poniedziałek, 11 listopada 2013

Moje 7 ulubionych polskich akcentów w produkcjach zachodnich

Swego czasu Unlce Mroowa zrobił filmik, w którym przedstawił top 10 polskich akcentów w japońskich anime i grach. Chciałam zrobić coś podobnego, ale o nawiązaniach do Polski w zachodnich kreskówkach, potem – napotykając się na polskie akcenty również w innych mediach – postanowiłam poszerzyć trochę zakres moich zainteresowań w tym względzie. Wkrótce zdałam sobie sprawę z tego, że nawiązań do naszej ojczyzny za granicą jest strasznie dużo, co więcej – nie byłabym w stanie opowiedzieć o nich w odpowiedni sposób, bo nie oglądałam danego filmu czy serialu. Tak więc ostatecznie zadecydowałam, że przedstawię wam te przykłady, które uważam za bardzo ciekawe i które swego czasu wywołały uśmiech na mojej twarzy.

Miejsce 7: Jak jest po polsku „święty Mikołaj”? (Artur ratuje Gwiazdkę)
Artur ratuje Gwiazdkę widziałam w oryginalnej wersji językowej, toteż nie wiem, jak ta scena wygląda po polsku. Małe wprowadzenie dla tych, którzy nie widzieli filmu: otóż zawód Mikołaja jest przekazywany z pokolenia na pokolenie, a obecnie Biegun Półnoncy dysponuje bardzo zaawansowaną technologią, w tym – wielkim samolotem a la Hellicarrier, którym Mikołaj, jego synowie (jednym z nich jest tytułowy Artur) i elfy dostarczają dzieciom prezenty.

W każdym razie scena wygląda tak: centrum dowodzenia statku świętego Mikołaja ogłasza, że prezenty zostały już dostarczone dzieciom w Niemczech i statek przenosi się do Polski. Pokazana jest nawet mapa Polski i flaga w rogu. Wtedy wpada Artur, zauważa zmianę lokacji i mówi: „Hej, a wiecie jak w Polsce wołają na świętego Mikołaja?” i zaraz potem sam sobie odpowiada na pytanie, wymawiając te słowa z niemałą trudnością i dziwinie układając usta.

Niestety nie mogę pokazać tej sceny i nawet na YouTubie nie została ona wyekstraktowana. Tak czy inaczej jej celem jest pokazanie dwóch rzeczy na temat Artura. Po pierwsze – że nie tylko podchodzi bardzo entuzjastycznie do wszystkiego, co związane ze świętami Bożego Narodzenia, ale też wie o nich bardzo dużo, i po drugie – że zarówno jego krewni, jak i elfy uważają to za bardzo denerwujące.

Miejsce 6: Manewr Wrońskiego (Harry Potter i Czara Ognia)
Polska w Harry’m Potterze? A jednak! Otóż tak się składa, że jeden z członków polskiej reprezentacji w quidditchu, Józef Wroński pełniący funkcję szukającego, zasłynął z tego, że wymyślił manewr polegający na pikowaniu w dół (aby przeciwnik pomyślał, że szukający zobaczył znicz), a potem wzbiciu się w powietrze, co powoduje rozbicie się szukającego drużyny przeciwnej. Manewr ten nazywa się od nazwiska jego twórcy, manewrem Wrońskiego.

Próbowałam być bardziej skrupulatna i nawet wskazać stronę Harry’ego Pottera i Czary Ognia, gdzie jest o tym mowa, ale nie byłam w stanie tego znaleźć. Wiem tylko, że wspomina się o tym mimochodem w rozdziale poświęconym Mistrzostwom Świata w Quidditchu.

Miejsce 5: Desperado z Krakowa (Lucky Luke)
Podczas niedawnego Lipca z Lucky Lukiem opowiedzieliśmy sobie o pięciu najlepszych komiksach z samotnym kowbojem, a jednym z nich była Wrażliwa stopa. Powiedzieliśmy też sobie o tym, że komiks ten wspomina na wstępie, że osoby spoza stanów zachodnich, czy Ameryki w ogóle były traktowane bardzo ostro i że po zaadaptowaniu się do środowiska Dzikiego Zachodu nikt już nie pomiętał o ich korzeniach. Przytaczane sam tą trzy przykłady, w tym ten:
Niby mała rzecz, a cieszy. Pozostałe przykłady to irlandzki farmer i francuska właścicielaka kamienicy. Zresztą polska migracja do Ameryki w dziewiętnastym wieku była rzeczywiście dość spora, chociaż składali się na nią głównie ludzie biedni. Tym samym Morris pokazał po raz kolejny, że pod kątem historycznym się dobrze przygotował w tej Ameryce.

Miejsce 4: Stefan Bekowski i jego wygadanie (L.A. Noire)
O Stefanie Bekowskim mówiłam już w oddzielnym artykule poświęconym partnerom Cole’a Phelpsa. Wspomniałam, że jest on typem wesołka i że pracował przez sześć lat na niższym stanowisku, zanim został detektywem w wydziale ruchu i dlatego z początku nie dażył specjalną sympatią głównego bohatera. Z czasem jednak przekonał się do Phelpsa, kiedy mieli okazję ze sobą pracować.

Kiedy Cole zapytał Stefana, co robił podczas wojny, ten odparł, że siedział w kraju i czyścił ulicę Los Angeles. Reszta funkcjonariuszy uważa go za lenia, a Roy Earle mówi o nim, że jest popychadłem, jednak tak naprawdę Bekowski jest dobrym policjantem, a przy tym wygadanym i nie dającym sobą pomiatać. Co więcej – to właściwie pierwszy partner Phelpsa, który dzieli się z nim doświadczeniem i pomaga mu, jak może, aby przystosować go do pracy na nowym stanowisku. W drogówce Phelps pracował z takim samym amatorem, jak on sam, teraz mógł skorzystać z wiedzy kogoś, kto – bądź co bądź – pracował w wydziale ruchu przez sześć lat.

Kiedy Cole zostaje przeniesiony z wydziału zabójstw do wydziału narkotykowego, przy okazji pewnej sprawy spotyka Bekowskiego wraz z Rusty’m Gallowayem i dowiaduje się, że Stefan również dostał awans. Podobno w wersji platformowej gry jest nawet scena, która pokazuje jego awans do wydziału zabójstw. Prawdę mówiąc nie miałabym nic przeciwko, aby druga część L.A. Noire miała za głównego bohatera właśnie Stefana Bekowskiego.

Miejsce 3: Kowalski! Analiza! (Pingwiny z Madagaskaru)
Co prawda, w oryginalnej wersji językowej imię naczelnego naukowca w pingwiniej grupie komandosów wymawia się z „ł”, zamiast „w”, ale i tak się liczy. Nie wiem na ile twórcy Pingwinów z Madagaskaru zdawali sobie sprawę z tego, że „Kowalski” to polskie nazwisko, podejrzewam jednak, że chcieli pingwina o imieniu, które nie jest anglojęzyczne. W końcu w wielu filmach amerykańskich, gdzie mamy grupę żołnierzy, występują postaci z innej grupy etnicznej niż amerykańska czy brytyjska. Kto wie – może nawet fakt, że pingwin, który pełni rolę oficera naukowego, nosi imię przywodzące na myśl Polskę, jest ukłonem w stronę polskiego wkładu w drugą wojnę światową (zwłaszcza złamanie enigmy).

Tak czy inaczej, Kowalski jest postacią ciekawą. Kowalski mówi skomplikowanym językiem, a jednocześnie jest w stanie wyjaśnić swoim kamratom rzeczy, które wydają się niezrozumiałe; analizuje sytuację i podsuwa Skipperowi możliwe próby wybrnięcia z niej; nauka jest jego pasją i chociaż zwykle jego wynalazki mogą się odbić na drużynie w ten, czy inny sposób, to i tak niewątpliwie jest on ważnym członkiem drużyny.

Miał jedną miłość – delfinicę Doris, która nie odwzajemniała jego uczuć i przez to Kowalski długo musiał leczyć złamane serce. Kiedy zaś po raz pierwszy Doris wystąpiła jako coś więcej niż tylko zdjęcie w pracowni Kowalskiego, pingwiny podchodziły do niej z dużym dystansem, a nawet byli gotowi porzucić misję, gdyby Kowalski znowu miał przeżyć zawód miłosny.

Kowalski jest też pingwinem, który dorobił się wielu fanów. Spotkałam się z dużym zamiłowaniem do tej postaci. W zasadzie wielu uważa go za uroczego, chociaż w trochę inny sposób, niż Szeregowy. Ja sama mam taką małą teorię, że tak jak Szeregowy został (według niektórych fanów) przeniesiony do zoo w Nowym Jorku z zoo londyńskiego, tak Kowalski pochodzi z jakiegoś polskiego ogrodu zoologicznego. I kiedy podzieliłam się tą teorią z innymi internautami, kilku mnie w tym poparło.

Miejsce 2: Nie zadzieraj z Polkami (Teoria wielkiego podrywu)
Przez pewien czas jedyną kobietą w głównej obsadzie Teorii wielkiego podrywu była Penny. Właściwie cały pomysł na fabułę polegał na tym, że w życie czterech fizyków i skończonych geeków wkroczyła ich nowa sąsiadka, wprowadzając chaos w życie każdego z nich, a w szczególności Leonarda. Potem jednak dało się odczuć zmęczenie materiału i twórcy serialu postanowili wprowadzić jeszcze dwie kobiety, z którymi od tej pory miała spędzać czas Penny. Jedną z nich była neurobiolog, Amy Farrah-Fawler, będąca właściwie Sheldonem w spódnicy, drugą zaś koleżanka Penny z pracy, Bernadette Rostakowska, która potem zrobiła doktorat z mikrobiologii i zatrudniła się na tym samym uniwersytecie, co męska część obsady i Amy.

Bernadette na pierwszy rzut oka wydaje się być miłą i wiecznie uśmiechniętą kobietą. Jest niska, ubiera się bardziej kobieco, niż Amy (a czasem nawet Penny!), ma wysoki, przesłodzony głos, przywodzący na myśl postać z kreskówki. Z drugiej strony dobrze wiemy, że to właśnie tych miłych trzeba się obawiać, dlatego kiedy cierpliwość Bernadette jest wystawiana na próbę, nagle ta nieduża Polka robi się przerażająca i widać, że nie pozwoli sobą pomiatać.

Warto wspomnieć o tym, że ojciec Bernadette jest twardym człowiekiem o konserwatywnych poglądach. Pełni rolę tradycyjnego nadopiekuńczego ojca, który chce, aby jego córeczka wyszła za mąż za godnego siebie mężczyznę. Dlatego na początku patrzy na Howarda krzywo, z czasem jednak okazuje mu sympatię, co ma dla młodego mężczyzny duże znaczenie, bo w dzieciństwie został porzucony przez ojca.

Miejsce 1: Państwo Podziemne w tle (Animaniacy)
A cóż to? Film amerykański, w którym pokazana jest walka z nazistowskim okupantem i który nie dzieje się we Francji? Niemożliwe! A jednak.

Co prawda krótka przygoda Rity i Runta w Warszawie okupowanej przez Niemców nie opowiada bezpośrednio o zmaganiach Polaków podczas drugiej wojny światowej i koncentruje się tylko na tym, jak wyżej wymienieni kotka i pies opiekują się Kasią, córką jednego z przywódców polskiego podziemia, ale jednak antagoniści w postaci nazistowskiego oficera i jego demonicznego jamnika chcą dostać rzeczonego przywódcę podziemia w swoje ręce. Jest to w zasadzie opowieść o tym, jak ojciec ponownie łączy się z córką, uciekając przez Niemcami, a Rita i Runt chronią Kasię przed niebezpieczeństwami, jakie mogą ją spotkać.

Tak czy inaczej, kiedy polskie dzieciaki zobaczyły po raz pierwszy ten odcinek (który w oryginale nosi tytuł Puttin on the Blitz), dziwiły się bardzo, że w amerykańskiej kreskówce rzecz dzieje się w Polsce lub w której Polska i Polacy są wspominani. Poza Animaniakami, zdarzyło się to w Strażnikach czasu, w Świecie według Ludwiczka i ze dwa razy w Walterze Melonie. Nie zapomnijmy też o tym, że Putting on the Blitz jest bodajże drugą – po Być albo nie być Mela Brooksa (bądącym remake’m filmu pod tym samym tytułem) – produkcją amerykańską, która opowiada o polskim podziemiu, które przecież było największą organizacją ruchu oporu w tamtym okresie, a i tak większość filmów i seriali amerykańskich i brytyjskich zdaje się skupiać tylko na francuskim ruchu oporu (moja wieczna bolączka).

Zawsze gdy słyszymy coś o Polsce w produkcjach zachodnich, przykuwa to naszą uwagę (z wiadomych powodów), no bo większość filmów i seriali zachodnich dzieje się albo gdzieś poza Europą Środkową i Wschodnią, albo w wymyślonych miejscach. My sami często uważamy, że Polska nie jest najciekawszym krajem do przeróżnych przygód. Dlatego cieszy nas, jak pojawiają się polskie akcenty w zagranicznych filmach, serialach, książkach, grach itd. I o ile czasem Polacy są przedstawiani jako dziwni ludzie o dziwnych zwyczajach ludowych, o tyle coraz częściej polskie akcenty mają wydźwięk zdecydowanie pozytywny. A to już dużo.

6 komentarzy:

  1. Ładnie napisane :) I dowiedziałam się trochę o Kowalskim. Choć widać, jak wiele rzeczy pominęłaś, bo tego jest naprawdę od groma - sama mogę podać parę tytułów, w których pojawiły się polskie słowa albo miejscowość, choć z pewnością nie wynajdę do tego takiego rozwinięcia. Brawo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie doszłam do wniosku, że zrobię subiektywną listę, bo jakbym miała robić obiektywną, to nie byłabym w stanie opowiedzieć o wszystkim we właściwy sposób, skoro większości filmów nie oglądałam i większości nawiązań nie wyłapałam.

      Usuń
  2. Przecież Polska jest zachodnim krajem, więc nie można używać pojęcia "zachodnie kreskówki".

    OdpowiedzUsuń
  3. I zupełnie to tak nie wygląda. Polska dość często pojawia się w kreskówkach, jest krajem Zachodnim, Europa Środkowo, to geopolitycznie to samo, co Europa Zachodnia. I to jakaś totalna bzdura, że nasz kraj nie nadaje się do przygód, nadaje się, czego dowodem są różne polskie akcenty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ja mówię, że nie nadaje się? Chodziło mi o to, że my MYŚLIMY, że się nie nadajemy, bo Zachód postrzega ogólnie kraje Europy Środkowej jako zacofany Wschód. Bądźmy szczerzy - przez pewien czas Polska i Polacy w filmach, serialach itd. za granicą wyglądali niezbyt pozytywnie. A tutaj mamy dowód, że to się jednak zmienia.

      Usuń
  4. I oczywiście, polskie akcenty są główne pozytywne, bo to bogaty kraj Zachodu z renomą.

    OdpowiedzUsuń