niedziela, 14 października 2018

Meg ogląda Star Trek: TOS - 1x4 "Wirus"

Panie i panowie, Oryginalna Seria ma wiele ikonicznych momentów, które na zawsze zapisały się w historii. I dzisiejszy odcinek - Wirus (w oryginale: The Naked Time) - dał nam jeden z takich właśnie momentów: przedstawionego na obrazku obok półnagiego porucznika Sulu wywijającego szpadą.

Wirus jest też odcinkiem, w którym seria zaczyna przypominać tego Star Treka, którego znamy i kochamy. Sulu jest sternikiem, Scotty nosi się na czerwono, a w ambulatorium pracuje siostra Christine Chapel (którą ja bardzo lubię). Z kolei fabuła Wirusa jest po trosze też studium postaci, więc dostajemy mały wgląd w psychikę kilku z nich, w tym Kirka i Spocka.

Nie przedłużając, zapraszam do moich wrażeń z Wirusa.

piątek, 12 października 2018

Meg ogląda Star Trek: TOS - 1x3 "Na końcu galaktyki"

Dzisiejszy odcinek jest szczególny, albowiem jest to drugi pilot Star Treka, który został wyprodukowany, kiedy Paramount odrzucił Klatkę. Widać to szczególnie w projekcie mundurów, które przypominają bardziej swetry i golfy niż to, do czego Oryginalna Seria nas przyzwyczaiła. Ale nie tylko tutaj mamy do czynienia z tak zwanym Early-Installment Weirdness, o czym będę jeszcze mówić.

Tak czy inaczej, zapraszam do odcinka Na końcu galaktyki.

środa, 10 października 2018

Meg ogląda Star Trek: TOS - 1x2 "Charlie"

Nasza podróż przez odcinki oryginalnego Star Treka trwa! I akurat jeśli chodzi o Charliego, to jest on jednym z powodów, dla których w ogóle podjęłam się odświeżenia sobie TOSa. Kiedy przejdziemy do sekcji Co Z Tego Pamiętam, dowiecie się, dlaczego.

A tymczasem macie tutaj piosenkę, która utknęła mi w głowie przez ten odcinek. Nie ma ona nic wspólnego z tym, o czym Charlie jest, no ale mózg działa w dziwny sposób.

wtorek, 9 października 2018

Meg ogląda Star Trek: TOS - 1x1 "Męska słabość"

Witajcie w nowej serii Meg ogląda!

Jak już pewnie wiecie, we wrześniu udało mi się nadrobić Star Trek: Następne Pokolenie. Później wzięłam się za oglądanie Star Trek: Deep Space Nine i tę serię obejrzałam w ciągu dwóch i pół tygodnia. Wczoraj z kolei zaczęłam Star Trek: Voyagera. Pierwotnie zakładałam, że nadrobię wszystkie "nowe" serie Star Treka i nie będę się oglądać na Oryginalną Serię... Jednakże czytając, na przykład komiks Starfleet Academy (gdzie bohaterem był, między innymi, jeden z moich ulubieńców z DS9, Nog) natknęłam się na nawiązania do TOSa i to takie nawiązania, których nie pamiętałam albo których w ogóle nie znałam. Poza tym również samo Deep Space Nine miało odcinek dziejący się w czasach Kirka i on niejako sprawił, że zapragnęłam powtórzyć sobie Oryginalną Serię.

W końcu przyszło mi do głowy, że mogłabym przy okazji rozruszać bloga i opisać moje odczucia związane z ponownym oglądaniem poszczególnych odcinków. Zwłaszcza, że teraz mam za sobą dwa inne seriale z tego samego uniwersum. Tak więc siłą rzeczy pewnie jakieś dodatkowe refleksje by mi przychodziły do głowy.

Postanowiłam też, że każdy post z tej serii będzie się dzielił na trzy części:

- Opis Fabuły,

- Co Z Tego Pamiętam,

- Wnioski Ogólne.

Jeszcze zanim przejdziemy do oficjalnego pilota Oryginalnej Serii, powiem jeszcze, że myślałam, czy by nie zabrać się za ten nieoficjalny, czyli Klatkę. Obejrzałam nawet jakieś 10-20 minut, ale ponieważ całkiem sporo klipów z tego odcinka zostało później wykorzystanych w Menażerii, doszłam do wniosku, że to mogłoby nie mieć za wiele sensu. (Nie wykluczam jednak, że mogę się za Klatkę zabrać, jeśli Was ona interesuje.)

Tak czy inaczej, przejdźmy już do pierwszego odcinka Star Trek: The Original Series, czyli Męskiej słabości.