czwartek, 6 grudnia 2012

Aktualności: Słowo wstępne do jutrzejszego fanfika

Jutro, jak w każdy piątek, prześlę wam fanfiction do Powrotu do przyszłości, ale wydaje mi się, że zanim to zrobię, muszę zapoznać was z pewnymi faktami związanymi z tym fanfikiem. Otóż w trzeciej części trylogii jest pewna scena (tuż po tym jak Marty znalazł grób doktora Browna, który utknął na Dzikim Zachodzie), w której Marty i doktor z lat pięcdziesiątych przeszukują archiwum Hill Valley, aby zdobyć informacje o tym, co dokładnie się stało. Marty w pewnym momencie stwierdza, że może to nie jest ten Emmett Brown, którego zna, tylko jakiś jego przodek, na co doktor z 1955 odpowiada, że to wykluczone, bo jego ojciec przybył dużo, dużo później, na początku nosił nazwisko von Braun i musiał je zmienić w czasie pierwszej wojny światowej.
Dla tych, co nie wiedzą - w Anglii i Ameryce po wybuchu pierwszej wojny dochodziło do prześladowań osób z Niemiec, Węgier i Austrii, a w 1918 miał nawet miejsce lincz jakiegoś biednego niemieckiego imigranta. Ludzie musieli podawać się do dymisji, jeśli ktoś usłyszał, że modlą się po niemiecku. To w zasadzie bardzo zrozumiałe, w końcu Ameryka i Wielka Brytania walczyli z Niemcami i Austro-Węgrami, nie mówiąc już o tym, że w trakcie innych wojen imigranci z wrogich państw również byli traktowani raczej chłodno.
W każdym razie jutrzejszy tekst - Jego dziedzictwo - traktuje o korzeniach doktora Browna i o tym jak jego rodzina musiała sobie radzić z tą niechęcią Amerykanów wobec osób ich narodowości. Jeżeli ktoś grał w (albo chociaż oglądał gameplay) Back To The Future: The Game, to mógł zauważyć, że pojawiający się tam ojciec doktora, sędzia Erhardt Brown, mówi z mocnym niemieckim akcentem. (W latach trzydziestych sędzia Brown wyglądał tak:
)
Poza tym w kreskówce pojawia się wujek Oliver, który z kolei wygląda jak typowy Bawarczyk - i ma krótkie spodenki, i sumiaste wąsiska, i przeplata niemieckie słowa z angielskimi... Tak czy inaczej, jasno jest pokazane, że rodzina Emmetta Browna pochodzi z Niemiec (albo chociaż jakiegoś niemieckojęzycznego kraju).
Pisząc tego fanfika, musiałam odświeżyć swój niemiecki (zresztą scena, w której wujek Oliver i Erhardt Brown rozmawiają po niemiecku, do dziś napawa mnie dumą), odtworzyć sobie pewne realia dotyczące epoki, wyobrazić sobie jak wyglądało w tamtych czasach Hill Valley i w jakim wieku byłyby poszczególne postaci z filmów, kreskówki i gry. Słuchałam też na okrągło różnych (głównie niemieckich) wykonań Guten Abend Gute Nacht, która jest słynną niemiecką kołysanką. No i pisałam wszystko z perspektywy Klary Brown.
Niemniej jest to bardzo smutny fanfik i ma na końcu bardzo smutny wydźwięk, który może zostać odniesiony również do Polaków i to wszystkich ludzi, którzy (ze względów politycznych) musieli kryć się ze swoim dziedzictwem.
To chyba tyle. Do zobaczenia jutro!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz