poniedziałek, 14 lipca 2014

Podręcznik fanfikowca cz. 19 - Reakcja na krytykę


Postanowiłam poruszyć dzisiejszy temat, bo coraz częściej słyszę o tym, jak niedojrzałe potrafią być reakcje pisarzy (nie tylko fanfikowców) wobec krytyki. To jednak bardzo złożony problem, bo owa dojrzałość często nie występuje w pewnym okresie ludzkiego życia. Sama pamiętam dobrze, co pisałam w gimnazjum i liceum i że wtedy te wszystkie bezsensowne i kulejące na różnych poziomach opowiadania wydawały mi się arcydziełami, a większość krytyki pojmowałam jako ataki na moją osobę. I często zdarzało się, że miałam z tego powodu doła. Do dzisiaj jeszcze mi się zdarza popadanie w depresję, kiedy ktoś mnie za bardzo krytykuje.

Dlatego na Polskiej Bazie Fanfiction mogę przewrócić oczami, jeśli ktoś opublikuje coś z literówkami i dziwaczną fabułą, świadczące o braku doświadczenia, ale jak już wezmę się za czytanie i komentowanie tego czegoś (zakładając, oczywiście, że tekst się do tej pory ostanie), staram się raczej spokojnie i kulturalnie powiedzieć, co jest źle i coś doradzić (choć nie zawsze… kilku fanfikowców dostało ode mnie burę, jak choćby autor fika do Powrotu do przyszłości). Oczywiście zdarza się, że nie otrzymuję w ogóle żadnego odzewu ze strony autora. Potrafię też zrozumieć, jeśli rzeczywiście tu i tam trafiały się wywody ad personam i autor na nie odpowiada. Jednakże niedoświadczenie i niedojrzałość czasów gimnazjalnych to jedno, a reakcje publikujących już od lat fanfikowców (i nie tylko) na krytykę, to co innego. (Że nie wspomnę o Katarzynie Michalak i jej ekscesach.) To, co teraz przeczytacie to właściwie apel do wszystkich początkujących pisarzy.

Przede wszystkim odradzam publikowanie czegokolwiek, kiedy jesteście w przedziale tej grupy wiekowej, o której wyżej wspomniałam (tak mniej więcej w gimnazjum). Możecie pokazywać rodzinie i znajomym swoje rzeczy, ale pamiętajcie, że myślicie pewnymi schematami związanymi z psychologią i fabułą. Wynieśliście je (być może) z filmów, które oglądaliście, książek, które czytaliście, gier, w które graliście… Jednak na razie jeszcze niecałkiem możecie rozumieć czym jest psychologia i zdarza wam się anachronizm tu i tam. Dlatego uważacie na przykład, że zazdrość jest taka romantyczna i nie zauważacie, że bicie potencjalnego rywala ociera się o patologię i świadczy raczej źle o równowadze emocjonalnej waszego bohatera (nie mówiąc już o tym, że angst waszych postaci może nie być dobrze wyważony i w rezultacie wychodzi wam beksa, a nie bohater).

Jest to też czas, w którym wasz warsztat pisarski dopiero się rozwija. Dopiero uczycie się jak działa fabuła, jak działa kreacja postaci i świata przedstawionego, jak działają opisy itd. To zrozumiałe, że może wam wyjść coś niezbyt dobrego i ludzie natychmiast to wychwycą. Dlatego jeśli już bardzo wam zależy na publikowaniu swoich tekstów, lepiej zrobić to późno, np. w klasie maturalnej. Wtedy najczęściej warsztat jest jakoś ukształtowany a stosunek do krytyki (rzecz jasna tej konstruktywnej) bardziej spokojny.

Dalej – krytyka ma wiele odcieni. Jest (i nie łudźmy się, że nie) dość subiektywna krytyka, która nic nie wnosi, tylko nazywa autora tekstu idiotą albo jeszcze gorszym epitetem, ale nie tłumaczy, co jest źle ani jak to naprawić, tylko od razu spisuje autora na straty. Można takich krytyków zapytać, co im się nie podobało, a jeśli nie podadzą powodów i/lub zaczną rzucać w nas mięsem, należy albo blokować, albo kasować ich komentarze.

Ale jest także krytyka konstruktywna (choć i ona może mieć różne podgrupy w zależności od osobowości krytyka, bo są ludzie spokojni i całkiem mili, a są też tacy, którzy nie szczędzą złośliwości, ale zawsze uzasadniają swoje obiekcje). Jej przedstawiciele charakteryzują się tym, że wyciągają na wierzch i omawiają, co jest złe w tekście i dlaczego. Mogą nawet proponować jakieś rozwiązania danego problemu, np. „Tutaj napisz tak a tak.”, „Tutaj poświęć trochę więcej czasu temu a temu.”, albo „To wywal, jest niepotrzebne.” Mogą również pochwalić to, co zostało dobrze zrobione. Takich ludzi warto słuchać, chociażby dlatego, że mnóstwo rzeczy w życiu przeczytali i jeżeli ktoś wyraża chęć doskonalenia się, jest to dla nich forma pomocy takim początkującym pisarzom.

Teraz, kiedy już padły słowa krytyki, niekoniecznie dla was pochlebnej, wasza reakcja na nią będzie świadczyć o was i o waszej dojrzałości. Na pewno napisaliście gdzieś, że chętnie poznacie opinie waszych czytelników. Tym samym zgadzacie się nie tylko na ludzi, którzy uważają, że piszecie ciekawie, ale też na tych, którzy wychwycą w waszych fanfikach czy opowiadaniach nieścisłości. Możecie się oburzać, możecie skasować ich wypowiedź, możecie opowiadać, że czujecie się zaatakowani tym, że ktoś wytknął wam błędy. Ale możecie też próbować spokojnie dowodzić swoich racji i wytłumaczyć, dlaczego coś jest tak a nie inaczej; możecie podziękować za sugestie (jeśli są) i wziąć je sobie do serca, dzięki czemu się czegoś nauczycie i być może nie popełnicie więcej podobnych błędów w przyszłości – innymi słowy możecie okazać, że nie jesteście rozwydrzonymi, przeświadczonymi o własnej wspaniałości dzieciakami, tylko poważnymi ludźmi, którzy potrafią przyznać się do błędu. To zależy od was i tylko od was.

Dziękuję za uwagę i do zobaczenia w dwudziestej już części Podręcznika fanfikowca. Będę musiała wymyśleć coś naprawdę specjalnego na tę okazję, dlatego muszę przemyśleć temat, którym się zajmę.

7 komentarzy:

  1. I teraz poćwiczę na tobie reakcję na przyjmowanie krytyki:)
    Kurde... Nie pokochałem tego tekstu. Chyba spodziewałem się czegoś innego. Nie do końca zgadzam się (to chyba złe określenie) z akapitem dotyczącym grupy wiekowej. Temat niby fajny i naprawdę wiele można powiedzieć o samym zjawisku krytyki, a jednak czegoś mi brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to grupa wiekowa to wynik moich obserwacji. No i pamiętam, że ja sama w liceum jeszcze pisałam grafomanię. Zawsze mogę zedytować tekst XD.

      A tak ogólnie, to może ja jestem trochę innym typem recenzenta. Moje znajome z Polskiej Bazy Fanfiction są o wiele surowsze, nie mówiąc już o tym, że są ludzie, którzy analizują kiepskie fanfiki i opowiadania i nie mają litości. Więc może powinien się jeszcze wypowiedzieć ktoś, kto jest ostrzejszym krytykiem.

      I jak wyszło? XD

      Usuń
    2. W podstawówce pisze dobrze, a w gimbie już źle. Nie chodzi mi o wiek, ale o to, że niespecjalnie odnosi on się do tematu. Nie piszesz o reakcji pisarza, a o błędach jakie popełnia, o czym był tekst ostatnio. Trochę szkoda, bo tekst jest dość krótki, a ty dodatkowo zapychasz go nie potrzebną informacją.

      "Więc może powinien się jeszcze wypowiedzieć ktoś, kto jest ostrzejszym krytykiem."
      Już nie komentuję!

      Usuń
    3. Chodziło mi o to, że właśnie reakcje początkujący pisarzy są właśnie takie i to wynika z pewnego postrzegania świata. Z tego się wyrasta (przeważnie), ale w gimnazjum (i trochę liceum) reakcje na krytykę są głównie takie. No i dzieciaki z podstawówki raczej jeszcze nie publikują (choć może jeszcze na żadnego nie natrafiłam) i czytelnik tylko rzuci kilka uwag, ale będzie namawiał do dalszego pisania.

      Czyżby cię przeraziła? Chciałam tylko powiedzieć, że ktoś, kto jest ostrzejszym krytykiem, ma trochę inne doświadczenia i obserwacje.

      Usuń
  2. Czasami pojawia się jeszcze problem, gdy widzimy, że coś, co wskazuje nam się jako błąd tak naprawdę... wcale błędem nie jest. Ciężko wtedy adekwatnie zareagować, niemal każda polemika będzie odbierana jako niedojrzałość.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się, że generalizowanie o grupie wiekowej jest krzywdzące :P

    I z Capitano też się zgadzam.

    Ale chętnie poczytałabym o ekscesach pani Michalak! :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny tekst. A co z przesadą w drugą stronę? Bo ja od zawsze mam problem, że moja hejterska dusza nie umie przyjmować pochwał i w desperacji sama zaczynam siebie krytykować. ;)
    A tak bardziej na serio.
    Ciekawą myśl poruszył tutaj Capitano. Byłam kiedyś świadkiem takiej sytuacji na zaprzyjaźnionym blogu. Gorliwa komentująca wypisała autorce błędy, autorka podziękowała i część poprawiła, ale z częścią się nie zgadzała i nawet grzecznie przytoczyła źródła świadczące o poprawności. Ciekawe było wówczas, że to krytyk nie umiał przyjąć wytknięcia mu błędów. Jak widać krytykowanie to też sztuka ;)

    OdpowiedzUsuń