poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Podręcznik fanfikowca cz. 16 - Kanon, fanon i headcanon

Zmieniamy tak nagle temat nie dlatego, że wyczerpałam wszystko, co związane z formami literackimi fanfików, ale  po prostu dlatego, że na razie moja wiedza sprawia, iż nie mogę powiedzieć nic więcej, na przykład o takich drabble’ach. Postanowiłam też zająć się tematyką związaną z fandomem jako społecznością fanów i tym, jak to, co się w niej dzieje, wpływa na pisane fanfiki.

A zaczynamy od kanonu, fanonu i headcanonu, bo jest to w zasadzie bardzo istotna część każdego fandomu i wyraża się właśnie w twórczości fanowskiej.

Kanon (canon) to – mówiąc krótko – wszystko, co zostało zawarte w dziele macierzystym, i to, co powiedział na temat tego dzieła autor. Wszystkie nazwiska, relacje między postaciami, prawa rządzące światem przedstawionym, polityka, geografia… Jednym słowem – kanon jest tak jakby bazą, z której wyrastają fanon i headcanon.

W zasadzie stosunek do kanonu może iść w dwie strony. Pierwsza to trzymanie się ściśle kanonu i tylko budowanie na jego podstawie pewnych interpretacji; a druga to odrzucenie niektórych elementów (jak na przykład pairingi) albo nawet całego kanonu na rzecz własnej wizji dzieła (co widać zwłaszcza w AU, choć i AU trzyma się pewnych założeń z kanonu, chociażby jeśli chodzi o postacie i ich charaktery). Czasami – kiedy dzieło macierzyste zostało przeniesione na jeszcze jakieś medium (jak choćby manga, na podstawie której powstało anime) – niektóre szczegóły w kanonie się ze sobą kłócą. W takim wypadku fanfikowiec koncentruje się tylko na jednej wersji danego szczegółu albo tworzy fanowską teorię, która ma spoić obie wersje w jedną.

Fanon (zbitka słów „fan” i „kanon”) to zbiór teorii i założeń, które zostały przyjęte przez społeczność fanów i dotyczą głównie niedomówień w kanonie. Sztandarowy przykład: imiona bądź nazwiska postaci, których imię lub nazwisko nie jest podane w kanonie. Chociaż fanon może też dotyczyć, tego, co nie jest powiedziane wprost, ale co łatwo można zinterpretować. (Niewątpliwie kopalnią fanonową jest fandom Axis Powers Hetalia. Nie tylko mamy tutaj ludzkie imiona i nazwiska dla krajów, którym Hiramuya poskąpił ludzkich imion i nazwisk, ale też mamy, na przykład, teorię jakoby Prusy po swoim upadku stał się NRD; a także kilka innych, mniej znanych teorii). Fanon jest bardzo użyteczny dla fanfikowca, już choćby przez to, że umożliwia wypełnienie luk, które normalnie pozostałyby bez wypełnienia. Zdarza się nawet, że jakiś element fanonu tak się spodoba twórcom dzieła macierzystego, że zostanie on podniesiony do rangi kanonu. (Tak było chociażby z imieniem porucznik Uhury. Przez lata fani zastanawiali się jak ono brzmi i znaleźli kilka możliwości, a J.J. Abrams w końcu wykorzystał jedną z bardziej popularnych i postanowił, że pani porucznik będzie się nazywać Nyota Uhura.)

W końcu headcanon (kanon „z głowy”) to założenie, które przyjmuje jeden fan albo jakaś mała grupka fanów. Co więcej – ten fan ani grupka fanów nie wymaga, aby wszyscy przyjęli headcanon i podnieśli go do rangi fanonu (choć niewątpliwie może zostać uznany przez fanów za dość ciekawy, aby stał się oficjalną teorią). Najczęściej spotykam się z headcanonem, który dotyczy przeszłości bohaterów, zwłaszcza ich dzieciństwa, i – o dziwo – nie jest tylko domeną fanów, ale także aktorów, odtwarzających role owych bohaterów, co jest w sumie zrozumiałe, bo aktorzy muszą nadać swoim postaciom jakiś wyraz i nieraz sami je interpretują. (Renee Russo i Tom Hiddleston, którzy grali w obu Thorach Frigg i Lokiego przyjęli headcanon, że Frigg uczyła Lokiego magii i sposobu walki.)

I to tyle jeśli chodzi o kanon, fanon i headcanon. Temat następnej części Podręcznika fanfikowca do pewnego stopnia będzie wiązać się z tym, co dzisiaj omawialiśmy, bo będzie dotyczył pairingów.

7 komentarzy:

  1. Nie pomyślałam, że jest coś takiego jak headcanon. Znaczy: słyszałam gdzieś to słowo, ale nie zdawałam sobie sprawy, że jego znaczenie jest aż tak ogólnie przyjęte i tak duże. Fajny tekst, pewno ciekawszy niż jakieś tam drabble :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Fanon... To jest coś, co my, whovianie, podnieśliśmy do rangi sztuki :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Te zapytaj fanów Zeldy lub Sonica. Tam też mają niezłe timey-whimey (jak nie w kanonie strasznie poplątana linia czasowa, to lepiej nie patrzyć na fandom).

    Ja tam zaczynam tworzyć headkanon co do Jazzuniwersum. Masę tam nowych rzeczy potworzyłam. W końcu mam ochotę rozwinąć ten mało skomplikowany i malutki fandom. Raczej do niewielu dojdę bo większość jednak jest anglojęzyczna.

    Chociaż patrząc na headkanony innych fanów tej serii to tez tworzą plątaninie czasową (większą niż ja). Tak to jest z fandomami gdzie występuje w kanonie podróż w czasie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze jest jeden dość popularny fanon w fandomie Hetalii, że HRE to mały Niemcy. Spodobała mi się ta teoria.

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie w sieci stało się prostsze dzięki tej notce ;D

    OdpowiedzUsuń