzesać tylko siedem par przyjaciółek, nie mówiąc już o tym, że cokolwiek konstruktywnego mogłabym napisać właściwie o trzech-czterech z nich.

Tak czy inaczej, teraz skazana jestem na improwizację. Cóż mogę powiedzieć? Może to, że ostatnimi czasy naprawdę zaczęłam doceniać postaci kobiece i to, jak kobiety są portretowane w niektórych filmach, serialach, książkach, grach komputerowych itd. Już dawno mam za sobą ten okres, kiedy postacie kobiece mnie denerwowały. Teraz oglądam Arrow i myślę sobie: "Łał, Laurel dojrzewa jako postać. Chcę ją zobaczyć jako Black Canary. A Thea? Popatrzcie jaką drogę przeszła i to w przeciągu trzech sezonów! Felicity też jest wspaniała."

Czytam Pratchetta i myślę: "Lady Sybil rządzi! Nie dość, że jest miła, sympatyczna i do wszystkich podchodzi z sercem, to jeszcze jest odważna, wojownicza i potrafi postawić na swoim. A Babcia Weatherwax?! Cóż za silna, zaradna i genialna kobieta! A Niania Ogg ze swoim rubasznym poczuciem humoru! A Susan Sto Helit i jej rozsądne podejście do życia! A Adora Belle Dearheart i jej miłość do golemów?"

W przeciągu tego roku poznałam wiele wspaniałych kobiecych postaci - w Igrzyskach Śmierci, w Pieśni Lodu i Ognia, w Marvel Cinematic Universe, w filmach Disneya (tak, tam też są!), w serialach, grach, książkach, komiksach, mitach, legendach... Niektóre z nich odkryłam po latach na nowo, dzięki zmianie perspektywy, niektóre spotkałam po raz pierwszy i polubiłam od razu lub po jakimś czasie.

I cóż - może za rok uda mi się zrobić coś lepszego. A tymczasem życzę wszystkim moim czytelniczkom miłego Dnia Kobiet.

poniedziałek, 2 marca 2015

Aktualności: Plany na marzec

"Plany" to duże słowo. W zasadzie to, co mam, to kilka pomysłów, nad którymi pracuję i które mam nadzieję zrealizować, choć kiepsko to widzę. Wygląda to mniej więcej tak:

- Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie zrobienie reklamy bloga na YouTube. Na razie muszę jeszcze przemyśleć scenariusz, ale jako taki pomysł jest.

- Również w kwestii wideo - już dawno chciałam zrobić coś na temat zjawiska, które ja sama nazywam Syndromem Smallville.

- Najbliższa Nadinterpretacja będzie o Shrekach.

- Jest pewien koncept na Dzień Kobiet... ale mogę mu nie podołać.

- No i Podręcznik fanfikowca o erotyce w fanfikach też gdzieś tam wisi.

I to na razie tyle.

piątek, 27 lutego 2015

Aktulaności: W hołdzie Leonardowi Nimoyowi

Dzisiaj, w wieku 83 lat zmarł Leonard Nimoy, znany głównie z roli Spocka w Star Treku. Aby uczcić jego pamięć postanowiłam ułożyć małą listę rzeczy, które robił w swoim życiu.

- Oczywiście jego najbardziej znamienitą rolą była właśnie ta w Star Treku, jednak pan Nimoy grał również w teatrze i zdarzyło mu się podkładać głos w filmach animowanych, między innymi w: Transformersach (w The Transformers: The Movie - Galvatronowi; w trzecim filmie Baya - Sentinelowi Prime'owi), Władcy ksiąg (doktorowi Jekyllowi i panu Hyde'owi), Avengers: Potęga i moc (samemu pożeraczowi światów, Galaktusowi); a także w grach, jak Kingdom Hearts 3D: Dream Drop Distance.

- Jeśli mowa o głosie pana Nimoya, to zasłynął on jako wykonawca tej pioseneczki, aczkolwiek wydał również kilka płyt, z których pochodzi, między innymi Highly Illogical.

- Nimoy był także reżyserem. Jego dorobek reżyserski obejmuje: trzeci i czwarty filmowy Star Trek, Trzech mężczyzn i dziecko, Dobrą matkę, Miłość to nie żart oraz Święty związek.

Żegnamy pana ze smutkiem, panie Nimoy. Spoczywaj w spokoju! My zawsze będziemy cię pamiętać, choć niekoniecznie jako Spocka.

Artykuł: Groza w cyrkowych dekoracjach

Uwaga! Tekst zawiera spoilery!

Horror – jak większość gatunków literacko-filmowych – ma kilka pomniejszych podgatunków, które opierają się na swoich małych, łatwo rozpoznawalnych motywach – dzieją się w określonym miejscu, mają konkretne typy bohaterów (tak pozytywnych, jak i negatywnych) i stosują pewne szczególne chwyty fabularne do rozwoju akcji. Koncept American Horror Story zasadza się (między innymi) właśnie na poświęceniu każdemu podgatunkowi horroru jednego sezonu przy jednoczesnym nadaniu każdemu z nich akcentów typowych dla kultury amerykańskiej. I tak oto seria pierwsza opowiadała o nawiedzonym domu, seria druga – o zakładzie psychiatrycznym, a seria trzecia – o sabacie czarownic. Zakończona niedawno seria czwarta – American Horror Story: Freak Show – poświęcona jest wędrownemu cyrkowi „dziwolągów”.

Jakoś tak cyrk – a konkretnie wyobrażenie cyrku z XIX wieku i pierwszej połowy XX – wrósł w kulturę  amerykańską i europejską. Z cyrkiem kojarzymy pewną grupę postaci – łysego siłacza z wąsami, klauna w za dużym ubraniu, akrobatów skaczących na trapezie, magika wykonującego niesamowite sztuczki, poskramiacza zwierząt z pejczem, półnagiego połykacza noży, właściciela w cylindrze, Cyganki przepowiadającej przyszłość… a także „dziwolągi”, takie jak karły, kobieta z brodą, hermafrodyta, czy człowiek o dwóch głowach. I choć w fikcji cyrk występuje często jako miejsce pełne radości i przygody, o wiele częściej jest sceną wydarzeń dramatycznych, czy nawet przerażających. W rzeczy, samej motyw cyrku jest wykorzystywany często w horrorach, a to dlatego, że cyrk wywodzi się z tradycji średniowiecznego karnawału, który bazował na grotesce, czyli odwróceniu ról, przerysowaniu i występujących jednocześnie pierwiastków przeciwstawnych: brzydoty i piękna; komizmu i tragizmu, fantastyki i realizmu. Cyrk w horrorach jest zwykle kolorowy, gra tam muzyka, a trupa bardzo chętnie występuje przed publicznością, obojętnie czy jest to kilka osób, czy cała sala. Jednakże szybko bohaterowie zdają sobie sprawę z tego, że coś jest nie tak; że ten cyrk wcale nie jest tak wesołym i miłym miejscem, jak można by się było spodziewać. Być może to morderczy klaun ma coś z tym wspólnego; być może magik, który zabija ludzi podczas wykonywania makabrycznych sztuczek magicznych; a może sam właściciel wydaje się mieć jakieś złe zamiary wobec ludzi, którzy do niego przychodzą. Tak czy inaczej, cyrk zmienia się w jeden wielki koszmar.