piątek, 15 lutego 2013

Podręcznik fanfikowca cz. 2 - Odwzorowanie postaci

Fanfikowiec, próbujący pisać istniejącą już postać, jest jak aktor. Musi zagrać jakąś rolę tak, aby publiczność nie miała wątpliwości, że to właśnie ta konkretna postać; musi pokazać jej sposób mówienia i sposób bycia, nieraz nawet zadając sobie pytanie: „Czy ten a ten naprawdę zrobiłby właśnie to a to w takiej a takiej sytuacji?” Sprawa jest bardzo prosta, kiedy mamy do czynienia z postacią, która pojawia się dość często. O wiele łatwiej jest przecież odwzorować kapitana Kirka, niż rodziców Spocka, którzy w Star Treku pojawiają się nie częściej, niż w jednym czy dwóch odcinkach. Jeśli więc zachce wam się pisać fanfika z udziałem postaci drugo- bądź trzecioplanowej, czeka was nie lada wyzwanie i musicie się do tej roli przygotować.

Chcąc dobrze odwzorować postać, trzeba zwrócić uwagę na:

1.       Kluczowe elementy osobowości. W każdej postaci pewne cechy personalne wybiegają na pierwszy plan. Często są to dość prymitywne charakterystyki jak obżarstwo czy bezdenna głupota, a czasem kombinacja kilku cech, w każdym razie jest to coś, co widać już przy pierwszym spotkaniu z tą postacią. Wyobraźmy sobie teraz taką scenę: do habitatu Pingwinów z Madagaskaru przychodzi gość, jakieś zwierzę, którego pingwiny nie znają osobiście (choć potrafią określić jakiego jest gatunku). Jak każdy z nich zareaguje? Zapewne Skipper rozkaże swoim rekrutom zachować czujność i zbadać intruza; Kowalski przyjrzy się gościowi ze wszystkich stron i szybko postawi diagnozę; Szeregowy będzie starał się być miły dla zwierzęcia, a Rico albo będzie chciał go wysadzić, albo będzie przyglądał się mu z boku gapiąc się na niego bezrozumnym wzrokiem. Ich cechy charakteru wychodzą na wierzch i decydują o tym, co każdy pingwin robi w jakiejś sytuacji. I pisząc jakąś postać w fanfiku trzeba zawsze pamiętać o tych cechach i zastanowić się, co zrobiłby ktoś kto posiada takie właśnie cechy.

2.       Sposób wysławiania się. Na szczęście literatura to medium, które nie wymaga od twórcy odwzorowywania intonacji, a co najwyżej odwzorowanie akcentu (a i on jest bardziej widoczny w fanfikach pisanych po angielsku, niż po polsku; no bo w języku polskim w zasadzie nie ma akcentu szkockiego czy brooklyńskiego). Natomiast każda postać używa (o ile nie jest pomyślana jako niema) pewnego charakterystycznego dla niej słownictwa, na którego kształt składa się wykształcenie postaci, środowisko w jakim się obraca oraz cechy charakteru. I znów przyjrzyjmy się pingwinom. Skipper wysławia się jak żołnierz i dowódca – używa zwrotów wojskowych, ale jednocześnie nie stroni od kolokwializmów. Kowalski jest naukowcem, więc używa słownictwa naukowego, zdradzającego również oczytanie. Szeregowy jest w miarę spokojny i podchodzący do wszystkiego w sposób zdroworozsądkowy, więc on będzie mówił mową potoczną. Rico ma ograniczone słownictwo i najczęściej używa jednego, dwóch słów na wyrażenie swoich myśli. Nie zapomnijmy też o tym, że wiele postaci w fikcji posiada tak zwane „catchphrase”, czyli słowa lub zwroty, które często powtarza. Z tym, że „catchphrase” powinno być używane w odpowiednim momencie. Doktor Brown nie powie „Wielki Szkocie!”, kiedy będzie spokojny, tylko w chwili zaskoczenia albo zagrożenia.

3.       Umiejętności. Pewne szkolenie i wykształcenie wyrabiają w ludziach konkretne postawy. (Pamiętam, że kiedy pisałam Chorobę ze ścieków do fandomu Wojowniczych Żółwi Ninja, musiałam napisać scenę, w której mistrz Splinter kradnie cztery miski zupy z kuchni, gdzie jest akurat kucharka. Nie mógł tak sobie wejść do środka, zaatakować ją i nalać sobie zupy. Mistrz Splinter jest ninją, więc pewniejsze było, że będzie działał w ukryciu.) Umiejętności postaci są szczególnie ważne, kiedy trzeba napisać scenę, w której ich używają, jak na przykład walka. Warto więc dowiedzieć się czegoś o sposobie walki, zwłaszcza, kiedy pisze się do shonena i każda postać ma przypisaną do siebie listę ciosów i ataków.

4.       Przeszłość. Poprzez przeszłość rozumiemy: wyżej wspomniane szkolenie bądź wykształcenie postaci; jej pochodzenie (narodowość, rodzinę, warunki socjalne), miłe (bądź nie) doświadczenia z dzieciństwa i młodości, a przede wszystkim momenty zwrotne w życiu postaci. Te wszystkie rzeczy mają spory wpływ na charakter postaci, a zebrane przez nas informacje mogą okazać się istotne, zwłaszcza przy studium postaci. Możemy wypełnić luki, czasem dodać coś, co często wiąże się z jakimś życiowym doświadczeniem. (To się szczególnie wiąże z wszelkimi psychologicznymi zaburzeniami. Na przykład w wielu fanfikach spotkałam się z tym, że Tony Stark cierpi na zespół stresu pourazowego, wynikające z tego, że był więziony i torturowany przez terrorystów.)

5.       Relacje z innymi postaciami. Z kim się zadaje? Kto/co jest jego najlepszym przyjacielem? Jak się dogaduje z rodziną? Relacje rodzinne, szkolne, z rówieśnikami i z otoczeniem również definiują postać pod jakimś względem. Ten punkt ma tę wadę, że często jest zaczynem do tworzenia różnych pairingów, które opierają się na zażyłości między dwiema postaciami albo na love/hate relationship, gdzie mamy pairing dwóch największych rywali.

Jak jednak zebrać te wszystkie informacje? Już wspomnieliśmy, że główni bohaterowie nie są bardzo trudni do napisania, ale co z postaciami pobocznymi, czy epizodycznymi? Kiedy ja mam pisać fanfika, w którym głównym bohaterem jest jakaś poboczna postać, dowiaduję się o niej jak najwięcej, zaczynając od fanowskich wikipedii. Nie tylko dlatego, że jest tam o niej napisane, jak to mawia mój tata, „samo gęste”, ale też dlatego, że jest tam wykaz odcinków/rozdziałów, w których ta postać się pojawia, albo w których pełnią większą rolę niż zwykle, albo w których wychodzą na wierzch jakieś ważne informacje o niej. Warto więc je przeczytać/obejrzeć, aby mieć je na świeżo i właściwie je wykorzystać. Z tym, że trzeba przy tym pamiętać, że ta metoda sprawdza się przy filmach, książkach, serialach i mangach, ale już nie przy komiksach. Komiksy nie tylko są trudne do szybkiego znalezienia w Internecie (gdzie nie ma ogólnie dostępnych skanlacji komiksowych… poza niektórymi komiksami Carla Barksa i Dona Rosy, a także większości tomów Lucky Luke’a, Asteriksa, Tintina itd.), ale też jeśli bierzemy na warsztat superbohaterów, to musimy zmierzyć się z ich wielodekadową, często dość pogmatwaną i pełną sprzeczności historią, dlatego lepiej oprzeć się na tych wcieleniach superbohaterów, które istnieją poza komiksami (choć i tutaj trzeba uważnie wybierać materiał źródłowy).

Jest wiele interesujących rzeczy, które można robić z postacią w fanfiku i to nie wykraczając (przynajmniej nie za bardzo) poza ramy jej charakterystyki. Tak jak aktor jest w stanie dodać coś do roli, którą gra, tak fanfikowiec może dodać coś do postaci, którą pisze. Dość często fanfiki, które są studiami postaci, należą do kategorii Angst albo Hurt/Comfort. Czasami nie dzieje się tam nic specjalnego, w zasadzie zwykle jest to opis zwyczajnych, codziennych czynności i zwyczajnych ludzkich spraw. Jednakże dochodzi tam do wgłębienia się w postać, jej osobowość, przeszłość, relacje z innymi i wewnętrzne zmagania. Czasem jest to fanfik zbiorowy, krążący wokół jakiejś grupy i jakiegoś motywu. (Dobrym przykładem takiego fanfika jest Insomnia – fik opowiadający o tym, co Avengersi robią, kiedy męczy ich bezsenność. Tony Stark buduje maszyny, Steve Rogers tłucze worek treningowy, rozmyślając o tym, co zostawił w XX wieku, Bruce Banner trzyma na wodzy Hulka…) Jednakże trafiają się również fanfiki, które nie są jakoś bardzo poważne, a biorą na warsztat jakiś aspekt danej postaci. (Na przykład w fanfiku Where Does He Put This All? opowiada o tym, jak Bilbo Baggins – usłyszawszy, że powinien przed następną częścią wyprawy zjeść jak najwięcej – okazuje niespotykany apetyt; i o tym, jak każdy z trzynastu siedzących z nim przy stole krasnoludów reaguje na widok małego hobbita, pochłaniającego niewiarygodne ilości jedzenia. Potem, kiedy się dowiadują, ile posiłków dziennie zjada przeciętny niziołek, myślą sobie: „Czyżbyśmy głodzili naszego włamywacza bardziej niż nam się zdawało?”) Studium postaci może również być zrobione jako zbiór obserwacji jednego bohatera na temat drugiego. (Jak uwspółcześniony Sherlock Holmes rozmyślający w Once A Soldier nad tym jak bardzo wojskowa przeszłość Watsona jest widoczna w jego zachowaniu.)

Zdarza się, że autor fanfika dodaje coś do stworzonej przez kogoś innego postaci. Może to wynikać z dwóch rzeczy: po pierwsze – z interpretacji bohatera przez fanfikowca (Mi się zdarzyło coś takiego w fandomie Axis Powers Hetalii, kiedy pisałam różne rzeczy z Polską. Zresztą moja interpretacja Polski była takim kompromisem między tym, co wymyślił Hiramuya a tym jak Polacy postrzegają samych siebie. Feliks Łukasiewicz był więc nieśmiały przy pierwszym spotkaniu i mówił jak licealistka – tak jak w mandze – a jednocześnie zmagał się ze swoją smutną przeszłością, a przede wszystkim nie nosił sukienek.); po drugie – z faktu, że w samym dziele macierzystym nie jest to postać zbyt dobrze rozwinięta. (Tutaj za przykład posłuży mi Apollo w Opowieściach hermesowych, który nawet w serialu animowanym nie miał za wiele osobowości, a w fanfiku wyewoluował mi w stronę imprezującego, trochę dumnego z siebie kompana Hermesa, który jest kochającym bratem. Wystarczy porównać Dzień wolny z Marsjaszem i zauważy się jak długą drogę przeszedł, a nawet zauważy się ślady jego przyszłej charakterystyki w pierwszym rozdziale Opowieści.) Przy czym nie powinniśmy się bać takich zabiegów, szczególnie interpretacji, trzeba jednak oprzeć interpretację na faktach i – ewentualnie – na psychologii.

Za tydzień przejdziemy już do omawiania poszczególnych typów fanfików, będących studiami postaci, a zaczniemy od de-agingfików, genderbender i zamiany ciał.

3 komentarze:

  1. Według mnie dużo zależy też od fandomu, i, jakby to rzec, poziomu osobowości postaci w nim. Z tego powodu nie pokazuję nikomu moich fanfików z "House'a". Są dobre, ale z takich postaci można wycisnąć duuuużo więcej, niż ja jestem w stanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Fanfikowiec, próbujący pisać istniejącą już postać, jest jak aktor" - nie jak aktor, kochanie, nie jak aktor, tylko jak REŻYSER! :D
    Capitano, pisałeś fiki do "House'a"? Szacun :D Ale masz rację, z nim jest dokładnie taki problem. Strasznie ciężko byłoby odtworzyć jego magnetyczną naturę, dlatego ja (choć swego czasu baaaardzo łaziły mi pogłowie wizje potyczek słownych House vs. Who) ostatecznie nigdy się na to nie zdobyłam i to bynajmniej nie z powodu psychiki Doctora, też wszak przecież skomplikowanej.
    Jak zawsze barwnie, przydatnie i na temat :) Nie wiem, co prawda, czy gdyby się nie uprzeć, nie dałoby się czegoś dorzucić do tamtej wyróżnionej piątki, ale na pewno nie ma niczego, co by mnie w niej raziło. Rzeczy, "które można robić z postacią w fanfiku", też bardzo błyskotliwe.
    Dzięki, było bardzo przyjemnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie jak aktor, jak tak? Reżyser nie musi wczuwać się w postać, a aktor tak.

      Usuń