środa, 1 października 2014

Recenzja: The Flash (pilot)

Uwaga! Tekst zawiera spoilery do ósmego i dziewiątego odcinka drugiego sezonu Arrow (The Scientist i Three Ghosts).

Wielkim wydarzeniem dla fanów serialu Arrow (a także wielu fanów komiksów DC), było pojawienie się w odcinku ósmym drugiego sezonu postaci Barry’ego Allena. Przyszły najszybszy bohater uniwersum DC przybył do Starling City, aby zbadać sprawę, którą zajmowali się w tym czasie Oliver Queen i jego ekipa, a przy okazji odwiedzić miasto słynnego Strzały. I choć był obecny w serialu tylko przez dwa odcinki (The Scientist i Three Ghosts), odegrał bardzo ważną rolę dla fabuły, po pierwsze – dzieląc się swoją wiedzą z policją Starling City i Strzałą, po drugie – będąc podejrzewanym przez Strzałę o to, że coś ukrywa, po trzecie – proponując mu użycie określonego materiału na maskę (dotąd Oliver malował sobie „maskę” na twarzy, bo materiał utrudniałby mu widoczność podczas strzelania z łuku), po czwarte wreszcie – ratując życie samemu bohaterowi. W ciągu tych dwóch odcinków widzowie mogli dowiedzieć się kilku rzeczy na temat Barry’ego Allena – o tym, że jego matka zginęła w dziwnych okolicznościach i że o jej śmierć został oskarżony jego ojciec; że Barry jest zakochany w pewnej dziewczynie, ale ona nie odwazejmnia jego uczuć; że on sam często się spóźnia na miejsce zbrodni; że ma wprawne oko i sporą wiedzę z zakresu fizyki, chemii i biologii. Ba! – pod koniec Three Ghosts widzimy właściwie sam wypadek, który sprawił, że Barry stał się Flashem i przez kolejne odcinki Arrow to, że Barry leży w śpiączce, ma znaczenie dla tego, co dzieje się w samym serialu.

Barry Allen (Grant Gustin) w Arrow.
Tak czy inaczej, The Scientist był zapowiedzią spin-offu Arrow o Flashu i tego, że telewizyjne uniwersum DC się rozwija. Właściwie od maja 2014 wiadomo było, że The Flash ma powstać i dziać się równolegle do trzeciego sezonu Arrow. Wielu ludzi (w tym ja) było bardzo podekscytowanych tą wiadomością i czekało ze zniecierpliwieniem na premierę The Flash, tym bardziej, że spin-off wprowadzał do uniwersum supermoce. I choć owa premiera została wyznaczona 7 października, pilot serialu można już obejrzeć w Internecie i tak też zrobiłam ja.

The Flash zaczyna się od tego, że Barry Allen (grany przez Granta Gustina) opowiada nam o swoim dzieciństwie – o tym, że od dziecka nie biegał zbyt szybko i często wdawał się w bójki (najczęściej w obronie kogoś innego). Potem widzimy retrospekcję ze śmierci jego matki, Nory – śmierci, która potem wpłynie na całe jego życie. Po latach Barry pracuje jako naukowiec z CSI, podkochuje się w córce swojego szefa, Joe Westa (Jess L. Martin), i przyjaciółce, Iris West (Candice Patton), fascynuje się nauką i marzy o tym, aby zobaczyć urządzenie zwane S.T.A.R. accelerator, zbudowane przez Harrisa Wellsa (Tom Cavanagh). Na posterunku Barry traktowany jest trochę z przymrużeniem oka, jako dziwak, który ciągle się spóźnia, czasem się myli, ale tak ogólnie zawsze znajdzie coś ciekawego i przydatnego w śledztwie.

I tak oto pewnej nocy (kilka godzin po tym, jak nasz bohater wraca ze Starling City), nad Central City rozpętuje się dziwna burza i piorun trafia w chemikalia w laboratorium Barry’ego, powodując eksplozję, w wyniku której Barry zapada w śpiączkę. Po dziewięciu miesiącach budzi się w S.T.A.R. Labs prowadzonym przez Harrisa Wellsa, który informuje go, że burza była wynikiem nieudanego uruchomienia S.T.A.R. acceleratora i że miała osobliwy wpływ na ciało Barry’ego, czyniąc go tak zwanym meta-human – człowiekiem z supermocą. Wkrótce nasz bohater odkrywa, że potrafi poruszać się z nadludzką prędkością, jego serce bije bardzo szybko, a proces regeneracji złamanej ręki trwa u niego trzy godziny. Tymczasem w Central City dochodzi do rabunku, którego sprawca potrafi kontrolować pogodę…

Już kiedy oglądałam Barry’ego w Arrow, wiedziałam, że będzie on zupełnie innym superbohaterem niż Oliver Queen. I nie chodzi mi tylko o to, że Strzała nie ma żadnych mocy, a Flash jest superszybki. Przede wszystkim Oliver postanowił zostać myścicielem po wydarzeniach z Wyspy, a i tak potem zrewidował swoje poglądy i kodeks moralny, tymczasem Barry przystał do policji, aby oczyścić ojca z zarzutów morderstwa jego matki. Poza tym jest bardziej zorientowany naukowo niż Oliver, to znaczy – jego wiedza z zakresu nauk ścisłych jest o wiele szersza i może okazać się pomocna w trakcie jego przygód jako superbohatera (Oliver też ma sporą wiedzę, ale raczej związaną ze światkiem przestępczym i survivalem).

W samym The Flash jest scena, w której Oliver i Barry rozmawiają. Końcówka tej sceny, kiedy Strzała mówi: „Zastosuj się do własnej rady. Noś maskę.”, została użyta w zwiastunie serialu, ale właściwie sama rozmowa między oboma mężczyznami jest bardzo ładnie rozegrana. Barry opowiada Oliverowi o swoim planie zostania superbohaterem, a jednocześnie dzieli się z nim swoimi wątpliwościami. Oliver odpowiada, że Barry będzie popełniać błędy, ale jednocześnie stwierdza: „Nie uważam, że ten piorun strzelił w ciebie przypadkowo. Myślę, że on cię wybrał.” Barry może być bohaterem i to nawet lepszym niż sam Strzała. To była bardzo piękna scena.

Barry w kostiumie Flasha.
Wspominałam też wcześniej, że dotąd w Arrow nie było czegoś takiego jak supermoce (no, może poza Mirakuru, ale to było coś bardziej na zasadzie „tajemniczy specyfik, który daje ci supersiłę, ale doprowadza też do szaleństwa”), więc przeciwnicy, z którymi mierzył się dotąd Oliver byli albo bossami mafii, albo biegłymi zabójcami, albo terrorystami, albo szalonymi geniuszami. Podejrzewam zatem, że przeciwnikami Flasha będą głównie owi meta-humans… Choć podobno w którymś odcinku ma się gościnnie pojawić Clock King, który swego czasu walczył również z drużyną Strzały. Nie wykluczam, że zarówno w The Flash, jak i w trzecim sezonie Arrow pojawią się oba warianty antagonistów, ale już niejako w pilocie The Flasha zostało ustalone, że to właśnie meta-humans będą w centrum zainteresowania Barry’ego, Wellsa i jego dwójki pomocników.

Bardzo ładnie zostały zarysowane relacje między głównym bohaterem a poszczególnymi postaciami – Joe Westem, który był przy tym jak aresztowano ojca Barry’ego i przygarnął chłopca do siebie; Iris West, która wychowała się z Barry’m w jednym domu i troszczy się o niego; Harrisem Wellsem, który stracił reputację i zdolność chodzenia, ale widzi swoją szansę w Barry’m i jego mocy; pomocnikami Harrisa, nieco zgoszkniałą Caitlin Snow (Danielle Panabaker) i wynalazcą Cisco Ramonem (Carlos Valdes); a wreszcie z siedzącym w więzieniu ojcem, który chce, aby jego syn nie zajmował się już sprawą śmierci matki i poszedł dalej ze swoim życiem. Na razie nie mogę powiedzieć, że którykolwiek z bohaterów mnie zirytował. Nawet Iris – choć widać, że w przyszłości czeka nas dramat związany z nieodwazemnioną miłością Barry’ego do niej – nie była irytująca jak na love interesta. Także detektyw Eddie Thawne, mimo że robi wrażenie aroganta, mnie nie irytuje. W zasadzie to nie znalazłam w tym serialu absolutnie nic, co mogłoby mnie zdenerwować. Być może coś takiego pojawi się w następnych odcinkach, ale na dzień dzisiejszy jestem zadowolona.

Czego oczekuję? No cóż, nawiązań do komiksów, oczywiście; ciekawych przeciwników, a także więcej szczegółów odnośnie tajemniczej śmierci Nory Allen, zwłaszcza, że już w pilocie dano nam do zrozumienia, że w serialu istnieje motyw podróży w czasie. Zaś retrospekcja z wydarzeń zaraz po śmierci Nory Allen i aresztowaniu jej męża kazała mi się zastanowić, czy może twórcy The Flash chcą wprowadzić podobną konwencję jak w Arrow, to znaczy – będą próbowali w każdym odcinku przeplatać zdarzenia w teraźniejszości z tym, co działo się w przeszłości. Wolałabym, żeby jednak tego nie robili, bo nie jestem pewna, czy w przypadku Barry’ego do zdałoby egzamin nawet, gdyby retrospekcje dotyczyły śledztwa Barry’ego w sprawie śmierci matki.

Mam też szczerą nadzieję, że wątek miłosny między Barry’m a Iris nie będzie jakimś wielkim, męczącym dramatem i że główny środek ciężkości będzie położony na walce Flasha z przestępcami.
(Jeszcze takie małe pragnienie ze strony fanki Arrow – niech oba seriale raz na jakiś czas zrobią takie małe crossovery, bo duet Oliver-Barry już w The Scientist oglądało się bardzo przyjemnie.)

Na razie – tak samo jak pierwszy odcinek Arrow – pilot The Flasha okazał się wciągający i interesujący. Czekam na to, jak potoczą się kolejne przygody Flasha.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz