środa, 3 grudnia 2014

Artykuł: Flash kontra Arrow

Uwaga! Artykuł zawiera spoilery do Arrow (The Scientist, Three GhostsCorto Maltese) i The Flash (Pilot, Fastest Man Alive, Things You Can't Outrun, Flash vs. Arrow).

Wspominałam już wam, że pojawienie się Barry’ego Allena w ósmym odcinku Arrow było wielkim wydarzeniem. Wspominałam wam, że Barry odegrał w tym i w następnych odcinkach dość istotną rolę (nawet, kiedy był tylko wzmianką w dialogu). W końcu wspominałam wam, że scena rozmowy Barry’ego i Olivera w pilocie The Flash jest jedną z najlepszych w całym epizodzie. The Flash miał premierę 7 października, a trzeci sezon Arrow – dzień później. Od tego czasu obaj bohaterowie zajęci byli swoimi sprawami (tak zawodowymi, jak i osobistymi) i raczej nie wchodzili sobie w drogę. Jednakże ósmy odcinek The Flash miał być crossoverem obu seriali (kontynuowanym niejako w ósmym odcinku trzeciego sezonu Arrow) i nosił tytuł Flash vs. Arrow. No cóż, ten tytuł sam w sobie obiecuje jakiś konflikt między naszymi bohaterami, a i materiał promocyjny obiecał fanom wiele rzeczy – Olivera i Barry’ego trenujących razem, pracujących nad jedną sprawą, a w końcu stających do pojedynku, który ma zdecydować kto z nich jest lepszy.

Jednak jeszcze przed owym ósmym odcinkiem oba seriale nawiązywały do siebie, nie mówiąc już o tym, że dwa razy zdarzyło się, że postaci z Arrow pojawiały się w The Flash. W zasadzie wydarzenia w trzecim sezonie Arrow dają pewien szerszy kontekst występom gościnnym ich bohaterów w The Flash, nie mówiąc już o tym, że pierwsze kroki Barry’ego jako Flasha pokazują nam, nie tylko jakie ma możliwości, ale i ograniczenia, zwłaszcza jeśli chodzi o otwartą walkę. Dlatego postanowiłam porównać obu panów – Barry’ego Allena i Olivera Queena – ich relacje i drużyny, zanim przejdę do omawiania samego wielkiego wydarzenia.

Pierwotnie chciałam wziąć pod uwagę cały crossover Arrow i The Flash, ale postanowiłam skupić się na owym pojedynku między Strzałą i Flashem i na tym, co do niego prowadziło, toteż ósmy odcinek trzeciego sezonu Arrow nie będzie omawiany.

Zacznijmy od debiutu Barry’ego Allena w Arrow. Nie będę wam streszczać ósmego i dziewiątego odcinka, skupię się tylko na tym, co robił w nich Barry i jak rysowały się jego relacje z Drużyną Strzały. Przede wszystkim dlaczego przyszły Flash pojawił się w Starling City? Otóż do firmy Olivera Queena, Queen Consolidated, włamał się tajemniczy złodziej – posiadający nadludzką siłę Cyrus Gold – który ukradł z laboratorium Queenów pewne urządzenie. Włamanie ma niezwykłe okoliczności, a Barry interesuje się wszystkim, co dziwne, ponieważ jako dziecko był świadkiem tego, jak w środku salonu rozpętało się żółte tornado, w którym uwięziona była jego matka. On sam został przetransportowany przez jakąś tajemniczą moc kilkanaście kilometrów dalej, a kiedy udało mu się dotrzeć z powrotem do domu, na miejscu była już policja, która aresztowała jego ojca, Henry’ego, za zabójstwo jego matki. Ale zarówno Barry, jak i Henry, wiedzą, że Nora Allen zabita została przez to coś, co pojawiło się w ich salonie. Jeszcze wrócimy do tego wydarzenia i tego, jak ukształtowało ono charakter Barry’ego, a teraz skupmy się na Arrow.

Barry przybywa, przedstawia się Quentinowi Lance’owi, Felicity, Oliverowi i Diggle’owi jako specjalista z SCI wysłany do Starling City, ponieważ policja w Central City prowadzi podobną sprawę; po czym przeprowadza szybkie badanie, naprowadzając Drużynę Strzały na właściwy trop. Od razu między Barry’m i Felicity nawiązuje się nić porozumienia, po pierwsze dlatego, że oboje są trochę nieśmiali i geekowi, a po drugie – Barry zauważa, że Felicity wzdycha do Olivera i wyznaje jej, że również jest zakochany w dziewczynie, która nie czuje do niego tego samego, co on do niej. Oliver jednak jest podejrzliwy wobec Barry’ego i szybko odkrywa, że chłopak przybył do Starling bez zgody i wiedzy przełożonych. Kiedy dochodzi do konfrontacji, Barry opowiada Oliverowi, Diggle’owi i Felicity swoją historię, po czym – będąc wezwanym przez komendanta do powrotu do Central City i czując się niechcianym – odchodzi. Potem jednak, zaproszony na przyjęcie w rezydencji Queenów, wraca, aby zatańczyć z Felicity. Kiedy zaś w ostatecznej walce z Cyrusem Goldem do organizmu Strzały dostają się chemikalia, których reszta drużyny nie zna, Felicity i Diggle porywają Barry’ego z dworca i zabierają do swojej tajnej bazy, aby pomógł uratować Olivera.
I rzeczywiście na początku odcinka dziewiątego Barry’emu udaje się pomóc Oliverowi w dość niekonwencjonalny sposób – wstrzykując mu trochę trutki na szczury, aby krew Strzały się rozrzedziła i w ten sposób lepiej poradziła sobie z toksyną, którą Oliver już miał w krwioobiegu (wiem, jak to brzmi; być może ma to więcej sensu, kiedy tłumaczy to Barry). Strzała przeżywa, ale ze zrozumiałych powodów nie jest zadowolony z tego, że do jego tajemnicy dopuszczony jest obcy, w dodatku przez resztę odcinka nie tylko Barry kręci się po jego kryjówce, ale też sam Oliver ma halucynacje (potem się okazuje, że nie z powodu trutki na szczury, tylko psychiki). Podczas gdy Drużyna Strzały zajmuje się Cyrusem Goldem, Barry służy im pomocą, a nawet proponuje Strzale noszenie maski z mikrofibry. Pod koniec odcinka wraca do domu i podczas burzy wywołanej przez akcelerator cząsteczkowy zostaje trafiony piorunem i zapada w śpiączkę (która będzie trwać przez dziewięć miesięcy).

Do końca drugiego sezonu Arrow Barry nie pojawia się wcale, ale jego śpiączka jest istotnym elementem fabularnym. Po pierwsze Felicity odwiedza Barry’ego w szpitalu, a kiedy wraca do Starling City, wydaje się być tak rozkojarzona, że nie działa tak szybko jakby mogła. Po drugie w dziewiętnastym odcinku pojawiają się Cisco Ramon i Caitlin Snow – pracownicy twórcy akceleratora cząsteczkowego, Harrisona Wellsa, i przyszli pomocnicy Flasha. Drużyna Flasha i Drużyna Strzały też mają swoje różnice, które też niejako łączą się ze stylem pracy Barry’ego i Olivera, ale o tym jeszcze powiem później.
Barry i Oliver rozmawiają na dachu.

Jak może pamiętacie z mojej recenzji, w pilocie The Flash Barry spotyka się z Oliverem i opowiada mu o swoich wątpliwościach. Oliver jest Strzałą od dobrych trzech lat (z małą przerwą między pierwszym a drugim sezonem), więc ma większe doświadczenie i zna ryzyko. Tak więc Flash zwraca się do niego po radę. Kiedy mówi mu, że może nie być takim mścicielem jak Strzała, Oliver odpowiada, że może być kimś lepszym, kimś, kto wzbudzi w ludziach nadzieję. Jasne, będzie popełniał błędy, ale dobro, którego dokona, będzie wszystko przewyższać. Oliver stwierdza nawet, że piorun, który trafił w Barry’ego, nie uderzył w niego przypadkowo; on go wybrał. Kiedy zaś panowie się żegnają, Oliver wystrzeliwuje strzałę w budynek, aby w szybki i zgrabny sposób się na niego wspiąć. Barry widzi to wszystko i stwierdza: „Cool.”, po czym, używając swoich mocy, szybko wraca do Central City, pozostawiając po sobie czerwoną smugę. Oglądający go z daleka Oliver uśmiecha się i mówi: „Cool.” I znów – wrócę do tego fragmentu później, bo uważam, że można go odczytać w pewien szczególny sposób.

Scena rozmowy zyskuje dodatkowe znaczenie, kiedy weźmie się pod uwagę to, co się dzieje w pierwszym odcinku trzeciego sezonu Arrow. Oliver właśnie zaczął czuć się bardziej komfortowo w roli obrońcy Starling City. Detektyw Lance wygłosił specjalne oświadczenie, w którym podziękował Strzale i ogłosił rozwiązanie jednostki, która miała go złapać; Ray Palmer chce przejąć Queen Consolidated i poświęcić się odbudowie miasta, a Oliver jest skłonny odstąpić mu swoją firmę, wierząc, że zrobi z niej lepszy użytek; w końcu naszemu bohaterowi udaje się zaprosić Felicity na randkę i myśli on, że może jakoś ułoży swoje życie osobiste. I właśnie podczas tej randki dochodzi do wybuchu, w którym Felicity zostaje ranna. Oliver dochodzi do wniosku, że powinien jednak kroczyć samotną ścieżką, nie tylko dlatego, że będąc w związku, może narazić bliską osobę na niebezpieczeństwo, ale też dlatego, że nie będzie dość skupiony na byciu superbohaterem, przebywając z nią w jednym miejscu.

Pamiętacie, co napisałam wam o Strzale w tym artykule? Zwróciłam wam uwagę na to, że Oliver na początku swojej kariery był dość bezwzględny. Zarówno jego etyka i metody, jak i opinia miasta o swoim tajemniczym obrońcy przechodziły ewolucję na przestrzeni tych dwóch sezonów. I Strzała – z bagażem Wyspy (a także pracy dla ARGUS-a, jak się okazało w retrospekcjach trzeciego sezonu) – musi doradzić nowicjuszowi, który ma inne doświadczenia, niż on. Oliver został bohaterem, aby uhonorować pamięć swojego ojca i unieszkodliwić przestępców z jego listy. Wcześniej, przed Wyspą, był właściwie egoistą i dopiero te pięć lat piekła sprawiło, że postanowił w ogóle zostać Strzałą. Doświadczenia Barry’ego są zupełnie inne. To, że jego matka zginęła w dziwnych okolicznościach, a ojciec odsiaduje wyrok niesłusznie skazany za jej śmierć, sprawiło, że Barry Allen poświęcił się szukaniu sprawiedliwości. Co więcej, jeszcze przed tym zdarzeniem stawał w obronie słabszych. Barry zawsze chciał pomagać ludziom. Tak więc raczej nie popełni tych samych błędów, co Oliver na początku swojej drogi.

Strzała był mścicielem. Flash będzie symbolem nadziei.


Felicity czyta bloga Iris West.
Czas leci i obaj panowie robią swoje. W trzecim odcinku Arrow, podczas gdy Oliver, Diggle i Roy przebywają na Corto Maltese, aby zabrać Theę Queen z powrotem do domu, Felicity przegląda na nowym komputerze blog Iris West o Flashu (The Streak Lives, później przemianowane na Saved By The Flash), zanim nie wchodzi Ray Palmer. Nie trudno zgadnąć, że opisane na blogu przypadki spotkań z superszybkim bohaterem ratującym ludzi w Central City zaintrygowały Felicity i że zapewne Oliver opowiedział wcześniej swojej drużynie o spotkaniu z Barry’m, ponieważ w czwartym odcinku The Flash Felicity przyjeżdża do Barry’ego w odwiedziny. Barry robi jej mały pokaz swojej mocy, zaprasza ją do STAR Labs, a także na podwójną randkę z Iris i jej chłopakiem, detektywem Eddie’m Thawne’m.

Tymczasem ze STAR Labs zostaje wykradziony pistolet zamrażający wynaleziony przez Cisco. Co więcej, okazuje się, że Cisco, którego Barry uważał dotąd za jednego ze swoich najbliższych przyjaciół, zbudował ten pistolet na wypadek, gdyby Flasha trzeba było unieszkodliwić. No cóż, zrobił to zanim zdążył jeszcze poznać Barry’ego (właściwie broń była w pogotowiu, kiedy Barry był w śpiączce, ale jego organizm już zdradzał superszybkość), więc nie wiedział, czego się po przyszłym Flashu spodziewać. Równie dobrze Barry mógł okazać się superłotrem. Na domiar złego ten, kto wykradł wynalazek Cisco, wystrzelił z niego do cywila, a Flash nie zdążył go uratować. Tak więc Barry musi poradzić  sobie z jednej strony z poczuciem zdrady ze strony osoby, którą dotąd darzył zaufaniem, a z drugiej – z pierwszą śmiercią, której nie potrafił zapobiec jako superbohater.

I w tym momencie Felicity wkracza do jego samotni i mówi mu, że ani on, ani Cisco nie są winni śmierci, której nie mogli zapobiec; i że zanim drużyna stanie się drużyną w pełni tego słowa znaczeniu, musi się najpierw poznać i nauczyć się sobie ufać. Ostatecznie droga superbohaterstwa może sprawić, że człowiek poczuje się samotny. Dlatego potrzebuje kogoś, komu może zaufać. Felicity mówi z własnego doświadczenia. Przystała do Olivera tylko dlatego, że chciała odnaleźć swojego szefa, ale samego Strzałę uważała za mordercę (Diggle i Tommy, kiedy dowiedzieli się o sekrecie Olivera, zresztą również nazywali go mordercą), ale z czasem, widząc go w akcji i zdając sobie sprawę z tego, ile robi dobrego i co jest gotów poświęcić dla dobra miasta, doszła do wniosku, że Strzała jest jednak bohaterem, a nawet broniła go przed detektywem Lance’m. A w trzecim sezonie Oliver nie tylko znów postanawia nigdy się z nikim nie wiązać (jednocześnie udowadniając raz po raz, że Felicity nie jest mu obojętna), ale też mierzy się ze swoją śmiertelnością i utratą kolejnej ukochanej osoby. Felicity widziała Olivera pogrążonego w poczuciu winy, samotnego, zrezygnowanego i rannego; i widziała, że wsparcie jej i Diggle’a stanowi nieraz dla niego nieocenioną pomoc. A Cisco, Caitlin i Joe mogą pomóc Barry’emu w dźwiganiu jego ciężaru.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego scenarzyści chcieli sprowadzić Felicity do Central City. Wydaje się, że ona i Barry są idealną parą. Świetnie się dogadują i widać między nimi chemię. Ba – Iris, która od dawna chce, aby Barry znalazł sobie miłą i widzącą jego wartość dziewczynę, lubi Felicity i widać, że chętnie by ich ze sobą zeswatała. Jednakże oboje są zakochani w kimś innym i po prostu zdają sobie sprawę z tego, że ich związek się nie uda. Mimo wszystko pozostają przyjaciółmi.
Przejdźmy teraz do omawiania samych głównych bohaterów.

Drużyna Flasha (minus doktor Wells i detektyw West) -
Barry Allen, Cisco Ramon i Caitlin Snow.
Już kiedyś wspominałam, że Barry jest bohaterem „zorientowanym na naukę” (science-oriented). Jako ktoś, kto pracuje w SCI, zna się na fizyce, biologii i chemii. Właśnie dlatego Diggle i Felicity zabrali go do kryjówki Strzały – bo posiadał wiedzę, która znacznie przekraczała ich własną, i był w stanie poradzić coś na toksyny w ciele Olivera. Potrafi też szybko przeanalizować to, co widzi na miejscu zbrodni, nieraz bardzo dokładnie (właściwie sceny z nim analizującym ślady, przypominają trochę Sherlocka). Ponadto Drużyna Flasha składa się właściwie z samych naukowców – doktora Harrisona Wellsa, inżyniera mechanicznego, Cisco Ramona, i bioinżyniera, Caitlin Snow. Właściwie jedynym nie-naukowcem w Drużynie Flasha jest detektyw Joe West. Biorąc pod uwagę to, że Barry zwykle walczy z metahumans – ludźmi o nadnaturalnych zdolnościach, nabytych dzięki wypadkowi z akceleratorem cząsteczkowym – taka wiedza jest szczególnie przydatna.  Zwykle jest tak, że Cisco, Wells i Caitlin badają źródło i sposób działania konkretnego metahuman pod kątem właściwości fizycznych i chemicznych. Sam Flash jest poddawany badaniom na odporność, zdolności manualne, wielozadaniowość i ograniczenia. Tak więc jak tylko z Barry’m dzieje się coś niezwykłego, Cisco, Caitlin i Wells wiedzą co i mogą temu zaradzić.
Kryjówka Flasha znajduje się w STAR Labs - laboratorium doktora Wellsa.
STAR Labs wyposażone jest w nowoczesny sprzęt medyczny i naukowy.
Oliver, Black Canary i Diggle po treningu.
Z Drużyną Strzały jest inaczej. Oliver jest bardziej „zorientowany na walkę” (combat-oriented). Jego wiedza obejmuje sztuki walki, survival, a także pewne podstawy fizyki, anatomii i chemii, które mogą przydać się w trakcie bitwy. Wie co to jest kurara i jak sporządzić na nią antidotum. Wie, jak wyciągnąć strzałę z ludzkiego ciała. Wie, jak się uwolnić z kajdanek. Poza tym jego pomocnicy (wyłączając Felicity) są także wojownikami w mniejszym lub większym stopniu. Diggle był żołnierzem na Bliskim Wschodzie, Black Canary była członkiem Ligii Cieni, a Roy nie tylko wychowywał się w nieciekawej dzielnicy, ale potem stał się uczniem Olivera. Jest to o tyle sensowne, że nieraz wszyscy (poza Felicity) wychodzą walczyć wraz z Oliverem, zajmując konkretne pozycje albo po prostu stanowiąc wsparcie w sytuacji, kiedy przeciwników jest kilku. Ba – zdarzyło się, że Diggle pełnił rolę sobowtóra Strzały, kiedy Oliver potrzebował być w dwóch miejscach na raz.
Kryjówka Strzały to podziemia klubu Verdant.
Poza komputerem, jest tam wiele przyrządów do treningów i wszędzie wala się broń.
Barry podczas treningu z Oliverem.
Można by pomyśleć, że superszybkość Barry’ego jest sporą przewagą w walce i dlatego pojedynek Flasha ze Strzałą nie jest wyrównany. W końcu Barry nie tylko jest w stanie poruszać się z zawrotną szybkością, ale też dość szybko się regeneruje. Jednakże to niekoniecznie znaczy, że Barry jest w stanie pokonać kogoś, kto jest od niego silniejszy. W drugim odcinku The Flash wychodzi na jaw jego brak bojowego doświadczenia. Pamiętajmy, że Barry jest jednak tylko naukowcem z SCI. Nie przeszedł żadnego szkolenia w zakresie sztuk walki czy samoobrony; nie jest też zaprawiony w walce. Poza szybkością, może polegać co najwyżej na wiedzy i, ewentualnie, instynkcie.

Przewagą Olivera jest więc jego doświadczenie bojowe. Przez pięć lat z hakiem trenował mięśnie, refleks, walkę wręcz i łucznictwo, nie mówiąc już o tym, że całe to zaprawienie w boju wykształciło w nim pewne odruchy i sposób myślenia. Na pewno dowiedziawszy się co nieco na temat zdolności Barry’ego, Oliver miał czas wymyśleć jakąś strategię. Prawdę mówiąc, kiedy w The Flash Joe West zwrócił uwagę na to, że Barry nie umie walczyć, pomyślałam sobie, że chłopak albo powinien zostać wysłany na kurs samoobrony, albo właśnie wybrać się do Olivera na małe szkolenie. Biorąc pod uwagę zwiastun Flash vs. Arrow, nie byłam jedyna.

Do wielkiego crossovera dochodzi, kiedy Drużyna Strzały przybywa do Central City, ponieważ ich najnowszy przeciwnik wykorzystuje do walki specjalne bumerangi, a materiał, z którego są one wykonane, produkowany jest właśnie w Central City. Tymczasem Drużyna Flasha próbuje złapać tajemniczego metahuman, który potrafi wzbudzić w ludziach agresję samym wzrokiem. Oliver i Barry postanawiają nawiązać współpracę, aby złapać obu przestępców i dlatego pierwsza część crossovera ma miejsce w Central City, a druga – w Starling City. Tak czy inaczej, Barry jest zachwycony perspektywą współpracy z Oliverem, jednak Oliver raz, że niektóre rzeczy robi sam, bez wcześniejszego uprzedzenia Barry’ego, a dwa – uważa, że Barry musi się jeszcze wiele nauczyć, jeśli chce być bohaterem. Dlatego też zabiera go w miejsce odosobnienia i tam trenuje. Jednocześnie detektyw Joe West i doktor Harrison Wells uważają, że Strzała jest niebezpiecznym szaleńcem (wiadomo – Oliver nie tylko swego czasu zabijał ludzi, ale też obecnie pakuje strzały w różne części ciała przestępców, choćby po to, aby wyciągnąć z nich informacje). Pewnej nocy Flash wyrusza sam na poszukiwanego metahuman i zostaje poddany jego wpływom. Na początku wydaje się, że wszystko jest dobrze, ale potem wychodzi na wierzch cała frustracja i wściekłość Barry’ego (z powodu zachowań Strzały, z powodu ojca siedzącego w więzieniu, z powodu opryskliwości szefa i z powodu miłości życia będącej w związku z innym). W pewnym momencie Barry traci panowanie nad sobą i nawet kogoś atakuje. Wtedy to – o, ironio! – detektyw West wychodzi z pomysłem, że jedynym, który może powstrzymać Barry’ego, jest Strzała. I tak właśnie dochodzi do pojedynku między Flashem a Strzałą.

Sam pojedynek jest mocno wyrównany. Obaj panowie pokazują niemal całe spektrum swoich umiejętności, sięgają po każdą broń ze swojego arsenału – wybuchowe strzały, okrążanie przeciwnika, środek usypiający, szybki, zmasowany atak pięściami, atak z zaskoczenia… Flash korzysta ze swojej szybkości, aby zadawać ciosy, chodzić po budynkach, pozbyć się toksyny z organizmu… Strzała zaś wykorzystuje nie tylko swoje strzały, ale i sztuki walki i otoczenie, nie mówiąc już o refleksie, który przy szybkości Barry’ego daje radę. Właściwie obu superbohaterom udaje się uniknąć większości ciosów zadawanych przez przeciwnika.

Jakby się nad tym zastanowić, to przeciwstawianie sobie superbohatera z supermocą z tym bez supermocy można potraktować jako metaforę człowieka z jakimś talentem i człowieka, który zawdzięcza wszystko ciężkiej pracy. Ktoś mógłby nawet wyciągnąć argument, że bohater bez mocy góruje nad tym z mocami moralnie (nie mówiąc już o tym, że w chwili, kiedy moce zostają temu drugiemu odebrane, zwykle jest on bezbronny). I tutaj właśnie chciałabym przytoczyć scenę, w której Strzała i Flash wyrażają zachwyt nad umiejętnościami towarzysza. Barry’emu imponuje wytrenowana zwinność Olivera, a Oliverowi imponuje szybkość Barry’ego. Obaj mają unikalne zdolności i ratują ludzi, używając własnych metod. Obaj są niesamowici na swój sposób, a to oznacza, że żaden z nich nie jest gorszy od drugiego, tak samo jak człowiek z jakimś unikalnym talentem i człowiek, który ciężko nad sobą pracował, nie są gorsi od siebie nawzajem. Najważniejsze, aby Barry i Oliver używali swoich zdolności, aby pomagać ludziom.

Koniec końców, choć wydarzyło się całkiem dużo, Barry i Oliver godzą się, a Drużyna Strzały i Drużyna Flasha nawiązują dobre stosunki. I tak oto w następnym odcinku Barry, Cisco i Caitlin przybywają do Starling City, aby pomóc w schwytaniu człowieka z bumerangiem i rozwikłaniu pewnej zagadki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz