środa, 7 maja 2014

Artykuł: Amerykańskie lęki, czyli rzecz o American Horror Story

Uwaga! Artykuł zawiera spoilery do trzech sezonów American Horror Story.

Przez niemal trzy wieki swojego istnienia kultura amerykańska, będąca zlepkiem wielu różnych kultur, zdążyła ukształtować się w taki sposób, że dzisiaj łatwo znaleźć charakterystyczne dla niej wątki i motywy, występujące tak w literaturze, jak i na ekranie. Nie inaczej jest w przypadku horroru, który w Ameryce zaczął się od gotyckich utworów Edgara Allana Poe, wzbogacił się dzięki Howardowi Philipowi Lovecraftowi o mitologię Cthulhu, królował na początku XX wieku w kinach, dzięki wytwórni Universala, i trwa zarówno w prozie Stephena Kinga, jak i w produkowanych co roku hollywoodzkich filmach (o legendach miejskich i creepypastach nie wspominając).

Wiele już powiedziano na temat lęków narodowych Amerykanów zawartych w horrarach, ja zaś postanowiłam przyjrzeć się serialowi, który zyskuje coraz większą popularność i w swoim klimacie nawiązuje do ściśle amerykańskich korzeni. Mowa oczywiście o American Horror Story. Jest to serial o tyle ciekawy, że każdy z trzech wyprodukowanych dotychczas sezonów to oddzielna historia, z oddzielnymi bohaterami, klimatem i motywami przewodnimi. A każdy z nich po głębszym zastanowieniu dał mi sporo do myślenia na temat tego, czego boją się ludzie, a Amerykanie w szczególności. Postaram się więc w tym artykule omówić pokrótce wszystkie trzy sezony serialu, wtrącając swoje trzy grosze w kwestii interpretacji.

Sezon 1: Murder House
American Horror Story: Murder House zyskał swój podtytuł dopiero po jakimś czasie. Wcześniej nazywany był po prostu American Horror Story, z tej prostej przyczyny, że był to po prostu pierwszy sezon serialu i nie wiadomo było, czy powstaną następne.

W każdym razie fabuła wygląda tak: rodzina Harmonów – Vivien, psychoterapeuta Ben i ich nastoletnia córka Violet – po kilku niemiłych przeżyciach (poronieniu drugiego dziecka i odkrycia przez Vivien zdrady swojego męża) postanawia zacząć wszystko od nowa i przeprowadza się w tym celu do tytułowego Domu Morderstw. Na miejscu poznają sąsiadkę, Constance Langdon, i jej córkę z zespołem Downa, a także byłą gosposię, Moirę, która pani domu jawi się jako staruszka, a panu domu – jako ponętna pokojówka. Niebawem Violet zaprzyjaźnia się z jednym z pacjentów ojca, śniącym o dokonywaniu rzezi na licealistach Tate’em, a Ben jest przestrzegany przed zgubnym działaniem domu przez zdeformowanego w wyniku poparzeń Larry’ego Harvey’a (potem okazuje się, że to, co mówił, nie jest do końca prawdą). W miarę rozwoju akcji Harmonowie powoli odkrywają liczne tajemnice swojego nowego lokum, pojawiają się nawiedzające Dom Morderstw duchy (zarówno te łagodne, jak i te mściwe), a także kochanka Bena, Heyden, która chce mieć go tylko dla siebie; Vivien zachodzi w ciążę mnogą (w której każde z dwójki dzieci ma innego ojca), a duchy chcą wykorzystać jej stan do własnych celów.

Wiele motywów występujących w Murder House pojawiło się wiele razy w różnych opowieściach o nawiedzonych domach. Dom Morderstw ma o wiele niższą cenę niż jest rzeczywiście wart z powodu wydarzeń, które miały w nim miejsce; jest wielki, stary i osadzony raczej w ciemnej kolorystyce. Ma strych i piwnicę, która kryje w sobie tajemnicę, a sami lokatorzy spotykają tamtejsze duchy dość często nie zdając sobie sprawy z tego, że są one duchami. Larry Harvey próbuje zasugerować, że sam dom wpływa na lokatorów w taki sposób, że zabijają swoich bliskich (coś, co zdarza się w Amityville i w Lśnieniu). Jednak to, że Dom Morderstw zamieszkały jest przez wiele duchów, pochodzących do tego z różnych epok, to coś, co jest bardziej domeną domostw brytyjskich (wystarczy wspomnieć o londyńskiej Tower). Jednocześnie Murder House dzieje się nie na pustkowiu, tylko w scenerii typowej dla Ameryki, czyli na przedmieściach. Ponadto są to przedmieścia Los Angeles, a nie jakiegoś wyimaginowanego miasta.

Każdy z sezonów American Horror Story ma oficjalny motyw przewodni, który przebija się przez całą historię w tej czy innej postaci. Dla Murder House jest to niewierność. Wszak Harmonowie decydują się na przeprowadzkę, ponieważ chcą ratować swoje małżeństwo po zdradzie Bena, ale poza tym Constance zarówno była zdradzana przez zmarłego męża (sama zresztą zabiła jego i – jak jej się wydawało – jego kochankę, Moirę), jak i doprowadziła do tego, że Larry zdradził swoją żonę (a ta z rozpaczy spaliła siebie i ich dwie córki). Ochroniarz, który zainstalował Harmonom alarm, rozwiódł się z żoną z powodu jej niewierności, a jednymi z duchów z Domu Morderstw jest para gejów, w której jeden z mężczyzn zdradził partnera, a drugi próbował desperacko ratować ich związek. Nawet Vivien zostaje w którymś momencie oskarżona przez Bena o zdradę i o to, że jedno z rosnących w jej brzuchu bliźniąt to właśnie owoc tej zdrady.

Jednak mnie się wydaje, że drugim motywem przewodnim jest dom i rodzina, a właściwie – to, co zdarza się za zamkniętymi drzwiami. Poza paroma wyjątkami, zabójstwa, które miały miejsce w Domu Morderstw, były dokonywane przez jego domowników. W ogóle do tego, że budynek stał się nawiedzony, doszło, ponieważ jego pierwszy właściciel – narkoman, eksperymentujący na martwych zwierzętach, doktor Montgomary – dokonywał zabiegów aborcyjnych, aby jego żona mogła zachować dotychczasowy standard życia w luksusie. Jedna z jego pacjentek wyjawiła swojemu ukochanemu, że usunęła ciążę, a ten postanowił się zemścić, porywając synka Montgomarych i wysyłając im jego rozczłonkowane zwłoki. To z kolei doprowadziło do tego, że Montgomary zszył dziecko i ożywił je, wszczepiając serce jeszcze żywej kobiety. W rezultacie syn Montgomarych nie był już człowiekiem, tylko przerażającą istotą z apetytem na ludzkie mięso. Pani doktorowa zabiła najpierw jego, potem męża, a na końcu siebie.

A tak poza tym, to w Domu Morderstw straszą między innymi: wspomniana wyżej para gejów, czyli Chad i Patrick (którzy przed śmiercią nawet myśleli o adoptowaniu dziecka); żona i córki Larry’ego, dentysta, który doprowadził do śmierci Elizabeth Short i za radą ducha doktora Montgomary’ego rozczłonkował ją, oszpecił i wyrzucił w kilku różnych miejscach, aby wydawało się, że jest ofiarą szaleńca (Elizabeth Short była zresztą postacią historyczną i zyskała przydomek Czarna Dalia; sprawa jej morderstwa do dzisiaj nie została rozwikłana), jeden z synów Constance, który trzymany był na strychu i przykuty do ściany z powodu swojego upośledzenia i deformacji ciała; i drugi z jej synów, Tate, który naprawdę dokonał masakry w liceum i został zabity przez oddział antyterrorystyczny. Wkrótce dołączają do nich duchy fanów seryjnego mordercy, którzy postanowili dokonać na Vivien i Violet rekonstrukcji historycznej jednego z jego morderstw; a także ciężarna kochanka Bena, Heyden, która chce zemścić się na Vivien i odebrać jej dziecko.

Ciąża i rodzicielstwo zresztą jest kolejnym powtarzającym się motywem w Murder House. Contance, która urodziła kilkoro dzieci z różnymi chorobami wrodzonymi, a jej jedyny w miarę normalny syn okazał się masowym mordercą, stwierdza wręcz, że jej łono jest przeklęte, ale z drugiej strony jest gotowa wiele dla swojego potomstwa poświęcić. Kiedy zaś już dochodzi do tego, że zapłodniona najpierw przez Bena, a potem podającego się za Bena Tate’a Vivien będzie miała bliźnięta, Hayden i Nora Montgomary (która z jednej strony nie może się pogodzić ze zmianami w wystroju jej pięknego domu, a z drugiej wciąż przeżywa śmierć synka) postanawiają ją zabić i wziąć po jednym z nich. Bliźniąt nie może się doczekać również Chad, który liczy na to, że będzie to kolejny sposób na rozpalenie miłości między nim a Patrickiem (przy czym planuje on po jakimś czasie zabić niemowlęta, aby na zawsze pozostały słodkie i urocze); nie mówiąc już o Constance, która cieszy się z tego, że będzie miała wnuka. Jednakże jest jeszcze jedna sprawa, albowiem dziecko ducha – Tate’a – będzie prawdopodobnie Antychrystem, gdyż zapłodnienie żywej kobiety przez ducha to parodia poczęcia Chrystusa przez Ducha Świętego, do którego to zdarzenia wystarczyło samo słowo. Tak więc mamy tutaj motyw z Dziecka Rosmary – dziecko, które może okazać się nie być człowiekiem i w dziwny, niepokojący sposób wpływa na matkę. Nie trzeba też mówić, że mamy również nawiązanie do Omenu.

Same duchy nie mogą opuszczać domu, w którym umarły, chyba, że w Halloween, to zaś jest nawiązaniem do wierzeń celtyckich, jakoby w święto Samhain dusze krążyły swobodnie po świecie żywych, czasem w dobrym celu, czasem w złym. Zawsze jednak potem musiały one powrócić przed świtem do Tamtego Świata. Tak jest też w przypadku duchów w Murder House, które o świcie idą w stronę swojego miejsca spoczynku. Akurat zdarza się też, że w Halloween Tate’a dopadają ofiary dokonanej przez niego masakry i próbują wymusić na nim przyznanie się do winy (co dla niego oznaczałoby również odkupienie i wieczny odpoczynek, jednak Tate wyparł z pamięci wspomnienie masakry, której dokonał). Ale nawet w zwykłe dni mieszkańcy Domu Mordestw są bardzo zaradni. Mogą fizycznie zaatakować żywych, a także oddziaływać na dom, na przykład podkręcając gaz w kuchence, jednak tylko Moira przejawia zdolność pokazywania się w dwóch postaciach – młodszej (z chwili swojej śmierci) i starszej.

Sama gosposia tłumaczy to zjawisko w taki sposób, że mężczyźni widzą tylko wygląd zewnętrzny, a kobiety – prawdę. Ponieważ przed śmiercią Moira została prawie zgwałcona przez męża Constance, ma o mężczyznach bardzo niskie mniemanie. Nie inaczej jest w przypadku Bena Harmona, którego przy okazji kusi swoim uwodzicielskim zachowaniem. Jednocześnie wobec Vivien Harmon pozostaje bardzo przyjacielska i lojalna. Z jednej strony wyraża zdanie, że zdradzanie żony w ciąży jest zbrodnią taką samą jak morderstwo, a z drugiej – mówi Heyden, że dziewczyna nie dorasta pani Harmon do pięt i fakt, że chce ją skrzywdzić, tylko to potwierdza. Moira stara się chronić zarówno swoją nową pracodawczynię, jak i dom, w którym jest uwięziona, a z chwilą, kiedy Ben dochodzi do wniosku, że żona rzeczywiście go nie zdradziła, tylko została oszukana, Moira pokazuje mu się w swojej starszej postaci, co oznacza, że mężczyzna wreszcie przejrzał na oczy i zaczyna widzieć rzeczy takimi, jakie są naprawdę.

Tak jak nieraz się zdarza w opowieściach o duchach, tak i rezydentów Domu Morderstw można podzielić na dwie kategorie: te, które są tak wściekłe i pogrążone we własnym cierpieniu, że pragną zemsty na żywych; i te, które chcą, aby nikt więcej już nie padł ofiarą Domu Morderstw. Właściwie zarówno doktor Montgomary, jak i zabite przez seryjnego mordercę pielęgniarki, asystują Vivien przy porodzie. Sam sezon kończy się zaś tym, że duchy obchodzą w spokoju Gwiazdkę (choć nie wszystkie).

Sezon 2: Asylum
Sezon drugi American Horror Story dzieje się głównie w latach sześćdziesiątych, w których funkcjonuje tytułowy dom wariatów. Fabuła zarysowuje się w taki sposób: do Briarcliff, ośrodka dla osób umysłowo chorych prowadzonego przez księdza Howarda i siostrę Jude, trafia Kit Walker, oskarżony niesłusznie o bycie seryjnym mordercą, znanym jako Krwawa Twarz. Postępowy psycholog z zewnątrz, doktor Thredson, ma zadecydować o jego poczytalności. Tymczasem reporterka Lana Winters najpierw próbuje dowiedzieć się jak najwięcej o tym, jak traktowani są pacjenci Briarcliff, a potem sama zostaje tam umieszczona ze względu na swój homoseksualizm. W ośrodku pracuje również doktor Artur Arden, którego praktyki są co najmniej wątpliwe moralnie i który czuje platoniczny pociąg do siostry Mary Eunice, która wkrótce zostaje opętana przez diabła.

Motywem przewodnim Asylum jest szaleństwo. Samo Briarcliff czerpie wiele z pierwowzoru pełnego koszmarów ośrodka dla umysłowo chorych, Bethlem Royal Hospital, który był pierwszym w historii szpitalem psychiatrycznym (założonym w 1408) i który zasłynął z tego, że stosował te wszystkie barbarzyńskie techniki, które dzisiaj kojarzymy z domami wariatów rodem z horrorów (Bethlem Royal Hospital nadal funkcjonuje, ale obecnie stara się stosować bardziej nowoczesne i humanitarne terapie). Lęk przed byciem wysłanym do takiego miejsca – czy to z powodu (rzeczywistych bądź przypisanych) problemów psychicznych, czy to z powodu bycia kimś „niewygodnym” – jest kolejnym motywem obecnym w fikcji amerykańskiej (choć nieograniczonym tylko do niej). A choć w latach sześćdziesiątych psychologia powoli nabierała rozpędu i na pewne zachowania i przypadłości (zwłaszcza te związane z seksem) spoglądała już nieco inaczej, i tak były to jeszcze małe kroczki.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której trzeba pamiętać – Amerykanie mają opinię narodu, w którym na jednego człowieka przypada psychoterapeuta. Korzystanie z usług specjalisty nie jest uważane za nic wstydliwego, jednak – tak jak w każdym innym kraju – bycie pacjentem szpitala psychiatrycznego odciska na człowieku pewne piętno w społeczności (zwłaszcza szkolnej), do której należy. Dzisiaj więc nie tyle chodzi o to, że w takim szpitalu może spotkać człowieka coś złego, ale o to, jak sąsiedzi zareagują na wieść o tym, że był on kiedyś pacjentem w psychiatryku.

Jednak lęk przed szaleństwem w Asylum ma kilka twarzy. Z jednej strony dotyczy szaleństwa, które atakuje umysł i sprawia, że to, co widzimy i pamiętamy, jest tylko wytworem naszej wyobraźni, a prawda jest o wiele gorsza i o wiele mroczniejsza. Widać to zwłaszcza w przypadku Kita Walkera. W pewnym momencie doktor Thredson podsuwa mu inne wytłumaczenie tego, co mogło się stać z jego żoną. Może rzeczywiście dziwne istoty, które widział, to tylko halucynacja i tak naprawdę zabił małżonkę, ale wyparł to z pamięci. O wiele później siostra Jude zostaje poinformowana o tym, że to, co w jej mniemaniu miało miejsce niedawno, tak naprawdę zdarzyło się kilka lat temu (albo nawet wcale się nie zdarzyło). Twórcy amerykańskich filmów (ale nie tylko) lubują się w takich zwrotach akcji, polegających na figlach, które płata nam nasz własny umysł.

Z drugiej strony mamy też w Asylum lęk przed szaleńcami, na których możemy się natknąć na swojej drodze, a którzy to szaleńcy mogą zamienić nasze życie w piekło. Takich szaleńców mamy w Asylum pod postacią seryjnych morderców takich jak Krwawa Twarz czy Leigh Emerson… ale też szalonego (nomen omen) naukowca, doktora Ardena. Każdy z nich ma pewne psychologiczne podstawy, aby robić to, co robi – Krwawa Twarz wychowywał się w domu dziecka i szukał wśród swoich ofiar substytutu matki; Leigh Emerson zabijał ludzi ubrany w strój świętego Mikołaja, bo w areszcie pod pozorem kolędowania podeszła do niego grupka więźniów i go zgwałciła, niszcząc na zawsze jego radość ze świąt Bożego Narodzenia; a doktor Arden prowadził badania na ludziach, aby ulepszyć rasę ludzką.

Generalnie nauka nie jest w Asylum pokazana jako coś pozytywnego. Niebawem wychodzi na jaw, że doktor Arden tak naprawdę jest lekarzem z obozu koncentracyjnego, Hansem Gruperem (może nie był aż Mengele, ale na pewno kimś do niego podobnym). Drugi naukowiec nie tylko okazuje się nie być tym, za kogo go na początku mieliśmy, ale już w drugim odcinku wychodzi na idiotę. Do Briarcliff przybywają zaniepokojeni rodzice pewnego młodzieńca. Na początku wydaje się, że problemem jest chroniczna masturbacja, ale kiedy rodzice odkrywają przed lekarzem prawdę, okazuje się, że ich syn zabił krowę, pił jej krew i mówił dziwnym, nieznanym językiem (używanie przez opętańca języka, którego nie miał możliwości poznać, jest jednym z trzech podstawowych wyznaczników, czy dana osoba jest opętana, czy nie), wiadomo więc, że to nie jest jakaś choroba, którą ciemnogród uznał za dzieło Szatana, ale prawdziwe opętanie. Nauka jest bezsilna wobec zakusów diabła, tak wczesnych, jak i późniejszych, kiedy już działa on w ciele Mary Eunice.

Diabeł w Asylum jest zresztą diabłem, który swoje intrygi prowadzi po cichu i wykorzystuje do tego psychologię swoich potencjalnych ofiar. Znęca się nad siostrą Jude, zostawiając jej w gabinecie gazetę o wypadku, którego była sprawcą przed wstąpieniem do zakonu. Pokazuje Kitowi akta jego nowej znajomej, aby przekonał się, że rzeczywiście dokonała ona rzezi na ojcu i macosze. Przekonuje do swoich racji księdza Howarda, wiedząc o jego ambicjach zawodowych, a kiedy ksiądz zwraca się przeciwko niemu, unieruchamia go i odbiera dziewictwo bez jego zgody. Używa słabości doktora Ardena do siostry Mary Eunice i czyni z niego swojego wspólnika.

Poza diabłem mamy jeszcze dwa inne przykłady istot spoza tego świata. Pierwszym są kosmici, którzy eksperymentowali na Kicie Walkerze i jego żonie, a także jego późniejszej przyjaciółce z Briarcliff – Grace (znów pojawia się motyw eksperymentów na ludziach, tym razem dokonywanych przez byty pozaziemskie) i doprowadzili do sytuacji, w której Kit jest ojcem dwójki niezwykłych dzieci. Drugą taką istotą jest Anioł Śmierci, który pojawia się za każdym razem, kiedy słyszy „śpiew” któregoś z bohaterów. Ów „śpiew” to oczywiście pragnienie śmierci, a sama śmierć zachodzi, kiedy Anioł składa na ustach „śpiewającego” pocałunek. Bohaterowie nieraz najpierw „śpiewają”, ale kiedy pojawia się Anioł Śmierci, albo postanawiają, że mają jeszcze coś do zrobienia przed odejściem, albo są informowani, że nie nadszedł ich czas. A choć sam Anioł jest przedstawiony jako siła raczej pozytywna, siostra Jude widzi go w kobiecie, z którą dzieli pokój i która wymusza posłuch na reszcie pacjentów. Szybko jednak przekonuje się, że to tylko halucynacje, których powodem jest zapewne to, że siostra Jude czeka aż zostanie wyciągnięta z Briarcliff, więc prawdopodobnie Anioł Śmierci był projekcją obawy, że umrze zanim do tego dojdzie.

Pod koniec sezonu dowiadujemy się, że Briarcliff zostało ostatecznie zamknięte, Kit i siostra Jude odzyskali spokój, a Lana Winters postarzała się i zrobiła zawrotną karierę. Odwiedził ją jednak niespodziewany gość w postaci jej niechcianego syna, którego miała z Krwawą Twarzą i który do pewnego stopnia chce pójść w ślady ojca. Dochodzi więc do jego konfrontacji ze znienawidzoną matką.

Sezon 3: Coven
Coven, w przeciwieństwie do Murder House i Asylum zyskało polskie tłumaczenie i w naszym kraju znane jest jako Amerykański Horror: Sabat. Jak sama nazwa wskazuje Coven opowiada o czarownicach.

Fabuła przedstawia się tak: Nastoletnia Zoe niechcący doprowadza do śmierci swojego chłopaka i dowiaduje się od rodziny, że jest to wynik mocy, które odziedziczyła po przodkach. Zostaje wysłana do Nowego Orleanu, gdzie znajduje się szkoła dla zdolnych magicznie dziewcząt, założona dawno temu przez uciekinierki z Salem. Obecnie prowadzona jest przez Fionę, która zamierza pozostać Wielebną (dyrektorką a zarazem liderką szkoły) jak najdłużej, choć czas już, aby wyznaczyła następczynię. W mieście funkcjonuje również społeczność wyznawców voodoo, których przywódczynią jest Marie Laveau. Laveau dawno temu zawarła rozejm z czarownicami z Salem, ale wkrótce zostaje on zerwany.

Motywem przewodnim Coven jest ucisk mniejszości, a konkretnie – kobiet i czarnoskórych. Ostatecznie o wiele częściej pamięta się o kobietach oskarżonych o czarnoksięstwo i spalonych na stosie, niż o mężczyznach, których spotkał ten sam los. A czarownicą można było zostać, zarówno dlatego, że było się wysuszoną staruszką żyjącą gdzieś na uboczu, jak i piękną kobietą z bogatej rodziny, która stała się niewygodna (pamiętajmy – Anna Boleyn została oskarżona o czarnoksięstwo, bo Henryk VIII chciał się ponownie ożenić). Zdarzało się też raz czy dwa, że amerykańscy konserwatyści zarzucali feministkom praktykowanie czarnoksięstwa. Zwróćmy uwagę na to, że organizacja zajmująca się łowieniem czarownic w Coven składa się z samych mężczyzn.

Należy również dodać, że kult voodoo powstał wśród afrykańskich niewolników na skutek wymieszania ich własnych wierzeń z chrześcijaństwem, a i łowy na czarownice w Salem zaczęły się od tego, że czarna niewolnica, Tituba, uczyła córki pastora wróżenia, więc ich dziwne zachowanie zostało uznane za opętanie przez diabła. Nie bez znaczenia jest również lokacja – Nowy Orlean to miasto słynne z tego, że od zawsze było tyglem narodów, a przy tym jest pełne legend związanych ze zjawiskami nadnaturalnymi i z mistycyzmem. Co więcej – w szkole dla czarownic pracuje jako służąca inna postać historyczna, Delphine La Laurie, która zasłynęła z wyjątkowego okrucieństwa wobec swoich niewolników, a w Coven została przeklęta przez Laveau. Sama Laveau, jak już wspomniałam, jest tak jakby przywódczynią czarnej społeczności i wielokrotnie mściła się za jej krzywdy (wysyłając, na przykład, zombie na członków Ku-Klux-Klanu, którzy dopuścili się linczu na czarnoskórych).

Te dwie ścierające się frakcje w Coven to więc białe czarownice, potomkinie wiedźm ze Starego Kontynentu; i potomkowie niewolników, których magia związana jest z afrykańskim szamanizmem (choć voodoo jest o wiele bardziej skomplikowane, ale mniejsza z tym). Jedyna czarna dziewczyna w szkole Fiony, Queenie, w pewnym momencie zaczyna się zastanawiać, czy nie lepiej by jej było u Marie Laveau, bo jej koleżanki mogą nigdy nie uznać jej za równą sobie, a jej potencjał najlepiej się rozwinie, kiedy Queenie zacznie praktykować rytuały przodków. Wkrótce jednak dochodzi do sytuacji, w której obie frakcje muszą połączyć siły przeciwko wspólnemu wrogowi.

Drugim motywem przewodnim Coven jest władza. Pamiętajmy, że definicja magii to „ogół wierzeń i praktyk opartych na przekonaniu o istnieniu sił nadprzyrodzonych, których opanowanie jest rzekomo osiągalne dzięki stosowaniu odpowiednich zaklęć i czynności wykonywanych w określony sposób i przez określone osoby”. Magia zawsze związana była z osiąganiem rzeczy niemożliwych, ocierała się nawet miejscami o władzę nad śmiercią, czasem i miłością. Jednocześnie była to władza, za którą płaciło się straszną cenę i nie inaczej jest w Coven. Marie Laveau zyskała nieśmiertelność dzięki paktowi z afrykańskim bogiem, Papą Legbą, który to pakt zakładał, że Laveau ma mu co roku składać ofiary w formie niemowląt (a pierwszą ofiarą był w dodatku jej nowonarodzony syn).

Motyw władzy odnosi się również do Fiony, która nie chce jeszcze żegnać się ze stanowiskiem Wielebnej i w pewnym momencie angażuje wszystkie swoje siły, aby zabić swoją potencjalną następczynię. Zwłaszcza, że dość często pojawienie się nowej Wielebnej na horyzoncie zawistuje śmierć starej, a u Fiony wykryto nowotwór. Właściwie to przez ostatnie kilka odcinków sezonu najważniejszą kwestią jest właśnie wybór nowej Wielebnej.

Ale władza w Coven ma również i inne twarze. Mamy władzę rodzicielską, tak w stosunku do Fiony i jej córki Cordelii, jak i do matek Kyle’a i Luke’a (z których jedna była religijną fanatyczką, a druga molestowała syna seksualnie). Mamy władzę pana nad niewolnikiem, szczególnie brutalną, kiedy owym panem jest psychopatka, która ma w zwyczaju znęcać się nad niewolnikiem zanim go w końcu zabije. Mamy władzę gwałcicieli nad ofiarą gwałtu. Mamy wreszcie władzę zwierzchniczą przywódcy łowców czarownic i jednego z tychże łowców. Nawet miłość między dwojgiem ludzi jest traktowana do pewnego stopnia jako władza jednej osoby nad drugą (w tym przypadku – Fiony nad zakochanym w niej duchem Siekiernika).

Jak w wielu utworach przed American Horror Story, tak i tutaj władza jest traktowana jako siła, która niszczy zarówno tych, którzy ją posiadają, jak i tych, którzy jej podlegają. W tej sytuacji mamy lęk przed byciem zdominowanym i stłamszonym, tak przed jednostkę, jak i przez grupę. Aczkolwiek pod koniec Coven wydaje się, że nowa Wielebna będzie rządziła mądrze i sprawiedliwie.

Ryan Murphy, twórca American Horror Story, ogłosił, że czwarty sezon będzie nosił tytuł Freak Show i będzie dział się w okresie lat pięćdziesiątych. Nie wiem, co konkretnie będzie motywem przewodnim ani „straszydłem”, ale jestem przekonana o tym, że będzie to coś ciekawego i również da mi do myślenia tak jak poprzednie trzy sezony.

4 komentarze:

  1. Kurde, żeś się napracowała nad tym tekstem. Sporo czytania - generalnie zgadzam się, ale przyznam, że nawet nie pomyślałem o zdradzie jako motywie głównym MH (a jest to bardziej niż oczywiste). I zgadzam się co do nawiązań do horrorów. Chociaż w dzisiejszych czasach sztuką jest zrobić coś na tyle oryginalnego, aby nie zostało uznane za odnoszące się do „czegoś tam”. Co do 4 sezonu mam wrażenie, że motywem może być ucieczka, strach - coś podobnego do siostry Jud z Azylum. Mam jeden problem z całym tekstem - wrzucasz przesadnie dużo spoilerów chcąc tłumaczyć każdy nawet najmniej potrzebny detal. Jednak jeśli ktoś oglądał AHS to połapie się w treści i nie trzeba mówić co, kto i dlaczego zrobił. Na PW dostałaś jeszcze bonus.

    OdpowiedzUsuń
  2. oglądałam pierwszy sezon i się zakochałam

    OdpowiedzUsuń
  3. Niezłe to było. Od cholery czytania ale warto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co? Beirzemy się za Freak Show: http://planetakapeluszy.blogspot.com/2015/02/uwaga-tekst-zawiera-spoilery-horror-jak.html ?

      Usuń