czwartek, 14 listopada 2013

Planeta Kapeluszy ma już rok!

Właśnie! Dokładanie rok temu, 14 listopada powołałam do życia swojego bloga. Od tego czasu opublikowałam na nim 23 artykuły, w tym 12 poświęconych zagadnieniom popkulturowym, 6 list, 2 recenzje i 3 publikacje z serii Ze wspomnień fana. Poza tym na Planecie Kapeluszy pojawił się Podręcznik fanfikowca, a także obchodzone były Fantastyczny Kwiecień i Lipiec z Lucky Lukiem.

Aby uczcić jakoś pierwszą rocznicę istnienia Planety Kapeluszy postanowiłam opowiedzieć o tym, jak mój blog zyskał swoją nazwę, bo kilka osób mnie o to prosiło.

Otóż kiedy już zdecydowałam się zrealizować pomysł pisania własnego bloga, stanęłam przed problemem nazwy dla niego. Prosiłam o radę różnych znajomych i jeden z nich powiedział mi, że nazwa przyjdzie sama w odpowiedniej chwili. Postanowiłam więc na seminarium przedmiotowym z filozofii nauki zapisać w notatniku potencjalne nazwy. Lista zawierała takie tytuły jak:
- Z Czerwonego Kapelusza
- Spod Czerwonego Kapelusza
- RedHatMeg w poszukiwaniu przygody
- W krainie Archemii (ten tytuł akurat został wprowadzony pod kątem Miłości van Hoovena)
- Ars de fanficum (łacina jest dobra na wszystko, hehe)
- Doksa Fanfica ("doksa" to po grecku "sława" albo "mniemanie", więc w sumie chodziło o coś w stylu "Sława Fanfików")
- Kobieta w Czerwonym Kapeluszu
- Megpolis
- Megaron
- W Krainie Fabuły
- Summa Fabulae (nawiązanie do Summa teologiae Tomasza z Akwinu)
- Fabuły we Mgle (a to do Goryli we mgle)
- Mega Meg
- Dom RedHatMeg
- Ulica Czerwonego Kapelusza
- Megarium
Jedną z propozycji była "Planeta Czerwonych Kapeluszy". Zatrzymałam się nad nią na dłuższy czas i spośród wszystkich nazw wydała mi się najsensowniejsza. Usunęłam jednak przymiotnik "czerwony", gdyż sama "Planeta Kapeluszy" była dość chwytliwym tytułem. Poza tym miałam jeszcze jeden powód, aby nazwać ją tak, a nie inaczej.
 
Otóż angielskie "planet of hats" to chwyt fabularny polegający na tym, że przedstawia się pewien koncept (ideologiczny, filozoficzny lub etyczny) na przykładzie społeczeństwa jakiejś wymyślonej planety (chociaż może to być również miasto), w którym panuje określona ideologia albo zachodzi pewna sytuacja (na przykład ma miejsce przeludnienie). Można w ten sposób uwydatnić konsekwencje wynikające z danego konceptu i sposobu myślenia. Star Trek szczególnie często korzystał z tego motywu, dlatego strona poświęcona temu zagadnieniu zawiera ilustrację z tego właśnie serialu.
 
Tak czy inaczej, ponieważ mój blog zajmuje się również różnymi zagadnieniami (fanowskimi i nie tylko) i robi to zwykle na przykładzie jednego lub dwóch fandomów, Planeta Kapeluszy jest idealną dla niego nazwą.

I tak właśnie wygląda historia nazwy mojego bloga!

Cóż więcej powiedzieć? Mam nadzieję, że nadchodzący rok przyniesie nam jeszcze więcej radości i ciekawych rzeczy do czytania. Na razie wszelkie sugestie a propos tego, co jeszcze mogłabym zmienić, możecie zamieszczać w komentarzach bądź na maila: redhatmeg@gmail.pl.

3 komentarze:

  1. Oby kolejny rok był równie owocny jak ten, który właśnie minął :)

    Pomysły na nazwy niesamowite (Kobieta w Czerwonym Kapeluszu to moja ulubiona). Jak ja wybierałam nazwę dla swojego bloga, to nic poza pustką się w mojej głowie nie pojawiło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę kolejnych lat prowadzenia tego bloga :)

    Miło w końcu wiedzieć, skąd pochodzi nazwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak czytam ten dobór nazw... Eleganckie, iście marketingowe podejście! A nazwa bardziej głęboka i trafna niż można to sobie w pierwszej chwili wyobrazić. A ja niegdyś myślałam, że to tylko z powodu nicka. No no :)

    Gratulowałam ci już chyba rocznicy, ale co tam, pogratuluję jeszcze raz - kolejnego roczku życzę, a najlepiej jeszcze pięciu i o wielu więcej czytelników (bo ich piękna robota omija i nie wiedzą, co tracą).

    OdpowiedzUsuń