sobota, 5 października 2013

Aktualności: Inny rodzaj starkomanii

Hermi opublikowała wczoraj pewnego posta i Preity również popadła ostatnio w zachwyt nad Iron Manem, jak również swego czasu robiły to inne moje znajome. Ogólnie fandom Avengers i MCU ma całkiem spory zastęp miłośniczek i miłośników Tony'ego Starka.

Z różnych powodów, ja się do tegoż zastępu nie zaliczam. Nie to, że nie lubię gościa (właściwie podoba mi się w jego postaci wiele rzeczy, chociaż głównie lubię go, że tak powiem, w relacjach), no i potrafię zrozumieć, co kobiety w nim widzą. Po prostu nie należy on do moich ulubionych postaci, a niektórzy jego fani mają tendencję do robienia z niego uber-wspaniałego człowieka kosztem Kapitana Ameryki (zresztą, już o tym mówiłam). Ale niewątpliwie należę do starkomaniaków, chociaż obiektem moich westchnień jest nie Tony Stark, a jego ojciec, Howard.

Ci, którzy pamiętają czwartą pozycję na mojej liście ulubionych filmów, a także ci, którzy widzieli okładkę Preity do pewnego mojego fika, raczej już wiedzą, że uwielbiam Tatę Starka, zwłaszcza z jego lat młodzieńczych w Kapitanie Ameryce (gdzie odtwórcą jego roli jest Dominic Cooper). Jest to jedna z tych postaci pobocznych, na punkcie których mam obsesję (i prawdopodobnie kiedyś zrobię wam ich listę). Podczas gdy inne kobiety ubóstwiają nonszalancką bródkę Tony'ego, ja wzdycham do staromodnych wąsów Howarda... Chyba nie czas się nad tym rozwodzić, biorąc pod uwagę, że prawdopodobnie prędzej czy później napiszę o Howardzie jakiś artykuł.

Teraz podzielę się dwoma dowodami mojego uznania dla Howarda Starka jako postaci:


1 komentarz:

  1. W moim przypadku miłość do Starka juniora nierozerwalnie jest związana z aktorem - ja po prostu uwielbiam każdą postać, którą gra Robert Downey Jr., ale muszę się z tobą zgodzić, że Stark senior jest ciekawą (i rewelacyjnie zagraną) postacią.

    OdpowiedzUsuń