sobota, 6 grudnia 2014

Podręcznik fanfikowca cz. 21 - Fanfiki bożonarodzeniowe

Jak wiemy, istnieje coś takiego jak Christmas Special. Czasem jest to film dziejący się w okresie bożonarodzeniowym, a czasem odcinek serialu (albo specjalny numer komiksu) tematycznie związany jakoś ze świętami, niemniej jednak premiery i powtórki takich filmów i odcinków można uznać za pewnik, zwłaszcza dwudziestego czwartego, dwudziestego piątego i dwudziestego szóstego grudnia.

Nie inaczej jest z fanfikami – kiedy tylko rozpoczyna się grudzień pojawiają się fiki, których fabuła związana jest ze świętami Bożego Narodzenia. Przy czym trzeba jednak zaznaczyć, że fanfiki bożonarodzeniowe stosują podobne schematy, co zwykłe Christmas Specials, ale to niekoniecznie źle. W końcu wiele z tych schematów, jeśli poprowadzi się je dobrze, mają do zaoferowania całkiem dużo pod kątem historii, którą opowiadają. Dzisiaj – w związku z tym, że mamy Mikołajki – przedstawię Wam rodzaje fanfików bożonarodzeniowych.

Tak więc bożonarodzeniowe fanfiki można podzielić na sześć rodzajów:

1.      Opowieść Wigilijna – jak sama nazwa wskazuje, fiki tego typu nawiązują w swojej budowie do powieści Dickensa o Ebenezerze Scrooge’u. To działa tak – każdej postaci z fandomu przypada jakaś rola z Opowieści wigilijnej. Bohater najbardziej poważny i cyniczny jest „Scrooge’m”, bohater najbardziej optymistyczny „Cratchitem” itd. (przy czym najczęściej postacie są sobą, a nie dosłownie Scrooge’m, Cratchitem itd.). Przy obsadzaniu ról trzeba wziąć pod uwagę relacje między poszczególnymi bohaterami z fandomu. Dalej – najpierw jest, oczywiście, przedstawienie „Scrooge’a”, jego braku świątecznego ducha, a także tego, że pozostałe postacie cieszą się na nadchodzące Boże Narodzenie. Potem pojawia się odpowiednik Jacoba Marleya – najczęściej jest to jakiś nieżywy przyjaciel naszego „Scrooge’a” – który ostrzega go, że mają go odwiedzić trzy duchy. Oczywiście, owe trzy duchy – Duch Świąt Przeszłych, Tegorocznych i Przyszłych – też są nieprzypadkowe. Duch Świąt Przeszłych musi być spokojny, Tegorocznych – radosny, a Przyszłych – milczący. Można też zrobić tak, że każdy duch to postać związana z przeszłością, teraźniejszością bądź przyszłością bohatera fika. Dalej, jak zapewne się domyślacie, poszczególne duchy pokazują „Scrooge’owi” jego przeszłość, teraźniejszość, w której „Scrooge” może dowiedzieć się, co sądzą o nim inni i jaka jest ich sytuacja; a w końcu smutną przyszłość, która czeka go, jeśli nie zmieni postępowania. Pokazanie przeszłości pozwala zbadać skąd wzięło się takie, a nie inne podejście do życia „Scrooge’a”; pokazanie teraźniejszości – wpływ jaki „Scrooge” ma na innych, a pokazanie przyszłości – jakie będą konsekwencje jego działania dla niego i dla reszty obsady. Tak czy inaczej, możemy pójść w stronę powagi, albo w stronę parodii, i „Scrooge” może zarówno dać się przekonać duchom (tak jak w powieści Dickensa), jak i olać je zupełnie. (Oto więc macie parodię Opowieści wigilijnej z Czarodziejką z Ben 10 w roli głównej.)

2.      To wspaniałe życie. Film It’s a wonderful life nigdy nie był puszczany w Polsce, jednak Polacy znają różne odcinki wzorowane na nim w ten, czy inny sposób. Mimo że jest to świąteczny klasyk, odcinki wykorzystujące jego schemat niekoniecznie muszą dziać się w Boże Narodzenie. Tak czy inaczej, schemat jest taki: jedna osoba wygłasza głośno stwierdzenie, że byłoby lepiej gdyby nigdy się nie urodziła (ewentualnie: żeby jakieś inne wydarzenie nie miało nigdy miejsca), po czym pojawia się anioł, dżin albo inna siła wyższa, która przenosi danego bohatera do alternatywnego świata, w którym ten nigdy się nie urodził (albo nie doszło do innego wydarzenia). Wędrując po tym alternatywnym świecie, bohater spotyka poszczególne postaci, z którymi ma styczność na co dzień, i widzi jak potoczyło się ich życie w świecie, gdzie go nigdy nie spotkali. I znów – można rozegrać to poważnie i pokazać, że życie każdej z postaci jest, jeśli nie żałosne, to przynajmniej o wiele uboższe; a można odwrócić schemat i pokazać, że wszystkim bez tej jednej osoby jest o niebo lepiej. Zdarza się też, że dana postać próbuje przywrócić stary ład, niemniej jednak zawsze wraca do własnej rzeczywistości. (Tutaj mamy fanfik, w którym Skipper odwiedza rzeczywistość, w której Pingwiny z Madagaskaru nigdy nie zostały uformowane.)

3.      Przeróbki kolęd i wierszyków – bierzemy kolędę albo świąteczny wierszyk (Amerykanie zwykle biorą na warsztat Twas the Night before Christmas, którą zwykle dziadkowie czytają dzieciom w święta) i przerabia się ją w zabawny sposób, wrzucając postaci i sytuacje z fandomu. (I tak oto przedstawiam Wam Jingle Bells ze Świata Dysku z magiem Rincewindem w roli głównej.)
4.      Świąteczne przygotowania – jak sama nazwa wskazuje, fabuła fanfika opiera się na tym, że postaci z danego fandomu szykują się do świąt – wykopują z piwnicy bożonarodzeniowe dekoracje, wieszają lampki na domach, robią zakupy, a może nawet przebierają się za świętego Mikołaja. A wielką kulminacją takiego fika jest Wigilia w gronie rodziny i przyjaciół, z prezentami, kolędami i świątecznymi życzeniami. Tak czy inaczej, fanfiki o przygotowaniach do świąt  zwykle są raczej pogodne, zawierają fluff (Father’s First Christmas – pierwsze Boże Narodzenie Splintera z Żółwiami Ninja), a nieraz nawet crack (I znów Żółwie Ninja – tym razem Rafael dostał bardzo osobliwy prezent). Jeżeli jakaś postać jest narodowości innej niż reszta bohaterów, może to być bardzo ładny sposób na pokazanie jej jakichś narodowych tradycji związanych z Bożym Narodzeniem (Buona Natale opowiada o tym jak hetaliowy Włochy szykuje się do świąt).
5.      Mikołaj – aby dzieci nie zatraciły wiary w świętego Mikołaja (być może zachwianą przez starsze rodzeństwo), ktoś starszy musi przyjąć tę rolę i przebrać się za Mikołaja. (I znów – małe Żółwie Ninja, święta, Splinter szukający prezentów i Michelangelo chcący udowodnić, że Mikołaj istnieje naprawdę.) Może się też okazać, że Mikołaj jednak nie jest tak fikcyjny, jak się wszystkim zdaje…

6.      W poszukiwaniu idealnego prezentu dotyczy także fików urodzinowych. Jedna postaci musi sprawić prezent drugiej, ale nie może znaleźć właściwego. Oczywiście, kieruje się tym, co wie o danym bohaterze i w końcu znajduje idealny prezent. Zresztą, to nie musi być nic materialnego, to może być jakiś gest. (Był fantastyczny fanfik do Sherlocka, w którym John Watson sprezentował swojemu współlokatorowi wielopoziomową zagadkę z wierszami i zadaniami. Szkoda, że nie mogłam znaleźć tego fika.)

I tyle, jeśli chodzi o bożonarodzeniowe fanfiki. Mam nadzieję, że podobał Wam się mój mikołajkowy prezent.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz